Kapucynki

błogosławiona Floryda Cevoli, Klaryska Kapucynka

16 czerwca 2018

Lukrecja Elena Cevoli urodziła się w Pizie 11 listopada 1685 roku. Była córką hrabiego Curzio i hrabiny Laury della Seta. Wychowanie religijne otrzymała w domu, a swego ducha poddała kierownictwu klarysek z klasztoru świętego Marcina w Pizie, gdzie jako trzynastolatka została wychowanką. W tym miejscu przepełnionym milczeniem spędziła pięć lat i tu zaczęła żywić wielkie pragnienie życia zakonnego.

Już jako osiemnastolatka, wiosną 1703 roku, Lukrecja zdecydowała by wstąpić do klasztoru Klarysek Kapucynek w Città di Castello. Mało kto wierzył, że Lukrecja, przyzwyczajona do życia dostatniego i zamożnego, będzie potrafiła znieść trudności życia według Reguły świętej Klary.

Oczywiście zderzenie z życiem w klasztorze było bardzo ciężkie, mniszki wydawały jej się demonami i również mistrzyni Weronika Giuliani nie była zbyt przychylna, by ją przyjąć. Ale jej powołanie prawdziwe i autentyczne spowodowało nie tylko przezwyciężenie pierwszego kryzysu związanego ze zmianą środowiska, ale wzmocniło wolę i stałość wyboru.

8 czerwca 1703 roku rozpoczęła nowicjat, przyjmując imię Floryda, 10 czerwca 1705 roku złożyła śluby wieczyste. Bycie furtianką to jeden z pierwszych obowiązków wyznaczonych siostrze Florydzie. Obowiązek ten nakładano zwykle na siostry doświadczone i wypróbowane, Florydzie został powierzony ze względu na jej osobowość, energię i zdolność do zarządzania. Jedno ze świadectw mówi bowiem: Siostra Weronika była bardzo dobra w modlitwie, siostra Floryda miała więcej ducha i więcej odwagi. Pełniła również obowiązek szafarki, kucharki, piekarki, czy farmaceutki.

Z wyżej wymienionych powodów, w roku 1716, gdy Weronika została opatką, Floryda została wybrana wikarią. Przez wiele lat wypełniała ten obowiązek w żuciu codziennym, pośród małych i wielkich trudności oraz troszcząc się szczególnie o relacje ludzkie. Jedność serc Weroniki i Florydy była tak wielka, że pobudzały całą wspólnotę do zjednoczenia z Chrystusem. Floryda była zaufaną Weroniki oraz jej sekretarką.

Po śmierci Weroniki w 1727 roku, Floryda została opatką i kierowała klasztorem do 1736 roku. Budził wielkie zadziwienie fakt, że chociaż pochodziła z rodziny arystokratycznej, często pomagała w pracach najbardziej pokornych.

Wniosła do wspólnoty odnowienie w gorliwości: nowe zaangażowanie w uczestnictwo w Eucharystii z cotygodniową komunią świętą; podjęcie niektórych praktyk pobożnościowych; odnowienie żarliwości w milczeniu i kontemplacji; oddzielenie od świata przez bardziej rygorystyczną interpretację klauzury. Ale przede wszystkim przewyższała swoją mistrzynię w gorliwości w ubóstwie i prostocie, właściwych reformie kapucyńskiej; usiłowała przekazać  prawdziwy klimat ewangeliczny w życiu siostrzanym w bezpośredniości i równości; nakazała mówić siostrom do siebie wzajemnie przez wy – tak w tym czasie odnosili się do siebie równi sobie, a zabroniła mówienia w trzeciej osobie, również do opatki.

Siostra Floryda była jedną z promotorek procesu beatyfikacyjnego swojej mistrzyni Weroniki Giuliani, w 1753 roku zdecydowała o utworzeniu nowego klasztoru właśnie w domu Giuliani w Mercatello. Robiła wszystko, by zminimalizować wydatki, m.in. by nie marnować środków, sama  kierowała osobami, które prowadziły budowę.

Nie uniknęła ciężkiego czasu oczyszczenia wewnętrznego i różnych trudności. Przezwyciężała to wszystko swoją serdecznością i niewymowną wytrwałością. Wymagała od innych tego, co było przede wszystkim jej osobistym programem wzrostu duchowego i najpierw sama wprowadzała to w czyn: dawała przestrzeń w swym sercu dla tajemnicy Wcielenia, adorowała Najświętszy Sakrament, łączyła się z cierpieniami i pasją Chrystusa, żywiła cześć dla Dziewicy Bolesnej, doświadczała pomocy aniołów stróżów, powierzyła się wsparciu świętego Franciszka i świtej Klary i czuła się złączona z duszami w czyśćcu, którym nie żałowała swych modlitw i wsparcia.

Pragnęła codziennie przystępować do sakramentu pojednania, by obficiej czerpać z owoców odkupienia. Od młodości prosiła Boga, by nie znajdowała przyjemności w rzeczach tego świata i by wyrzekać się zawsze własnej woli.

Poświęciła się całkowicie miłości czynnej i hojnej, przede wszystkim wobec własnych sióstr, jako służebnica wszystkich, następnie potrzebującym, którzy pukali do drzwi klasztoru, oraz rodzin, o których wiedziała, że są w potrzebie. Ale jej aktywna miłość wyrażała się, przede wszystkim, w promieniowaniu apostolatu, zarówno wobec wielu osób, które oczekiwały od niej rady lub pocieszenia przy klasztornej kracie, jak i poprzez intensywną korespondencję listową z osobami wszelkiego typu. Fama jej świętości za życia była bowiem większa niż Weroniki, jak ukazują to świadectwa. Warto zauważyć jej posługę wobec miasta Città di Castello, jako mediatorkę pokoju, podczas rozruchów, które wybuchły po śmierci papieża Benedykta XIV w 1758 roku.

Innocenty Cappelletti, który był spowiednikiem wspólnoty od 1736 do 1747 roku, nakazał Florydzie, aby spisała łaski wewnętrzne, których Pan jej udzielił. Choć było to dla niej trudne, wypełniła polecenie. Zapisała, jeden po drugim, dwadzieścia zeszytów. Po śmierci spowiednika, Floryda robiła wszystko, by otrzymać swoje zapiski i gdy je odzyskała, wszystko spaliła. I tak ogień zniszczył świadectwo, zapisane w pierwszej osobie, cudownego działania w jej wnętrzu Boskiego Artysty. Nie chciała, by stało się to, co z tomami Dziennika jej świętej mistrzyni Weroniki, które sama z taką czcią zachowała i w części przepisała.

Życie siostry Florydy było naznaczone cierpieniem wewnętrznym i udręką ducha, które charakteryzowały pierwszy etap jej życia zakonnego oraz przez tajemnicze choroby cielesne. Miała bardzo silne gorączki: ropiejące rany, które pokrywały całe jej ciało, obrzęki nóg, bóle twarzy, które uniemożliwiały jej mówienie. Wszystko to przeżywała jako ofiarę i odpowiedź miłości dla cierpiącego Jezusa.

W tej ciągłej ofierze z siebie Floryda czuła w swym wnętrzu i w ciele pieczęć akceptacji ze strony Ukrzyżowanego Zbawiciela. W pewnym momencie Jezus wyjawił jej swe pragnienie, by zranić jej serce i dać jej udział, podobnie jak Weronice, w ranach rąk, nóg i w koronie cierniowej; ona jednak, w swej pokorze prosiła, by oszczędził jej znaków zewnętrznych i przyjęła cierpienie cielesne bardziej bolesne, całe jej ciało stało się raną. Ciężka i męcząca choroba skóry okrywała całe jej ciało przez ostatnie 20 lat życia.

Po 37 dniach gorączki, 12 czerwca 1767 roku, siostra Florida zmarła, będąc wspominana przez wszystkich, ze względu na swoje nadzwyczajne życie spędzone w codzienności i zwyczajności, według reguły przyjętej przez nią w młodości, w całkowitym oddaniu Bogu.

Proces beatyfikacyjny rozpoczął się w 1838 roku i w 1910 została zatwierdzona heroiczność jej cnót. Została beatyfikowana 16 maja 1993 roku przez papieża Jana Pawła II. W liturgii wspominamy ją 16 czerwca.

 

 

Fotografie przedstawiające klasztor w Città di Castello, miejsce, w którym spoczywają relikwie bł. Forydy, a także nieliczne, zachowane po niej pamiątki:

 

oprac. Judyta Katarzyna Woźniak OSCCap

 

 

Może Cię również zainteresować