św. Klara z Asyżu świadectwo

Czy są gdzieś jeszcze siostry, które tak żyją?

20 lipca 2017

Od dłuższego już czasu bardziej wnikliwie pochylam się nad Regułą, napisaną przez świętą Klarę z Asyżu dla nas, jej córek. Korzystając z komentarza napisanego przez siostry klaryski z Włoch, przygotowuję cotygodniowe kapituły naszej wspólnoty, podczas których pochylamy się nad treściami kolejnych rozdziałów klariańskiej Formy życia. Spotkania te są naszym wspólnym przygotowaniem do czekającej nas pracy przy zmianie Konstytucji. Konstytucje są dokumentem zatwierdzonym przez Kościół, który reguluje nasze codzienne życie i „tłumaczy” naszą Regułę w taki sposób, by można było nią żyć we współczesnych realiach. Przygotowane przeze mnie teksty opracowuję następnie tak, by mogły też posłużyć innym i zamieszczam stopniowo na naszej stronie internetowej.

Tym razem chciałam podzielić się nie wiedzą, przeczytanymi treściami czy rozważaniami czysto intelektualnymi, ale świadectwem mojego osobistego spotykania się z tym przepięknym tekstem. Ktoś mógłby się zdziwić, że tekst prawny, który jest zbiorem norm regulujących codzienne życie sióstr, można nazwać przepięknym. Ale spokojne wchodzenie w kolejne wersety Reguły, dzięki łasce Ducha, pozwala odkrywać pod powierzchnią przepisów piękno powołania Sióstr Ubogich, pociągające świadectwo życia samej Klary i jej wspólnoty, a przede wszystkim radykalizm ewangeliczny przepełniony miłością i nią motywowany.

Gdy pod koniec studiów Pan Bóg mocno zaczął dotykać mojego serca, przezwyciężając lęk i długo trwające opory, w końcu odpowiedziałam Mu TAK. Ale to moje TAK dotyczyło jedynie (albo aż) zgody, by Mu zaufać, by dać się poprowadzić, chociaż nie wiedziałam jeszcze jaka to będzie konkretnie droga. Myślałam o życiu zakonnym, najlepiej kontemplacyjnym, ale nie znałam żadnych sióstr i nie bardzo wiedziałam gdzie się z moim pragnieniem zwrócić.

Modliłam się więc, błagałam Pana, by wskazał mi swą wolę oraz miejsce, w którym chciałby mnie mieć. Ponieważ pochodzę z parafii prowadzonej przez Braci Kapucynów, bliska była mi duchowość franciszkańska i myślałam o świętej Klarze, choć tak naprawdę niewiele wtedy o niej wiedziałam. Wciąż pytałam Pana, szukałam… również w internecie 🙂 Tu natknęłam się po raz pierwszy na Regułę Klary. Gdy ją przeczytałam byłam oczarowana, wyprostowałam się na krześle, odsunęłam od komputera i pomyślałam: „To jest to! Tylko czy są gdzieś jeszcze siostry, które tak żyją?!”.

To co mnie najbardziej poruszyło w tekście to zupełnie inny model wspólnoty zakonnej niż ten, który sobie wcześniej wyobrażałam. Znałam niewiele sióstr zakonnych, ale postrzegałam je jako osoby chłodne, zdystansowane, smutne, nawet zgorzkniałe. Oczywiście nie chciałam tak żyć. W Regule Klary zobaczyłam wspólnotę, w której żyje się w bardzo prostych, bezpośrednich relacjach. Przełożona jest nazywana Matką i jest nią nie tylko z nazwy, ale ma się wykazywać miłością, czułością i wrażliwością na potrzeby sióstr. Te z kolei odnoszą się do siebie z łagodnością i szacunkiem, gotowe służyć i przebaczać. Poczułam klimat wzajemnej miłości i ofiarności, w którym chciałam żyć. Nieświadomie w tamtym czasie oczekiwałam, że znajdę wspólnotę, która tak dokładnie żyje, w której siostry kochają się wzajemnie, służą sobie chętnie, przebaczają wszelkie przykrości. Chyba oczekiwałam wspólnoty idealnej, w której życie to prawie sielanka.

Na szczęście dobry Ojciec doprowadził mnie do wspólnoty nie idealnej, ale bardzo konkretnej i od prawie jedenastu lat mogę należeć do wspólnoty Klarysek Kapucynek w Krakowie. Pan Bóg spełnił swą obietnicę, daną mi przez tekst Reguły świętej Klary i doświadczyłam tu bardzo wiele miłości i akceptacji. Otrzymałam wiele przestrzeni, by być sobą, z moimi słabościami, które boleśnie odkrywałam, ale również z talentami, którymi zostałam obdarowana.

Dziś na tekst naszej Reguły patrzę z zupełnie innej perspektywy. Nie oczekuję już, że moja wspólnota będzie idealna, jak ta, której obraz wyłania się z kolejnych wersów Formy życia świętej Klary. Jest ona dla mnie raczej zaproszeniem, by wchodzić każdego dnia na drogę ewangelicznej miłości. By wciąż przebaczać. By również innych przyjmować, jak sama zostałam przyjęta. Widzę jak daleko mi do zaproponowanego przez Klarę ideału, ale Pan Bóg wciąż upomina się o moje serce i wskazuje właściwą drogę. Reguła jest dla mnie konkretnym punktem odniesienia w codziennym rozeznawaniu i światłem, które pozwala zobaczyć jasno moje małe, zamknięte na siostry serce. Jest również źródłem nadziei i kierunkowskazem, by nie rezygnować z podjętej drogi.

Można też spojrzeć na Formę życia z szerszej perspektywy. Święta Klara w swej Regule streściła ponad czterdziestoletnie doświadczenie życia swego i swej wspólnoty w San Damiano. Nasza wspólnota istnieje w Krakowie ponad dwadzieścia osiem lat. To nasze powolne zbliżanie się jako wspólnoty do „czterdziestki” może być dobrą okazją, aby pytać siebie o nasze dojrzewanie w miłości. By skonfrontować się z zaproponowanym przez Klarę ideałem. Czy za kilkanaście lat, ktoś opisując naszą wspólnotę będzie mógł powiedzieć: to jest miejsce, gdzie siostry się kochają, służą sobie wzajemnie, są gotowe przebaczać i oddawać swe życie za innych?

Modlę się o to, by natchnione przez Ducha, a zapisane przez świętą Klarę słowa Reguły, były dla mnie osobiście i dla nas, wszystkich klarysek, żywym słowem Boga, które pomoże nam konkretnie, w codzienności żyć Ewangelią, wstępując w ślady pokornego i ubogiego Pana Jezusa i Jego Najświętszej Matki.

s. Judyta

Może Cię również zainteresować