św. Weronika Giuliani

Głos Ojca Pio 2 (122) POD DYKTANDO MARYI

28 lutego 2020

Obecność Matki Najświętszej była dla Urszuli stałym i oczywistym doświadczeniem, od kiedy pamiętała. Jednak po śmierci mamy jej bliskość miała szczególny wymiar: można powiedzieć, że Maryja zastąpiła dziewczynce matkę – okazywała jej macierzyńską czułość, bliskość, ale również pouczała ją i towarzyszyła w różnych trudnych momentach.

Sytuacja nie zmieniła się, gdy Urszula rozpoczęła drogę zakonną, przyjmując imię Weronika, bo kapucynka potrzebowała jej stałej obecności i wsparcia. Mogła na nie liczyć do końca życia, zwłaszcza w najtrudniejszych chwilach: Najświętsza Dziewica była obecna podczas stygmatyzacji, mistycznych zaślubin oraz w innych ważnych momentach życia Weroniki.

Weronika nazywała Maryję „drogą Mamą” albo „najwierniejszą Mistrzynią”. Gdy kapucynka przeżywała duchowe ciemności, Najświętsza Dziewica nie tylko obdarzała ją pocieszeniem i matczyną czułością, ale stanowiła również gwarancję wierności Oblubieńcowi, wskazując właściwą drogę w wątpliwościach i zmaganiach wewnętrznych.

 

Uznana za oszustkę

Weronika najtrudniejsze chwile przeżyła po otrzymaniu stygmatów. Początkowo większość sióstr z jej wspólnoty nie wierzyła w prawdziwość doświadczeń mistycznych mniszki, uznając ją za oszustkę. Rozpoczął się długi okres cierpienia, odrzucenia, samotności. Giuliani była poddawana upokarzającym badaniom, przesłuchaniom i próbom. Za sprawą niektórych sióstr sprawa trafiła do najwyższej władzy kościelnej. Rozpoczął się najtrudniejszy czas ciemności.

Już w marcu 1698 roku większość sióstr chciała, aby Weronika pełniła posługę opatki. Nie zgodził się na to jednak miejscowy biskup. Następnie Święte Oficjum pozbawiło ją jeszcze wszelkich funkcji w klasztorze, co spowodowało, że nie mogła dłużej pełnić posługi mistrzyni nowicjuszek. W 1699 roku pięćdziesiąt dni spędziła w infirmerii, odseparowana od wszystkich. Z nakazu władz kościelnych nie mogła kontaktować się, nawet listownie, z nikim poza spowiednikiem i swoimi rodzonymi siostrami, które przebywały w klasztorze klarysek.

 

Wsparcie Maryi

Wszystkie te trudne i bolesne doświadczenia nie zgasiły wiary i miłości Weroniki. Znosiła wszystkie próby z pokorą i w posłuszeństwie. Wielkim oparciem w tamtym czasie była dla niej Maryja. Ona kapucynkę wspierała, pocieszała oraz wychowywała.

29 kwietnia 1700 roku Weronika zapisała w swym dzienniku: „Odnowiłam świętą profesję na ręce spowiednika. Podczas, gdy powierzył mnie on kierownictwu Błogosławionej Dziewicy i podał mi sposób, w jaki powinnam dać się tej Mistrzyni prowadzić, wydawało mi się, że zrozumiałam, iż Błogosławiona Dziewica już mnie przyjęła jako swą uczennicę”.

Pomimo samotności, trudnych doświadczeń i cierpień moralnych spowodowanych niedowierzaniem dostojników kościelnych w autentyczność jej doświadczeń, Weronika pozostawała wierna i posłuszna Kościołowi, z pokorą i miłością przyjmując wszelkie upokorzenia. Przetrwała ten okres dzięki wsparciu Maryi, która towarzyszyła jej nieustannie, darząc kobiecą czułością, dając konkretne wskazówki dotyczące zachowania czy postaw i radząc przy podejmowaniu decyzji.

We wrześniu 1700 roku Weronika usłyszała od Najświętszej Dziewicy: „Ja jestem twoją Mistrzynią. Udzieliłam ci tej łaski, aby cię nauczyć, jak być pokorną i praktykować wszystkie cnoty. Bądź wierna Mi oraz Bogu, ponieważ są dla ciebie przygotowane wielkie skarby łask. Ale najpierw musisz cierpieć wielkie udręki i utrapienia”.

 

Mądra Mistrzyni

Towarzyszenie Maryi było stałe również w momentach, w których Jezus wydawał się Weronice ukryty. To Ona stale ją prowadziła, będąc dla kapucynki ważnym punktem odniesienia i umocnieniem. Na kartach Dziennika, zapisanych w grudniu 1708 roku, możemy przeczytać: „Najświętsza Dziewica uściskała mnie serdecznie, mówiąc, abym była wierna, ponieważ Ona pozostanie zawsze moją drogą Mamą, i chciała mieć mnie pod swą opieką. Wydawało mi się, iż zrozumiałam, że będzie mnie zawsze uczyła, abym we wszelkim moim działaniu zawsze zachowywała intencję zjednoczenia moich czynów z jej wszystkimi czynami oraz z wszystkimi jej zasługami; abym zawsze prosiła o łaski przez zasługi Jezusa i Maryi; abym we wszystkim pozwalała jej panować. Zrozumiałam, że powinnam w jej ręce oddać moją wolę. Uczyniłam to i wydawało mi się, że Maryja Najświętsza przyjęła ten akt z najwyższą radością i znów ucałowała mnie serdecznie. To samo zrobił Jezus”.

Matka Boża obdarzała Weronikę czułą miłością jako jej Matka, ale również wychowywała ją jako mądra Mistrzyni. Mniszka z całym zaangażowaniem przyjmowała zarówno miłość macierzyńską, jak i wymagające prowadzenie. Pięknym wyrazem oddania pod opiekę i kierownictwo Maryi jest akt poświęcenia się Maryi, złożony przez Weronikę 21 listopada 1708 roku: „Ja, Siostra N., niegodna służebnica Najświętszej Dziewicy, pod jej opieką zamierzam postępować; całe moje życie niech będzie stałym nowicjatem pod opieką tej Boskiej Mistrzyni. Tak pragnę czynić w tym krótkim życiu, które mi pozostaje. Dziś, gdy jest święto Przedstawienia w świątyni, zamierzam zjednoczyć się z Dziewicą i czynić, na jej wzór, ofiarę Bogu z siebie samej, oddając w ręce Najświętszej Dziewicy moją wolę, ażeby Ona uczyniła z niej dar swojemu Najświętszemu Synowi; i abym odłączyła się rzeczywiście od siebie samej i od wszystkiego. I abym mogła odpowiedzieć na to, co Bóg mi nakazuje, w dniu tym daję pierwszeństwo rekolekcjom, których nie chcę odbywać przez dziesięć dni, jak to jest w zwyczaju, ale kontynuować je przez całe życie, aby czynić wszystko jako pokutę za moje wielkie grzechy i za tyle niewdzięczności i niewierności wobec Boga”.

 

Kapituły win

Dopiero w marcu 1716 roku Święte Oficjum przywróciło Weronice czynny i bierny głos podczas kapituły wyborczej. Niecały miesiąc później, 5 kwietnia 1716 roku Weronika została opatką, a decyzja ta była potwierdzana przez siostry jednogłośnie podczas wszystkich kolejnych wyborów, aż do śmierci Giuliani.

Maryja pomagała Weronice w tej trudnej posłudze w różnych konkretnych sytuacjach. Przykładem wsparcia Najświętszej Dziewicy były tak zwane „kapituły win”, odbywające się we wspólnocie każdego piątkowego wieczoru. Podczas takich spotkań wszystkie siostry po kolei oraz przełożona oskarżały się wobec całej wspólnoty z wszelkich zewnętrznych wykroczeń i zaniedbań. Zadaniem opatki było pouczyć każdą z sióstr i zadać jej odpowiednią formę pokuty za wyrządzone zło. Przed każdą z kapituł Weronika upadała do stóp Maryi, błagając, aby pouczała ją, co ma powiedzieć każdej z sióstr. Jak zaświadcza w dzienniku, Maryja za każdym razem udzielała odpowiednich wskazań. Weronika przekazywała siostrom dokładnie to, co usłyszała od Maryi. Nic dziwnego, że cała wspólnota wzrastała w świętości życia. Owocem zażyłości kapucynki z Maryją było nawracanie się sióstr. Jedna z jej podopiecznych, siostra Floryda, została nawet po latach ogłoszona błogosławioną, a wiele innych, które przez lata żyły w klasztorze w Città di Castello, umarło w opinii świętości.

 

Weronika od woli Bożej

Weronika, przebywając od wielu lat w Zakonie Mniszek Klarysek Kapucynek, nie rezygnowała z powierzania się kierownictwu Maryi, dając się jej pouczać i wychowywać. Do końca życia pozostawała „nowicjuszką”, jak wielokrotnie nazywała samą siebie. 28 października 1719 roku Weronika otrzymała od Maryi imię: „Weronika od woli Bożej, nowicjuszka i profeska Maryi Najświętszej”. To imię wyrażało otwartość kapucynki na kierownictwo Maryi, bycie posłuszną i stałą gotowość do nawrócenia.

Gdy do cierpień mistycznych doszły dolegliwości związane z podeszłym wiekiem, Weronika coraz bardziej potrzebowała Maryi. Do ostatnich dni „droga Mama” pozostawała jej przewodniczką, towarzysząc w codziennych trudach i przygotowując mniszkę na ostateczne spotkanie z Oblubieńcem. Tęskniła za Nim całym sercem, żyjąc na ziemi i pełniąc z całym zaangażowaniem posługę opatki jedynie z posłuszeństwa.

Prawie do końca życia prowadziła też w posłuszeństwie swój dziennik. W ostatnich latach jednak coraz większą trudność sprawiało jej przypominanie sobie i opisywanie doświadczeń kolejnych dni. Dlatego też i w tej sytuacji prosiła o pomoc Matkę Bożą. Ostatecznie Maryja dyktowała Weronice wszystko, co miała zapisać. Początkowo Giuliani prowadziła zapiski w pierwszej osobie, w ostatnich latach nie zmieniała już jednak słów Maryi i w drugiej osobie liczby pojedynczej zapisywała dokładnie wszystko, co przypominała jej Mistrzyni. 25 marca 1727 roku Weronika zapisała ostatnią stronicę dziennika. Tak zaczyna się ten tekst: „Moja córko, miałaś powódź łask, i chcę, abyś je zapisała”. Po zwięzłym opisie wewnętrznych doświadczeń, Weronika napisała: „Nic nie wiedziałaś o tych wszystkich rzeczach, a jednak zgodziłaś się na wszystko, zgodnie z wolą Bożą i pozostałaś w swym unicestwieniu. Postaw kropkę”. Była to ostatnia kropka w dzienniku Weroniki. Postawiona pod dyktando Maryi.

 

Judyta Katarzyna Woźniak OSCCap, tekst opublikowany w: Głos Ojca Pio 2 (122) marzec/kwiecień 2020.

Polecamy: glosojcapio.pl oraz: e-serafin.pl

Może Cię również zainteresować