świadectwo

Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy.

15 września 2018

Powiedział też: «Pewien człowiek miał dwóch synów. Młodszy z nich rzekł do ojca: „Ojcze, daj mi część majątku, która na mnie przypada”. Podzielił więc majątek między nich. Niedługo potem młodszy syn, zabrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swój majątek, żyjąc rozrzutnie. A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie i on sam zaczął cierpieć niedostatek. Poszedł i przystał do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na swoje pola żeby pasł świnie. Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie, lecz nikt mu ich nie dawał. Wtedy zastanowił się i rzekł: Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu z głodu ginę. Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mię choćby jednym z najemników. Wybrał się więc i poszedł do swojego ojca. A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go. A syn rzekł do niego: „Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem”. Lecz ojciec rzekł do swoich sług: „Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi! Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i bawić się, ponieważ ten mój syn był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się”. I zaczęli się bawić. 
Tymczasem starszy jego syn przebywał na polu. Gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i tańce. Przywołał jednego ze sług i pytał go, co to ma znaczyć. Ten mu rzekł: „Twój brat powrócił, a ojciec twój kazał zabić utuczone cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego”. Na to rozgniewał się i nie chciał wejść; wtedy ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu. Lecz on odpowiedział ojcu: „Oto tyle lat ci służę i nigdy nie przekroczyłem twojego rozkazu; ale mnie nie dałeś nigdy koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę”. Lecz on mu odpowiedział: „Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy. A trzeba się weselić i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył, zaginął, a odnalazł się”»(Łk 15, 11-321). 

 

Niniejszy fragment Ewangelii znam dość dobrze i słyszałam tę historię niezliczoną ilość razy odkąd byłam dzieckiem. Na szczęście nie przeszkadza to Panu Bogu, aby właśnie poprzez to Słowo kolejny raz dotykać mojego serca. Muszę się jednak przyznać, że gdy podczas rekolekcji2 usłyszałam, że kolejnego dnia rozważać będziemy własnie piętnasty rozdział Ewangelii według świętego Łukasza, po pierwszym entuzjazmie przeszła mi przez głowę myśl: „Czy da się z tego jeszcze coś wycisnąć?”. Bo faktycznie, modliłam się tym Słowem wiele razy, a także słuchałam i czytałam całkiem sporo komentarzy na temat przypowieści o Miłosiernym Ojcu.

Upraszczając i skracając całą historię mogę powiedzieć, że przez większą część mojego życia utożsamiałam się ze starszym synem z przypowieści. Pewnie dlatego, że sama byłam starszą siostrą, nieraz za młodszą obrywałam, rodzice więcej ode mnie wymagali i wcale nie byłam z tego zadowolona. Poza tym nie miałam na koncie żadnych większych wybryków, więc trudno mi było wczuć się w rolę syna marnotrawnego, który wraca z dalekich stron. Całkiem zrozumiała była dla mnie reakcja starszego brata, jego niezadowolenie i upór. W tamtym czasie chyba też nie potrafiłabym uczestniczyć w radości z powrotu syna, który zaprzepaścił rodzinny majątek, lekceważąc ojca i panujące zasady. Raczej skłonna byłabym wystosować jakąś karę wobec winowajcy, który po swoich wybrykach wraca do domu z niczym.

Przełomowym momentem w słuchaniu, przeżywaniu i rozumieniu tej przypowieści były dla mnie odbyte prawie dziesięć lat temu rekolekcje (I tydzień Ćwiczeń Ignacjańskich). Wtedy, podczas modlitwy tym Słowem, po raz pierwszy w życiu doświadczyłam Miłości Boga Ojca, Jego niezwykłej czułości i bliskości. Pozwolił mi On zobaczyć, że był blisko mnie we wszystkich wydarzeniach mojej historii, choć nieraz wydawało mi się, że jestem sama jak palec, a On mnie nie słyszy. Odkrycie Jego bliskiej i chroniącej obecności zmieniło zupełnie moje spojrzenie na siebie samą, na moje życie. Od tamtej pory więź z Ojcem rozwija się i pogłębia, a On stale przekonuje mnie o swojej Miłości, potężnej i czułej jednocześnie. Wtedy też rozpoczął się długi, trwający aż do dziś, proces uzdrawiania mojego serca. Bliski stał mi się młodszy syn z przypowieści, gdy wtula się w ramiona Ojca, przyjęty przez Niego po długiej nieobecności w domu. Nie wiem do końca, co mógł przeżywać, ale moje serce wypełnione było przez pokój, ukojenie i wdzięczność.

Dziś utożsamiam się zarówno z młodszym jak i starszym synem z przypowieści. Potrzebuję wiąż wracać do Ojca, gdyż pomimo Jego wielkiej Miłości oraz niezliczonych darów, którymi mnie obdarza, począwszy od daru życia i powołania, stale odchodzę od Niego poprzez mój grzech. Marnuję Jego majątek, który wcale mi się nie należy. Widzę też siebie w starszym synu, który nie potrafi przyjąć brata, który zamyka swoje serce w buncie i uporze. Obaj w swej relacji z ojcem, chyba bardziej niż synami, czują się najemnikami. Wolą być w bezpiecznym układzie: ja coś zrobię, a ty mi za to zapłacisz. Młodszy syn wprost deklaruje, że nie jest już godzien nazywać się synem. Natomiast starszy ma pretensje, że nic nigdy nie dostał od ojca, chociaż był posłuszny i mu służył. Zupełnie jakby był sługą, a nie synem.

W tej sytuacji ojciec z przypowieści kieruje do starszego brata następujące słowa: „Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy„. Myślę, że mogą być one skierowane do obydwóch synów z opowiadania ewangelicznego, gdyż obaj chyba nie do końca są przekonani, że miłość ich ojca jest bezwarunkowa.

Bóg Ojciec dziś kieruje te słowa również do mnie, zarówno, gdy odkrywam w sobie starszego jak i młodszego syna z przypowieści. To wyznanie, które wybrzmiewa dla mnie bardzo osobiście, zawiera w sobie ogrom czułości, bliskości oraz zapewnienie o Miłości całkowicie bezwarunkowej, na którą nie muszę zapracowywać, i na którą w żaden sposób nie byłabym w stanie zasłużyć. Zdziwiło mnie, dlaczego Ojciec nie zapewnia, że zawsze jest przy mnie, ale mówi, że to ja zawsze jestem przy Nim. Zrozumiałam, że nawet wtedy, gdy pozornie odchodzę od Niego pociągnięta przez iluzje i namiastki Miłości, to tak naprawdę moje serce tęskni tylko za Nim, Jego poszukuje i ostatecznie tylko w Nim może zostać uspokojone i napełnione. To bardzo dla mnie wyzwalające, usłyszeć kolejny raz, że nie muszę na nic zasługiwać, że do mnie należy wszystko, co jest własnością Ojca. Że On chce mnie obdarowywać po prostu dlatego, że jestem Jego ukochaną córką.

 

s. Judyta

 

Z całego serca polecam wszystkim spragnionym Słowa: https://www.cfd.salwatorianie.pl/

Przypisy:

  1. Cytat za: Biblia Tysiąclecia, Poznań 2003.
  2. Rekolekcje Lectio Divina, które przeżyłam u Salwatorianów w Krakowie i które bardzo polecam.

Może Cię również zainteresować