św. Weronika Giuliani

Oblicze Boga Ojca widziane oczyma Weroniki Giuliani cz. VI

4 listopada 2017
na zdjęciu krużganek w klasztorze sióstr Klarysek Kapucynek w Città di Castello

MARCO FERRARIO PFM

Odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom.

Święta Weronika pisze w następujący sposób: „Wydaje mi się, że poznałam, iż Jezus ofiarował swemu Przedwiecznemu Ojcu swoje zasługi, swą mękę, swą cenną krew dla odpuszczenia tego, co popełniłam w czasie mego życia”.

Jezus ofiaruje się dla odpuszczenia tego, co Weronika popełniła, ale ofiarowuje się również za nas! Ojciec odpuszczając nasze winy poprzez śmierć swego ukochanego Syna, objawił nam i przekazał swoją miłość. Jest więc ważne, aby żyć jako zbawieni, jako odkupieni, żyć w łasce Boga. Miłość Ojca objawia się zarówno w tym, że jesteśmy zbawieni, jak i stałej pomocy, abyśmy żyli jako zbawieni, abyśmy żyli jako dzieci Boże.

Święta Weronika mówi nam, że jeden akt miłości Bożej pozwala nam również poznać nasze wady i grzechy. Daje nam skruchę serca, która prowadzi nas do prawdy o nas samych, do pokornego przyjmowania własnej słabości oraz pozwala nam być wdzięcznymi wobec Ojca, chwalić Go i nigdy nie przestawać zadziwiać się Jego  miłosierdziem.

Dzienniku Weronika pisze tak: „Bóg dał mi poznanie moich win, ukazał mi moje wady”; następnie w innym miejscu: „Pan pozwolił mi zrozumieć, że Jego miłość nie pragnie niczego innego, jak rozlać się w duszach i przez Niego lub przez skruchę, wezwania, wewnętrzne oświecenia, które im daje”.

Bóg rozlewa się w duszach również poprzez skruchę, poprzez znajomość własnych grzechów. Czy więc, opierając się na tym rozdziale o miłosierdziu Bożym, możemy stwierdzić, że Bóg karze? Czy Bóg może karać?

Pismo święte mówi nam o karze Boga i dla Weroniki nie ma żadnych wątpliwości, że Bóg może karać i że czasem to czyni; mówi tak: „Pan mi powiedział: Wszędzie nie ma nic więcej, jak tylko grzesznicy i grzesznice, którzy popełniają tak wielkie grzechy, że raczej muszę zsyłać kary niż przebaczenie”. Teraz powiedzmy więc trochę o karze, aby dobrze zrozumieć co ona oznacza!

Pytanie, które możemy postawić, jest takie: czy bardziej miłosierny jest rodzic, który pozwala robić dziecku wszystko czy też rodzic, który uczy je dobra i zła i kładzie złu granice? Dwuznaczność może rodzić się z faktu, że utożsamia się miłosierdzie z dobrotliwą naiwnością, która nie jest dobrocią! Ta dobrotliwość to postępowanie między naiwnością, wygodnictwem i unikaniem odpowiedzialności; które wychowuje w domu „księciuniów”, których wszystkie życzenia się spełnia, ale zapomina się, że oni potem stają się królami! A królowie potrzebują poddanych i pierwszymi poddanymi będą ich rodzice.

Co więc oznacza miłosierdzie? Oznacza serce otwarte na nędznych, na ubogich, to jest etymologia miłosierdzia1. Dlatego miłosierdzie to serce Boga zwrócone na biednych. Możemy powiedzieć bez cienia wątpliwości, że nędzni są ofiarami zła, ale nędzni również popełniają zło. Kara oznacza, że Bóg nie zgadza się na zło, nie chce go, ponieważ zło czyni nędznymi, zarówno tych, którzy są jego ofiarami, jak i tych, którzy je czynią. Kara Boża, jeśli ma miejsce, nigdy nie jest mściwa. Nasze kary, często są związane z zemstą, ale u Boga nie ma odwetu, Bóg nie jest mściwy.

Karcenie jest jedynie lekarstwem, które ma za cel usunięcie zła, które powoduje w człowieku nędzę, deformację i oddala nas od podobieństwa do Boga. Musimy też dodać, że kara nie wchodzi w plany Boże, gdy On stworzył człowieka, nie myślał o karceniu, nie było tego w Jego planach. Bóg stworzył człowieka do szczęścia, aby powierzyć mu królestwo, aby go przebóstwić, aby wejść z nim w komunię: to jest plan Boga i dlatego, jeśli ucieka się On do kary, czyni to zawsze niechętnie i sam uczestniczy w cierpieniach, które kara za sobą pociąga.

To, że sam Bóg uczestniczy w cierpieniach związanych z karą, ukazał On w jasny sposób w męce i śmierci Jezusa, ponieważ Ojciec w Jezusie, wziął na siebie nasze winy i kary, na które zasługiwaliśmy i sam za nie zapłacił.

Zatrzymam się na moment w tym miejscu. W wychowaniu dzieci, przede wszystkim, gdy są małe, konieczne są karcenia. Byłoby ciekawe wziąć udział w tym, co dziecko w tym momencie przeżywa, w tym czemu ono jest poddawane; byłaby się to kara z miłością, która uczestniczy, a to nam ucieka, ponieważ postrzegamy karcenie jako grom spadający z góry, raczej jako zemstę, wypływającą z gniewu, ale Bóg taki nie jest! Trzeba to dobrze zrozumieć, ponieważ tam, gdzie jest cierpienie, tam zawsze jest Bóg, który cierpi z cierpiącym. Powiedział to również Jezus, by iść do chorych i mówić: „Bliskie jest królestwo Boże”. Zawsze tam, gdzie jest cierpienie, jest Bóg, który cierpi, który uczestniczy i dotyczy to również cierpień spowodowanych przez karcenie, gdyż Bóg zawsze jest z nami.

Kary są bardzo rzadkie, gdyż nie są miłe Bogu, On ich nie chce i są ostatecznością po którą sięga Bóg, aby pomóc człowiekowi zrozumieć, że znajduje się na niewłaściwej drodze.

Trzeba tu wyjaśnić jeszcze jedną sprawę. Nie zawsze cierpienia, które nas spotykają mogą być utożsamiane z karą. Często się słyszy: „Dlaczego mi się to przytrafiło? Co złego zrobiłem? Nie zasłużyłam na to cierpienie!”. Na przykład śmierć lub czyjaś choroba. Uwaga! Cierpienie nie zawsze oznacza karę; kara jest jedną rzeczą, cierpienie inną. Czasem mogą się zbiegać, ale bardzo rzadko i trzeba być ostrożnymi, aby ich nie identyfikować.

Jeśli jesteśmy uczciwi i szczerzy, musimy powiedzieć, że właśnie w momencie cierpienia, jesteśmy przymuszeni, aby się zatrzymać, aby się zastanowić, aby otworzyć oczy. To właśnie w cierpieniu odkryliśmy, że istnieje rozleglejszy świat od naszego małego świata. Cierpienie nie tylko nie jest karą, ale Pan Bóg może z niego wyprowadzić dobro, ponieważ zmusza nas do wejścia wgłąb naszego serca.

Ale spytajmy: czym dokładnie jest kara? Polega ona na tym, że Bóg, w pewnym momencie, nie interweniuje już, aby nas chronić, ale pozwala, aby dojrzały owoce tego złego nasienia, które zasialiśmy. I tak, w pewnym momencie, znajdujemy się w tym niegościnnym miejscu, które dzień po dniu, było budowane, w miejscu zbudowanym przez brak miłości, zawiść, egoizm, szukanie własnych korzyści, wykorzystywanie innych. I te rzeczy zbudowaliśmy sami, odbijają się one w nas. Słownictwem biblijnym możemy powiedzieć, że byliśmy pozostawieni we władzy szatana, to znaczy nas samych. Święty Paweł w pewnym momencie, wobec przypadku kazirodztwa, mówi, aby usunąć winnego ze wspólnoty, ponieważ pozostaje w mocy szatana. Nie po to, aby się mścić, ale by się opamiętał i wrócił na właściwą drogę. Celem jest zawsze zbawienie, jest zawsze powrót do Boga, opamiętanie. Być we władzy Szatana, nas samych, to znaczy być w niewoli, którym pozwalaliśmy wzrastać dzień po dniu. Zobaczcie, że kto potrzebuje karcenia, jest tak naprawdę niewolnikiem siebie samego, jest już zdominowany przez siebie. Już nie żyje, jest stale rozgniewany, ponieważ nie jest w pokoju z sobą samym.

Wszystko, co otrzymujemy z rąk Boga jest łaską – wszystko – również ewentualne karcenie, które Ojciec nam daje, ponieważ Ojciec przycina, odcina winorośle, aby przynosiły większy owoc: owoc łaski! Jedyną rzeczą, jakiej powinniśmy się naprawdę bać, jest grzech; to jest jedyna rzecz, która nas zabija, podczas gdy cała reszta, jeśli jest dobrze przeżywana, jest dla życia!

A jak odnowić relację z tym Ojcem? W sakramencie pojednania Bóg odpuszcza nasze grzechy i w pismach świętej Weroniki znajduje się cenna wskazówka, aby ten sakrament nie był praktyką religijnej pobożności, jak wiele innych, ale był momentem nawrócenia.

Pan pragnie, abyśmy zapierali się samych siebie i całkowicie powierzali się Jemu; spowiedź ma ten cel, abyśmy zdali sobie sprawę z tych sytuacji, w których zawłaszczamy samych siebie, a nie powierzamy się Bogu. Gdy prosimy o przebaczenie, Pan nam przebacza, aby powiedzieć za każdym razem: „Panie, wracam do Ciebie! Powracam do Ciebie znowu!” To nic, że potem znów upadniemy, ważne, że za każdym razem będziemy powracać! Przyjdzie więc moment, w którym wejdziemy na właściwą drogę. Dlatego sakrament pojednania ma nas skłonić do nawrócenia.

Kara, która pochodzi od Boga jest zawsze aktem miłosierdzia, ponieważ On chce nas zbawić.

Na podstawie artykułu zamieszczonego w biuletynie „Santa Veronica” Anno LI – n.1 – maggio 2016.
Polecamy: www.santaveronicagiuliani.it

Przypisy:

  1. W języku włoskim miłosierdzie to misericordia, a nędzni, ubodzy to miseri.

Może Cię również zainteresować