świadectwo

Oślica Balaama

24 marca 2018

 

„Oślica Balaama. Apel do duchownych panów”

Muszę przyznać, że nie jest mi łatwo podzielić się wrażeniami i przemyśleniami po lekturze tej książki, gdyż sama jestem mniszką i treści publikacji dość mocno mnie poruszyły, ponieważ dotykają spraw dla mnie trudnych, czasem bolesnych. Dobrze, że Autorce udało się zachować duży dystans, na który mi trudniej się zdobyć. Książka napisana jest z dużym poczuciem humoru. Dzięki temu, mimo że treści są poważne, żeby nie powiedzieć, że momentami tragiczne, to szczerze się uśmiałam. Jej Autorka, siostra Małgorzata Borkowska OSB, jest kobietą dojrzałą, z wieloletnim doświadczeniem życia zakonnego. Ja w klasztorze jestem od niespełna dwunastu lat, więc zdecydowanie krócej, ale chyba do każdego rozdziału mogłabym dopisać własne przykłady. Nie trzeba półwiecza w zakonie, by spotkać się z brakiem wyczucia, szacunku, a przede wszystkim z zupełną nieznajomością nas i naszej rzeczywistości ze strony posługujących nam kapłanów. Często mają oni jakieś swoje wyobrażenie na temat życia kontemplacyjnego i nie chcą lub może nie przyjdzie im nawet do głowy, by starać się poznać nasze realne doświadczenia. A wystarczyłoby trochę nas posłuchać. Wydaje mi się, że przy odrobinie dobrej woli, okazji do tego nie brakuje. Oczywiście nietrafione homilie, słabe przygotowywanie się do nich, czy bardziej ogólna nieznajomość naszych realiów, nie są jedynym tematem poruszonym w publikacji, a kolejne jej rozdziały ukazują w jakiejś mierze przyczyny i szerszy kontekst tych sytuacji.

Krótki cytat z książki dobrze oddaje ważną myśl w niej zawartą: gdy jej Autorka miała opracować materiały, które zbierały wypowiedzi sióstr z zakonów kontemplacyjnych w Polsce, dotyczące istoty życia zakonnego, „wśród różnych sformułowań, wśród różnych duchowości, przewijał się stale i niezmiennie jeden motyw, a mianowicie, że jedyną podstawą do podjęcia życia mniszki jest osobista miłość, osobiste zauroczenie Chrystusem. To było dla wszystkich piszących tak oczywiste jak oddech. Jak to się dzieje, że dla księży jest to zaskoczenie, nie wiem”.

Może się wydawać, że nasza, a więc osób konsekrowanych czy kapłanów, relacja z Chrystusem jest oczywistością i że to na niej opiera się nasza codzienność przeniknięta najpierw modlitwą, a dopiero później jakąkolwiek inną posługą. W praktyce jednak bywa, że te rzeczywistości troszkę się rozchodzą. I chyba dlatego, choć lubimy słuchać głoszonego Słowa, to czasem trudno przełknąć wypowiadane przez kaznodziejów homilie. Czasem są one po prostu sprzeczne z tym, jak objawia się Pan ze swą miłością i czułością. Zdarzyło się na przykład, że w okresie Bożego Narodzenia, gdy wpatrujemy się w tajemnicę wcielenia, kontemplujemy to pragnienie Pana, aby dzielić naszą kruchość, by być z nami w naszej codzienności z całą jej biedą, słuchałyśmy o tym, jaki świat jest zły i jak mamy od niego uciekać. Tyle, że Bóg w tym właśnie świecie chce nam się objawiać i jeśli nie w świecie, to gdzie mam Go spotykać? Dzięki modlitwie, słuchaniu Słowa, trwaniu przy Panu, On oczyszcza nasze oczy, uszy, serce, pozwalając dostrzegać Jego obecność w trudnych sytuacjach, w codziennych spotkaniach, usłyszanych czy wyczytanych informacjach, zdarzeniach małych i wielkich. Jeśli odetnę się od tego, odetnę się od Boga, który wybrał tę naszą rzeczywistość, aby ukazywać swoją miłość i potęgę.

Ale nie jest moim zamiarem mnożenie przykładów. Tych przytoczonych przez siostrę Małgorzatę jest wystarczająco dużo. Cieszę się i jestem jej ogromnie wdzięczna, że z odwagą poruszyła tak delikatne tematy i uczyniła to z wielką pokorą, prostotą, a do tego inteligentnie i zabawnie. Mam wielką nadzieję, że publikacja dotrze do wielu sióstr, pobudzając nas do krytycznego słuchania i myślenia oraz pokornego i odważnego zarazem zabierania głosu w ważnych, nas dotyczących, sprawach oraz że będzie impulsem do refleksji dla kaznodziejów i wszystkich kapłanów nie tylko nam posługującym. To, czym wszyscy powołani przez Pana, możemy się dzielić, to przede wszystkim zachwycenie się Ojcem, Jego ukochanym Synem oraz Duchem, Płomieniem Miłości. Więź z Nimi jest fascynującą drogą, która nie jest sielanką, oderwaną od rzeczywistości, ale raczej wspólnym kroczeniem, przenikniętym Obecnością, zarazem pełnym trudów, zawirowań, zmagań. Jest to doświadczenie własnej słabości i niewierności oraz równocześnie wielkiej wierności Boga. Byłoby cudownie, gdyby nasze wzajemne spotkania, modlitwa liturgiczna, czy jakiekolwiek inne okazje były przesiąknięte obecnością Pana. Wtedy będzie miejsce na szacunek, wzajemne słuchanie i poznawanie się.

Z drugiej strony po lekturze książki obudziła się we mnie wielka wdzięczność za tych kapłanów, którzy dzielą się z nami swoją żywą wiarą, słowem, które nie jest teorią oderwaną od życia, ani wolnymi skojarzeniami, które wpadają do głowy na bieżąco. Z wdzięcznością myślę o kapłanach, którzy przygotowują swoje homilie czy konferencje, traktując poważnie swoich słuchaczy. Dziękuję Panu, że spotkałam takich kapłanów, którzy nie boją się nas poznawać, słuchać, dyskutować. Którzy wkładają wysiłek, by ich posługa, głoszone słowo, trafiało do nas, a nie gdzieś obok, aby dotyczyło naszej realnej codzienności, z jej bardziej powszechnymi, ale też specyficznymi dla naszego sposobu życia trudnościami i zmaganiami.

Anioł zaś Pana rzekł do niego: „Oślica ujrzała mnie i trzy razy usunęła się z drogi. Gdyby się nie usunęła, byłbym cię dawno zabił, a ją przy życiu zostawił». Rzekł więc Balaam do anioła Pana: «Zgrzeszyłem. Nie wiedziałem, że ty stanąłeś przeciwko mnie na drodze. Teraz jednak, gdy wiem, że ci się droga moja nie podoba, chcę wracać”. (Lb 22, 33-34)

 

Więcej o książce i jej Autorce: http://tyniec.com.pl/duchowosc/996-oslica-balaama-9788373547704.html

Kilka słów s. Małgorzaty na temat publikacji: https://www.youtube.com/watch?v=cJPuf6pnhcM

 

s. Judyta Katarzyna Woźniak OSCCap

Może Cię również zainteresować