św. Klara z Asyżu

Proces Kanonizacyjny świętej Klary – cz. III

22 listopada 2018

Pierwszym świadkiem w Procesie Kanonizacyjnym Klary z Asyżu jest siostra Pacyfika de Guelfuccio z Asyżu. Znała Świętą od dziecka, gdyż mieszkały po sąsiedzku. Ich domy dzielił jedynie plac świętego Rufina. Ponadto były one krewnymi i dość często się spotykały. Ciekawą wydaje się informacja o tym, że Pacyfika nigdy nie widziała ojca Klary, pomimo, że mieszkała tak blisko jej domu i że bardzo dobrze znała matkę Klary, Ortolanę, z którą razem pielgrzymowała do Ziemi Świętej, do Gargano oraz do Rzymu.

Pacyfika towarzyszyła Klarze w ważnych chwilach opuszczenia domu rodzinnego i rozpoczęcia życia pokutnego, jest więc naocznym świadkiem tych przełomowych wydarzeń związanych z narodzinami nowej formy życia. Następnie spędziła z Klarą w San Damiano ponad czterdzieści lat. Opuściła klasztor jedynie na rok, z polecenia Klary, aby towarzyszyć siostrom w Spello jako formatorka. Doświadczyła również cudownego uzdrowienia z choroby dzięki wstawiennictwu Klary.

Wydaje się, że Pacyfika jest starsza od Klary. Darzy ją wielkim szacunkiem i jest pełna podziwu dla surowego sposobu życia Klary.

O postępowaniu świętej Klary w domu swego ojca

1. Siostra Pacyfika de Guelfuccio z Asyżu, mniszka klasztoru świętego Damiana, po złożeniu przysięgi powiedziała: że znała świętą Klarę wtedy, kiedy ta święta była w świecie, w domu swego ojca; i że przez wszystkich, którzy ją znali, była poważana za wielką zacność i za bardzo dobre życie; i że miała na oku i zajmowała się dziełami miłosierdzia.

O jej nawróceniu 

2. I powiedziała, że święta Klara pod wpływem napomnienia świętego Franciszka założyła zakon, który teraz jest u świętego Damiana, i że weszła doń jako dziewica i taką dziewicą zawsze pozostała. Zapytana, skąd wie o tym, co powiedziała, odrzekła, że w świecie była jej sąsiadką i dalszą krewną, tak dalece, że między jej domem a domem dziewicy Klary nie było nic oprócz placu, i że wielokrotnie świadek rozmawiała z nią.
3. I powiedziała, że pani Klara bardzo kochała ubogich; że z powodu jej dobrego postępowania wszyscy mieszczanie mieli ją w wielkim poważaniu. Zapytana o czas, w jakim dziewica Klara opuściła świat rzekła, że było to przed około czterdziestu dwu laty. Zapytana, skąd wie o tym, odpowiedziała, że wstąpiła razem z nią do zakonu, i że służyła jej przez większość owego dnia i nocy.
4. Powiedziała także, że wspomniana pani Klara pochodziła ze szlacheckiego rodu i z zacnych ojca i matki, i że jej ojciec był rycerzem i nazywał się messere Favarone, którego wszakże nie widziała. Ale widywała matkę, która zwała się madonna Ortolana. Ta właśnie Ortolana udała się aż za morze z pobudki modlitwy i pobożności. I że sama świadek podobnie z pobudki modlitwy udała się razem z nią za morze, a także poszły razem do świętego Anioła i do Rzymu. I powiedziała, że ona chętnie nawiedzała ubogich. Zapytana, skąd wie o tym, co powiedziała, odrzekła, że była jej sąsiadką i była razem z nią, jak to powiedziała wyżej.
5. Powiedziała także, że pani Ortolana później wstąpiła do tego samego zakonu, do którego wstąpiła jej święta córka błogosławiona Klara, i że żyła w nim razem z innymi siostrami w wielkiej pokorze; i że zdobna w pobożne i święte uczynki zakończyła w nim życie.
6. Również świadek ta powiedziała, że po trzech latach pobytu świętej Klary w zakonie, na prośby i nalegania świętego Franciszka, który ją niejako przymusił, podjęła się kierownictwa i rządzenia siostrami. Zapytana, skąd wie o tym, odrzekła, że była tam obecna.

O jej postępowaniu w klasztorze

7. Również świadek ta powiedziała, że błogosławiona Matka tak bardzo czuwała w nocy na modlitwie i praktykowała tak wielką abstynencję, że siostry ubolewały nad nią i biadały; i powiedziała, że ona sama niekiedy płakała z tego powodu. Zapytana, skąd wie o tym, odrzekła że widziała, jak pani Klara leżała na ziemi i miała pod swą głową kamień z rzeki i słyszała ją, kiedy wstawała na modlitwę.
8. I powiedziała, że w pokarmach była tak bardzo oszczędna, że siostry dziwiły się, w jaki sposób jej ciało żyło. Powiedziała też, że błogosławiona Klara przez trzy dni w tygodniu zupełnie nic nie jadła, to jest w poniedziałek, środę i piątek; było tak przez długi czas. I powiedziała, że w inne dni praktykowała tak wielką abstynencję, że popadła w chorobę, z powodu której święty Franciszek razem z biskupem Asyżu nakazał jej, by w owe trzy dni jadła przynajmniej pół kromki chleba na dzień, co może wynosić około półtorej uncji.
9. Powiedziała też, że błogosławiona Matka była wytrwała i pilna w modlitwie, długotrwale leżąc na ziemi, pokornie na nią upadłszy. A kiedy przychodziła z modlitwy, napominała i zachęcała siostry, mówiąc zawsze o Bogu, który zawsze był na jej ustach, tak bardzo, że o rzeczach znikomych nie chciała ani mówić, ani słuchać.
A kiedy wracała z modlitwy, siostry cieszyły się, bo była taka, jakby przyszła z nieba. Zapytana, skąd wie o tym, co powiedziała, odrzekła: ponieważ mieszkałam z nią razem.
10. Powiedziała także, że wspomniana pani Klara, kiedy nakazywała swoim siostrom coś do zrobienia, nakazywała z wielką bojaźnią i pokorą, i w większości wypadków o wiele chętniej wolała sama robić, aniżeli nakazywać innym.
11. Powiedziała także, że potem, kiedy była chora, tak że nie mogła podnieść się z łóżka, kazała podnosić się do pozycji siedzącej, podpierać się z tyłu na plecach jakimś materiałem i tak przędła. W ten sposób ze swego uprzędu dała zrobić korporały i rozesłała je prawie do wszystkich kościołów w dolinie i w górach koło Asyżu. Zapytana, skąd wie o tym, co powiedziała, odrzekła, że widziała ją jak przędła i że robiono płótno, a kiedy siostry uszyły z niego korporały, posyłano je przez ręce braci do wspomnianych kościołów oraz dawano je kapłanom, którzy tutaj przychodzili.
12. Powiedziała także, że błogosławiona Matka względem swoich sióstr była pokorna, łagodna i pełna miłości oraz że miała współczucie dla chorych. Kiedy jeszcze była zdrowa, obsługiwała je, myła im nogi i podawała wodę do rąk, a czasami myła stołki chorych.
13. Powiedziała także, że szczególnie kochała ubóstwo, dlatego nigdy nie dała nakłonić się do posiadania jakiejkolwiek rzeczy ani do przyjęcia własności, ani dla siebie, ani dla klasztoru. Zapytana, skąd to wie, odrzekła, że widziała i słyszała, że świętej pamięci pan Grzegorz papież chciał jej podarować wiele rzeczy i zakupić posiadłość klasztoru, ale ona nigdy nie chciała się na to zgodzić.
14. Powiedziała jeszcze, że wspomniana pani Klara tak bardzo dbała o obserwancję w swoim zakonie i o kierowanie swoimi siostrami, jak tylko jakiś człowiek potrafiłby pilnować swego skarbu doczesnego. Powiedziała, że rzeczy te zna, ponieważ zawsze była z nią, około czterdziestu lat i więcej, z wyjątkiem jednego roku, w którym za pozwoleniem tejże błogosławionej Matki przebywała w klasztorze de Vallis Glorie de Spello, celem wychowywania tamtejszych sióstr.

O cudzie oliwy

15. Świadek ta powiedziała także, że życie wspomnianej błogosławionej Klary było pełne cudów. Pewnego dnia brakło oliwy w klasztorze, tak że nie miały jej wcale. Błogosławiona Matka zawołała pewnego brata z Zakonu Minorytów, który chodził za jałmużną dla nich, zwanego bratem Bentevenga. I rzekła mu, by udał się na poszukiwanie oliwy, a on odpowiedział, żeby mu przygotowano naczynie. Wtedy sama pani Klara wzięła jedno z naczyń, umyła je własnymi rękami i postawiła na murku, który był przy wyjściu z domu, po to, ażeby wspomniany brat je zabrał. Naczynie to stało tam przez małą godzinkę. A kiedy brat Bentevenga przyszedł po naczynie, znalazł je pełne oliwy. I chociaż pilnie szukano, nie znaleziono nikogo, kto by je był napełnił. Zapytana, skąd to wie, odrzekła, że będąc wtedy w domu widziała, kiedy pani Klara wynosiła puste naczynie na zewnątrz, a potem przyniosła je z powrotem pełne. I mówiła, że nie wie, kto je napełnił, ani w jaki sposób zostało napełnione. Brat Bentevenga mówił to samo. Zapytana, w jakim czasie to się stało, odrzekła, że było to około drugiego roku pobytu w klasztorze świętego Damiana. Zapytana, w jakim miesiącu to było, i w jakim dniu, odrzekła, że nie przypomina sobie. Zapytana, czy było to latem czy zimą, powiedziała, że było to latem. Zapytana, jakie siostry jeszcze były obecne przy tym, powiedziała, że była siostra Agnieszka, siostra świętej Klary, która właśnie dopiero co zakończyła życie; i siostra Balwina, która była ksienią klasztoru de Vallis Glorie, która już też umarła; oraz siostra Benwenuta z Perugii, która jeszcze żyje. Świadek zaprzysięgła to zeznanie i powiedziała też, że nie potrafi swym językiem wytłumaczyć cudów i mocy, jakie Pan okazał poprzez błogosławioną Klarę.

Jak święta Klara znakiem krzyża uwolniła z niemocy pięć chorych sióstr 

16. Świadek ta powiedziała także, że jednego razu chorowało w klasztorze pięć sióstr. Święta Klara uczyniła nad nimi znak krzyża swą ręką i niezwłocznie wszystkie zostały uzdrowione. I po wiele razy, gdy któraś z sióstr miała jakiś ból, czy w głowie, czy w jakiejś innej części ciała, błogosławiona Matka znakiem krzyża uwalniała ją z niego. Zapytana, skąd wie o tym, co powiedziała, odrzekła, że była tu obecna. Zapytana, które to były siostry, odrzekła, że ona sama, świadek, była jedną z nich, a z pozostałych jedne już zmarły, a inne żyją, ale które, nie przypomina sobie. Zapytana, od jak dawna ona, świadek, była wówczas chora, odrzekła, że od długiego czasu. Zapytana, co to była za choroba, odrzekła, że była to choroba, która powodowała u niej szczękanie zębami, okropnie ją ziębiła i trzęsła. Zapytana o inne uzdrowione, jak długo były chore, odrzekła, że co do nich nie przypomina sobie, tak jak co do siebie samej. Zapytana, jaki to był czas, gdy wspomniane siostry zostały uzdrowione, powiedziała: wpierw, zanim pani Klara rozchorowała się na dobre. 17. Zapytana, od jakiego czasu zaczęła się ta długa choroba u świętej Klary, odrzekła, że myśli, iż od dwudziestu dziewięciu lat.
18. Powiedziała także, że lekarstwem dla niej, świadka, i dla innych sióstr, kiedy chorowały, było to, że ich Matka czyniła nad nimi znak krzyża. Zapytana, jakich słów wspomniana pani Klara używała, kiedy czyniła znak krzyża, odrzekła, że ich nie dosłyszała, gdyż mówiła bardzo cicho. 19. Zapytana o miesiąc i dzień, w którym została uzdrowiona ona, świadek, i inne siostry, odrzekła, że nie przypomina sobie. Zapytana, kto był tu obecny, kiedy zostały uzdrowione, odrzekła, że było tu wiele sióstr, ale ile ich było i które to były, nie przypomina sobie.

Wszyscy świadkowie, którzy złożyli swoje zeznania podczas procesu kanonizacyjnego są przeświadczeni o świętości Klary z Asyżu. Chociaż reprezentują różne punkty widzenia, ponieważ jedni znali ją od dziecka, a inni spotkali dopiero po latach życia zakonnego i są w śród niech zarówno osoby świeckie jak i siostry z San Damiano, to jednak są zgodni co do pewnych cech Świętej. Ze swej natury była ona prawa, roztropna, współczująca, cicha i pokorna. Charakteryzowała się gorliwością w życiu modlitwy, surowością w ubóstwie, miłością do sióstr. Była odważna i wytrwała w stawianiu czoła przeciwnościom i trudom codzienności, w znoszeniu choroby oraz w zmaganiach o ustrzeżenie otrzymanego powołania. Świadkowie zgodnie potwierdzają bogactwo jej życia duchowego, jej intymną relację z Bogiem, która wyrażała się również na zewnątrz, w promieniejącej twarzy czy słodyczy, z jaką przemawiała. Jej życie jest spójne z imieniem, jest jasna, lśniąca blaskiem cnót. Często jest porównywana do Maryi Dziewicy.

Judyta Katarzyna Woźniak OSCCap, na podstawie:
G. Boccali, Santa Chiara d’Assisi sotto processo. Lettura storico-teologica degli Atti di canonizzazione, Asyż 2003.
Tekst Pierwszego Zeznania za: Źródła Franciszkańskie. Pisma świętego Franciszka. Źródła biograficzne świętego Franciszka. Pisma świętej Klary i źródła biograficzne. Teksty ustalające normy dla braci i sióstr od pokuty, red. R. Prejs, Z. Kijas, Kraków 2005, s. 2185-2193.

Może Cię również zainteresować