św. Klara z Asyżu

Proces Kanonizacyjny świętej Klary – cz. VI

20 kwietnia 2020

Siostra Amata, córka szlachcica Marcina z Coccorano była krewną Klary. Ich relacja była na tyle bliska, że uważała ją za swą matkę. Patrzyła więc na dużo starszą od siebie Opatkę z San Damiano oczami córki, widząc w niej wzór świętości. Amata wstąpiła do zakonu w 1228 roku i żyła w nim wraz z Klarą przez dwadzieścia pięć lat, aż do śmierci tej ostatniej. Gdy dołączyła do wspólnoty, miała prawdopodobnie piętnaście, maksymalnie osiemnaście lat, jej ciotka natomiast trzydzieści pięć. Starszą siostrą Amaty była Balwina, która również złożyła swoje świadectwo podczas procesu kanonizacyjnego, jako siódmy w kolejności świadek. Podobnie jak za swą siostrę rodzoną Agnieszkę, również za młodą Amatę modliła się Klara, prosząc Pana, aby dziewczyna odrzuciła światowe przyjemności wybierając miłość Jezusa Chrystusa. Miała ona wpływ na powołanie wielu swych krewnych i przyjaciółek, pociągając je swym przykładem radykalnego życia Ewangelią oraz żarliwą i skuteczną modlitwą.

Amata była jedną z sióstr, które doświadczyły cudownego uzdrowienia za sprawą modlitwy Klary. Czuwała również przy łożu śmierci swej duchowej matki. Ją właśnie zapytała umierająca Klara, czy widzi Króla Chwały.

Zeznanie czwarte

Siostra Amata, córka wielmożnego pana Marcina z Coccorano, mniszka klasztoru świętego Damiana, po złożeniu przysięgi powiedziała: że już od około dwudziestu pięciu lat pozostaje w tym zakonie, i że znała świętą Klarę, a sama świadek wstąpiła do zakonu na skutek napomnienia i zachęty samej Świętej. Ona mówiła jej, że otrzymała od Boga łaskę dla niej, iżby nie dopuściła do oszukania jej przez świat i do pozostania w świecie. Świadek była siostrzenicą świętej, dlatego uważała ją za swoją matkę. Znała jej postępowanie i słyszała, w jaki sposób się nawróciła; i że pod wpływem zachęty i przepowiadania świętego Franciszka przyjęła zakon; chociaż już wcześniej, zanim wybrała zakon, była uważana za świętą przez wszystkich, którzy ją znali, ze względu na liczne łaski i cnoty, jakimi ją Bóg obdarzył, tak że szła o niej publiczna wieść.
A po wstąpieniu do zakonu rzeczona świadek zawsze była z nią, stąd poznała świętość jej i postępowanie w życiu. W żaden sposób nie można wytłumaczyć darów Bożych i cnót, danych jej przez Boga, ponieważ wszystkie one razem były w niej zawarte: najwyższe dziewictwo, dobrotliwość, łagodność, współczucie względem sióstr, a także względem innych.
W modlitwie i kontemplacji była pilna; a kiedy wracała z modlitwy, jej twarz zdawała się jaśniejsza i piękniejsza od słońca. A jej słowa tchnęły na zewnątrz niewymowną słodyczą, do tego stopnia, że jej całe życie wyglądało na niebiańskie. Tak skąpo używała pokarmów, że zdawało się, iż karmią ją aniołowie. Zapewne dręczyła swe ciało, gdyż przez trzy dni w tygodniu nic nie jadła, to jest w poniedziałek, środę i piątek, a w inne dni pościła o chlebie i wodzie, aż do tego czasu, kiedy święty Franciszek nakazał jej w wymienione dni, w które nic nie jadła, spożywać cośkolwiek. Odtąd, celem wypełnienia posłuszeństwa jadła trochę chleba i piła nieco wody. O surowości ubioru i posłania powiedziała to samo, co powiedziała była siostra Filipa, świadek wyżej wymieniony.

Jak ona sama została uwolniona od febry, kaszlu i puchliny wodnej
Świadek powiedziała także, że kiedy ciężko chorowała na wodną puchlinę, febrę i kaszel, i miała bóle w jednym boku, święta Klara przeżegnała ją własnoręcznie znakiem krzyża i natychmiast ją uzdrowiła. Zapytana, jakie słowa Święta wypowiadała przy tym, odrzekła, że kiedy kładła na nią rękę, prosiła Boga, żeby – jeśli to będzie lepsze dla duszy chorej – uwolnił ją z tych chorób. I tak niezwłocznie została uzdrowiona. Zapytana, jak długi czas przedtem była chora, powiedziała, że chorowała przez trzynaście miesięcy; ale potem nie miała już więcej tej choroby. I że przedtem miała brzuch ogromnie nabrzmiały, do tego stopnia, że z trudem mogła schylić głowę. I tak, dla zasług Świętej Pan uwolnił ją całkowicie.

Jak uwolniła jedną siostrę z przetoki
Rzeczona pani Klara podobnie uwolniła niektóre siostry z ich chorób, żegnając je własnoręcznie znakiem krzyża. Zapytana, które to były siostry, odrzekła: siostra Benwenuta de Madonna Diambra, która miała pod ramieniem wielkie rany, w których mieściło się pięć tamponów, i miała tę chorobę przez około jedenaście lat. Gdy wspomniana pani przeżegnała ją znakiem krzyża, chora wyzdrowiała. Zapytana, skąd to wie, odrzekła, że wyjmowała te tampony; i że później nie miała już więcej tej choroby. Zapytana, jaka to była choroba, odrzekła, że rany te nazywały się fistułami.

Jak uwolniła jedną siostrę od kaszlu
Powiedziała też, że inna siostra zwana siostrą Cecylią, miała ciężki kaszel, który występował natychmiast, gdy zaczynała jeść i był tak silny, że zdawało się, że ją udusi. Stąd to pewnego dnia, a był to piątek, wspomniana święta Matka dała jej kawałek placka, żeby go zjadła. Ona wzięła go z wielkim lękiem, wszakże ze względu na polecenie świętej Matki zjadła go. I odtąd nie odczuwała już więcej tej choroby. Zapytana, jaki czas przedtem miała tę chorobę, odrzekła, że nie przypomina sobie, ale myśli, że było to długi czas.

Jak uwolniła jedną siostrę z głuchoty na jedno ucho
Powiedziała też, że inna, zwana siostrą Krystianą, przez długi czas była głucha na jedno ucho, jeszcze zanim wstąpiła do zakonu, i potem. Gdy jednak pani Klara dotknęła jej głuchego ucha i przeżegnała ją znakiem krzyża, została uzdrowiona. Powiedziała, że innych sióstr nie przypomina sobie, wszakże wiele ich zostało uzdrowionych.

Jak uwolniła jedno dziecko od plamy na oku
Powiedziała też, że jedno dziecko z Perugii miało na oku plamę, która mu je całe zakrywała. Stąd to przyprowadzono je do świętej Klary, która dotknęła oko dziecka; a potem przeżegnała je znakiem krzyża. Następnie rzekła: „Zaprowadźcie je do mojej matki, siostry Ortolany, która właśnie była w klasztorze świętego Damiana, i niech uczyni nad nim znak krzyża”. Po wykonaniu tego polecenia dziecko zostało uzdrowione. Dlatego święta Klara mówiła, że to jej matka je uzdrowiła. I odwrotnie, matka mówiła, że to pani Klara, jej córka, je uzdrowiła. I tak każda z nich przypisywała tę łaskę drugiej. Zapytana, w jaki czas przedtem widziała to dziecko z ową plamą, odrzekła, że ujrzała je z tą plamą wtedy, kiedy je przyprowadzono do klasztoru, do wspomnianej pani Klary. Nie widziała go ani przedtem, ani później po uzdrowieniu, ponieważ zaraz wyszło z klasztoru na zewnątrz. A świadek pozostawała zamknięta w klasztorze przez cały czas, o którym była mowa.

Zapytana o pokorę rzeczonej Świętej, powiedziała to samo, co zeznała była pod przysięgą siostra Filipa, świadek powyżej. A także o miłości ubóstwa i o modlitwie tej świętej powiedziała to samo, co rzeczona siostra Filipa.
Świadek ta powiedziała także, że kiedy siostry bały się przyjścia Saracenów, Tatarów i innych niewiernych, prosiły świętą Matkę o wstawiennictwo u Pana, żeby klasztor ich został ochroniony. A święta Matka im odparła: „Siostrzyczki i córeczki moje, nie chciejcie się trwożyć, ponieważ Pan będzie was bronił. Ja zaś chcę być waszą rękojmią: jeśli zdarzy się, że nieprzyjaciele przyjdą tu do klasztoru, to postawcie mię przed nimi”. I tak później, dzięki modlitwom tak świętej Matki klasztor, siostry i dobytek nie ucierpiały żadnej szkody. O oblężeniu i uwolnieniu miasta Asyżu powiedziała to samo, co
zeznała już była siostra Filipa. O cudzie matki świętej Klary, o wizji świętej Klary i o sutku świętego Franciszka oraz o cudzie w noc Bożego Narodzenia: o tym wszystkim powiedziała to samo, co siostra Filipa. Ale dodała, że słyszała od rzeczonej pani Klary, iż w tę noc Narodzenia Pańskiego widziała ona także żłóbek Pana naszego Jezusa Chrystusa.
Świadek ta powiedziała także, iż Pan dobrze zadbał, żeby ona jako pierwsza w tym zakonie była tak bardzo święta, by nie było w niej widać żadnego braku, ale by widziano w niej zebrane wszystkie cnoty i łaski: do tego stopnia, że jeszcze za życia wszyscy, którzy ją znali, uważali ją za świętą. Była szlachetna z pochodzenia według ciała, ale o wiele bardziej w zachowywaniu świętej obserwy i swojego zakonu. Nawet w czasie choroby nigdy nie chciała opuścić czegokolwiek w porządku zakonnym, i tak w swej świętości rządziła sobą i swymi Siostrami, przez blisko czterdzieści trzy lata.
Siostry kochała jak samą siebie. A siostry czciły ją jak świętą za życia i po śmierci, i jako Matkę całego zakonu. A co do jej świętości i dobroci powiedziała, że o wiele więcej było w niej dobra i cnót, aniżeli można pomyśleć i wyrazić.
Powiedziała też, że kiedy pani Klara była bliska końca życia, to jest w piątek bezpośrednio poprzedzający jej śmierć, powiedziała do niej, do świadka, kiedy pozostała z nią sama: „Widzisz Króla chwały, którego ja widzę”? Powtórzyła to więcej razy, a wkrótce potem zmarła.
Świadek powiedziała też, że ona sama słyszała od jednej kobiety z Pizy, że Pan uwolnił ją od pięciu szatanów, ze względu na zasługi świętej Klary i że szatani wyznali, iż paliły ich modlitwy pani Klary. Dlatego wspomniana kobieta przyszła do klasztoru, na miejsce, gdzie rozmawia się z siostrami, aby podziękować najpierw Bogu, a także wspomnianej pani Klarze. Zapytana, jak dawno to się stało, odrzekła, że przed czterema laty lub około tego.

 

Ciekawostką może być piękny krucyfiks znajdujący się jeszcze dzisiaj w bazylice świętej Klary. Jego nieznany dziś autor, zwany jest potocznie Mistrzem od świętej Klary. Krzyż został wykonany na polecenie siostry Benedykty, następnej po Klarze opatki wspólnoty z San Damiano. Nad ramionami Zbawiciela, autor napisał REX GLORIE. To własnie Ukrzyżowany jest Królem Chwały Klary.

Przy krwawiących stopach Chrystusa umieszczone zostały natomiast wizerunki Franciszka i Klary. Franciszek przytula się do rany Ukrzyżowanego, patrząc na Klarę. Ta natomiast wydaje się zasłuchana w nauczanie Poverella na temat Króla Chwały. Obok uwieczniona została także postać opatki Benedykty.

Krucyfiks został wykonany wraz z dwiema ikonami: jedna z nich przedstawia sceny z życia świętego Franciszka, natomiast druga sceny z życia świętej Klary. Tryptyk zawieszono nad głównym ołtarzem bazyliki świętej Klary w Asyżu, konsekrowanej 6 września 1265 roku. Po wiekach wystrój kościoła jest zmieniony, ale nadal możemy w nim podziwiać zarówno krucyfiks, jak i ikonę Klary.

Listy, które Klara napisała do Agnieszki z Pragi, jak również świadectwa sióstr świadczą o czci jaką Święta żywiła do Jezusa Ukrzyżowanego, rozważając stale Jego mękę. Do tego zapraszała również swoje duchowe córki: „Powiedziała też, że upłynęło więcej niż dwadzieścia dziewięć lat, jak świadek wstąpiła do klasztoru, i od tej pory zawsze pozostawała pod rządami najświętszej matki pani Klary. Pani ta uczyła je kochać Boga ponad wszystko; po drugie, uczyła je, jak całkowicie i często wyznawać swoje grzechy; po trzecie, kształciła je w tym, jak zawsze mieć w swej pamięci mękę Pańską”1. Inna siostra wspominała podczas Procesu: „[Klara] modliła się osobliwie o godzinie szóstej, mówiła bowiem, że o tej godzinie Pan nasz wisiał na krzyżu”2.

Znamy również Modlitwę do pięciu ran Chrystusa, którą niektórzy uczeni przypisują świętej Klarze. Nawet jeśli ona sama nie ułożyła tej modlitwy w takiej formie, jak znamy ją współcześnie, to zgodnie z zachowanymi źródłami taką modlitwę odmawiała często, jak również Officium Passionis świętego Franciszka. Inne piękne świadectwo miłości Klary wobec Ukrzyżowanego stanowią jej listy:

Patrz na Tego, który dla ciebie został wzgardzony; stań się dla Niego wzgardzona na tym świecie i idź za Nim. Dostojna królowo, twój Oblubieniec, najpiękniejszy spośród synów ludzkich, stał się dla twego zbawienia najlichszym z ludzi, był wzgardzony, zbity, poraniony przez biczowanie na całym ciele i zmarł wśród męczarni na krzyżu; wpatruj się w Niego, rozmyślaj o Nim, uwielbiaj i staraj się Go naśladować3.

Przy końcu tego zwierciadła oglądaj niewymowną miłość, z jaką chciał cierpieć na drzewie krzyża i umrzeć na nim śmiercią ze wszystkich najhaniebniejszą. Dlatego samo zwierciadło, zawieszone na drzewie krzyża, zachęcało przechodzących do tych rozważań, mówiąc: O, wy wszyscy, którzy przechodzicie drogą, przyjrzyjcie się i zobaczcie, czy jest boleść podobna do tej, co Mnie przytłacza; wołającemu i żalącemu się odpowiedzmy jednym głosem i jednym duchem, jak sam mówi: Stale je rozważa i wzdycha z miłości dusza moja. Te rozważania niech rozpalają w tobie coraz mocniejszy ogień miłości, o królowo Króla niebieskiego!4

 

Judyta Katarzyna Woźniak OSCCap, na podstawie:

 

G. Boccali, Santa Chiara d’Assisi sotto processo. Lettura storico-teologica degli Atti di canonizzazione, Asyż 2003.

P. M. Kaczmarek, J. K. Woźniak, Postać św. Klary z Asyżu w świetle wybranych pism i świadectw, w: Lignum vitae, (19), Łódź 2018, s. 158-176.

R. Rapacz, W. Block, Ikona św. Klary z Asyżu. Symbolika i duchowość, Kraków 2011.

M. Bartoli, Chiara d’Assisi, Rzym 1989.

Przypisy:

  1. PKl 11,2
  2. PKl 10,3.
  3. 2LAg 19-20.
  4. 4LAg 23-27.

Może Cię również zainteresować