Duchowość Modlitwa

Projekt FILOKALIA

3 września 2017

Specjalistki od modlitwy

Jako siostry z Zakonu Klarysek Kapucynek, który jest zakonem kontemplacyjnym, często jesteśmy uważane za specjalistki od modlitwy. Najczęściej różne osoby proszą nas o modlitwę wstawienniczą, mając nadzieję, że mamy lepsze znajomości w niebie, jak nieraz możemy usłyszeć. Natomiast dużo rzadziej zdarza się, że ktoś prosi nas, byśmy podzieliły się naszym doświadczeniem modlitwy czy wprost, by chciał uczyć się jej od nas.

Osobiście zdarza mi się, że osobom, które proszą mnie, abym się za nie pomodliła, odpowiadam, że nie będę się modliła za ciebie (w sensie: zamiast ciebie), ale z tobą. Udało mi się nawet skłonić różne osoby do zaangażowania się w modlitwę w ważnych dla nich intencjach. Zawsze przynosiło to piękne owoce i niekoniecznie dotyczyły one tylko wysłuchanych próśb, raczej nawrócenia, przemiany życia, rozpoczęcia nowej drogi.

Chyba jesteśmy już przyzwyczajeni do tego, że do wszystkiego zatrudniamy specjalistów. Coraz więcej spraw, którymi normalnie zajmowaliśmy się sami, zlecamy osobom postronnym, jak choćby zorganizowanie rodzinnego przyjęcia, czy zaprojektowanie wystroju własnego mieszkania. Nie może to jednak dotyczyć modlitwy. Nikt nie może załatwić tego za nas. Bo modlitwa wynika z więzi i do niej prowadzi. Nasz Bóg nie jest niedostępnym dyrektorem, który siedzi gdzieś w dalekim niebie za biurkiem i bez znajomości trudno się do niego dostać. On jest kochającym Ojcem, który pragnie bliskiej relacji z każdym z nas, który chce nam okazywać swą czułość i troskę w naszej codzienności.

Dlatego tym razem proponuję coś dla wszystkich, którzy nie tyle szukają specjalistek od modlitwy, ale którzy sami pragną wchodzić w coraz głębszą, osobistą modlitwę. Którzy nie boją się spotkania z tym wszystkim, co kryje się w głębi ich serca, którym nie szkoda czasu, którzy pragną więzi. Projekt, o którym chcę napisać jest odpowiedni dla osób, które nie boją się zmiany, bo modlitwa zawsze zmienia, najpierw nas samych, nasz sposób myślenia, postrzegania rzeczywistości, a potem również nasze otoczenie.

Tłumaczenie FILOKALII

Po raz pierwszy z pojęciem Filokalii zetknęłam się czytając „Opowieści pielgrzyma”. To klasyk, jeśli chodzi o teksty tradycji Kościoła wschodniego. Chyba każdy, kto prowadził duchowe poszukiwania prędzej czy później miał tę książkę w rękach. Urzekła mnie jej prostota i piękno. Gdy czytałam to dzieło po raz pierwszy od razu zainteresowałam się Filokalią, która dla bohatera była skarbnicą wskazówek, wprowadzającą go w świat nieustannego przebywania w Bożej obecności. Szybko jednak okazało się, że Filokalii znaleźć nie mogę, bo nie istnieje jej tłumaczenie na język polski.

Moje pragnienie sprzed kilkunastu lat wreszcie się realizuje. Ruszył już bowiem projekt tłumaczenia całej Filokalii zainicjowany przez Benedyktynów z Tyńca. Na razie mogłam przeczytać jedynie wybór tekstów z pierwszego tomu, ale już ta lektura była dla mnie prawdziwą ucztą duchową. Pierwsze, najmocniejsze wrażenie to niesłychana aktualność dzieła, które powstało wieki temu (od IV do XV w.). Pomyślałam, że powinna to być lektura obowiązkowa dla współczesnych użytkowników mediów społecznościowych, którzy imponująco prezentują się w wirtualnym świecie, ale w rzeczywistości są słabi i zagubieni.

Zacznę jednak od początku. A na początku przeczytałam Wprowadzenie. Już ono mnie urzekło. Napisany przystępnym językiem wywiad Jacka Zelka z o. Szymonem Hiżyckim OSB pozwala zrozumieć choć trochę całą złożoność procesu tłumaczenia tak wielkiego dzieła, bardzo zróżnicowanego, gdy weźmiemy pod uwagę, że składają się na nie teksty wielu autorów, tworzących na przestrzeni jedenastu wieków. Możemy też poznać podstawowe wiadomości dotyczące tytułu dzieła, czasu i kontekstu jego powstawania oraz obco dla nas brzmiących terminów, pojawiających się w tekście.

Pseudo-Antoni Wielki

W książce znalazły się dwa teksty autorstwa Pseudo-Antoniego Wielkiego oraz Izajasza Anachorety. I tu znów spore zaskoczenie. Pierwsze dzieło nie tylko nie pochodzi od Ojca mnichów, ono nawet nie jest chrześcijańskie. Napisał je nie mnich, ani nawet osoba wierząca w Jezusa Chrystusa, ale starożytny filozof. Muszę napisać szczerze, że trudno byłoby mi to dostrzec.

Początkowe słowa tekstu Pseudo-Antoniego Wielkiego dobrze wprowadzają w treść całego dzieła: „Nie są rozumni ci, którzy wyuczyli się rozpraw i ksiąg dawnych mędrców, lecz ci, którzy mają rozumną duszę i potrafią rozróżnić, co jest dobre, a co złe. Unikają bowiem tego, co jest niegodziwe i niszczy duszę, a to, co jest dobre i dla duszy korzystne, osiągają dzięki gorliwym ćwiczeniom duchowym”. Anonimowy autor podkreśla wartość osobistego wysiłku, aby osiągać duchowe korzyści.

Oczywiście nigdy naszymi jedynie staraniami nie osiągniemy szczęśliwego życia wiecznego, konieczne jest przyjęcie daru łaski, która pochodzi od kochającego Boga. Trzeba jednak przyznać, że szkolimy się i doskonalimy w wielu dziedzinach życia. Często, aby móc utrzymać się w pracy, nie mówiąc już o chęci zdobycia awansu, jesteśmy zobowiązani do podejmowania nieustannych kursów i szkoleń. Uczymy się języków obcych, trenujemy się w komunikacji, w radzeniu sobie z różnymi trudnościami, ale niewielu z nas doskonali się w tym, co duchowe, co kształtuje naszą wolę, co uzdalnia nas do ofiary, wyrzeczeń.

Jak często na nasze wybory dotyczące małych i wielkich spraw mają wpływ wygoda, chęć unikania trudności i konfliktów, potrzeba ukrywania się za plecami innych, różnego rodzaju obawy i lęki. Omawiany tekst utkany jest wręcz ze wskazówek, które mogą ukształtować człowieka o silnym charakterze, zdolnego do wytrwałości w podejmowanych wyzwaniach, stałego w postanowieniach, zdolnego do wyrzeczeń, spójnego. Idealna propozycja dla wszystkich, którzy czują się zagubieni w otaczającym ich świecie, którzy są pozbawieni stałych i pewnych punktów odniesienia, którzy mają trudności w podejmowaniu decyzji i przyjmowaniu odpowiedzialności.

Kolejne słowa zaczerpnięte z początkowej części tekstu Pseudo-Antoniego Wielkiego mogą przypomnieć tym, którzy już dawno nie wykorzystywali złożonego w nich potencjału, że są zdolni do wielkich rzeczy: „Otrzymaliśmy od Boga panowanie nad sobą, znoszenie przeciwności, powściągliwość, wytrwałość, wytrzymałość i im podobne, wielkie i doskonałe własności, aby wspomogły nas w walce z przeciwnościami stamtąd oraz abyśmy mogli stanąć z nimi do walki i stawić im opór. I ilekroć tylko ćwiczymy te własności oraz mamy je do swojej dyspozycji, nie uznajemy niczego, co nam się zdarza, za ciężkie, bolesne czy nie do zniesienia. Rozumiemy, że wszystko, co ludzkie, zwycięża się cnotami, które są w nas”. Niech te słowa będą zachętą, by osobiście sięgnąć do lektury, korzystać z mądrości w niej zawartej i stosować ją w praktyce. Zwłaszcza, że chyba zbyt często zdarza nam się, że nie potrafimy rezygnować z tego, o czym wiemy, że nam szkodzi i brakuje nam sił i zdecydowania, by podążać za tym, co piękne i dobre.

Izajasz Anachoreta

Tekst przypisywany Izajaszowi Anachorecie z V w. bardziej bezpośrednio prowadzi nas do modlitwy, zwracając uwagę na strzeżenie swego serca, czuwanie i oczyszczanie umysłu. „Bracie! Przypatruj się sobie codziennie, badaj swoje serce (…). Pilnuj się w swoim sercu, bracie, i strzeż się przed twoimi wrogami, ponieważ są przebiegli w swojej niegodziwości. Bądź w sercu posłuszny następującej zasadzie: człowiek nie może uczynić dobra, jeśli czyni zło”.

Zachęta do czuwania jest aktualna dziś chyba bardziej niż kiedykolwiek, gdyż żyjemy przeładowani bodźcami, które atakują nasze zmysły. Nie tylko dzieciom trudno się skoncentrować. Zbyt liczne informacje, które do nas docierają sprawiają, że stajemy się coraz bardziej powierzchowni i nie potrafimy skupić się na tym, co istotne, co karmi naszą duszę, a nie ją zatruwa. Jesteśmy zmęczeni i przygnębieni.

Warto zatrzymać się i karmić treściami zawartymi w Filokalii, smakować i delektować się jej głębią i mądrością. Może nam ona pomóc inaczej spojrzeć na siebie, na nasze życie, modlitwę, relacje. Potrzebujemy przewodników, a proponowane teksty pochodzą od ludzi doświadczonych, którzy przeżyli i przemyśleli wiele. Skorzystajmy z tej skarbnicy, która służyła całym pokoleniom wierzących, nie tylko mnichom.

Wszystkim, którzy pragną postępować na drodze osobistej modlitwy, polecam Filokalię, która bardzo precyzyjnie określa ludzkie słabości i ukazuje drogi, by wybierać to, co nas wzmacnia oraz pozwala nam się rozwijać i dojrzewać. Nie marnujmy swoich sił i czasu na iluzje, namiastki, które nas zwodzą, obiecując szczęście, a w rzeczywistości pozostawiają nas z pustką i wyjałowieniem. Tylko Ten, który nas stworzył może nadać sens i smak naszemu życiu, tylko w Nim możemy doświadczać szczęścia i spełnienia. Niech lektura tych stronic pomaga nam otwierać się coraz pełniej na Boże dary, niech prowadzi nas małymi krokami do coraz dojrzalszej modlitwy i pozwala dostrzegać Bożą obecność w naszej codzienności. Obyśmy z coraz czystszym sercem słuchali Bożego Słowa i widzieli Jego działanie w nas i wokół nas.

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o projekcie lub możesz go wspomóc, zapraszam na: filokalia.pl

Judyta Katarzyna Woźniak OSCCap

Może Cię również zainteresować