aktualności Duchowość

Serce kobiety

4 sierpnia 2019

Podczas rekolekcji zastanawiałyśmy i próbowałyśmy odkryć, w jaki sposób serce kobiety może stać się przestrzenią spotkania z Jezusem. Mogłyśmy w tym czasie odkryć na nowo wyjątkowość kobiety, sposób jej myślenia, odczuwania, przeżywania. Jesteśmy stworzone do miłości, tej miłości pragniemy i także chcemy nią się dzielić – nie ma w nas spełnienia jeśli nie ma tej dynamiki wymiany. Niezależnie od tego, jakim powołaniem żyjemy, pierwszym źródłem tej dynamiki jest dla nas relacja z Jezusem. On zaprosił nas w tym czasie na pustynię, żeby mówić do serca!

Pustynia zazwyczaj kojarzy nam się z miejscem odludnym, monotonnym, pozbawionym jakiejkolwiek obecności, wypełnionym ciszą, samotnością; z przestrzenią, w której trudno przeżyć, gdzie cierpi się pragnienie, gdzie nie widać celu wędrówki, gdzie można zabłądzić. W naszym życiu pustynia może mieć wiele wymiarów, ale zawsze jest przede wszystkim miejscem spotkania. Spotkania serca człowieka z sercem Boga. Do tego spotkania nie dochodzi jedynie, gdy spełnione są określone warunki. Może do niego dojść w każdym momencie naszego życia, gdyż Osoba, na którą czekamy jest zawsze w nas i przy nas – w Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy (Dz 17,28). Pustynię można rozumieć jako wewnętrzne nastrojenie, dyspozycję serca wyczekującego spotkania z Osobą, serca czekającego na głos i natchnienia Pana.

To właśnie na pustyni możemy odkryć prawdę o nas, dlatego czasem sam Pan wyprowadza nas na pustynię, którą mogą być różne wydarzenia, spotkania, czasem trudności. Często właśnie trudności, które nas spotykają, mogą stać się uprzywilejowaną przestrzenią spotkania z Panem. Dzieje się tak wówczas, gdy stajemy wobec Niego w całej naszej kruchości, bezsilności, ogołoceniu i dopiero wtedy zaczynamy opierać się na Jego mocy, doświadczając w ten sposób Jego żywej obecności w naszym życiu i pozwalając Mu działać. Z czasem to wszystko układa się w logiczną całość i możemy odkryć drogę, którą konsekwentnie (jak Izraelitów przez pustynię) Pan prowadzi nas do naszej Ziemi Obiecanej.

Przyglądając się świętej Klarze, kobietom biblijnym, które nam towarzyszyły, widziałyśmy, że czas pustyni – czas modlitwy nie jest czymś ekskluzywnym, wyjątkowym, ale jest częścią naszej codzienności i rodzi się z codziennych doświadczeń. Nie jest też rzeczywistością statyczną, niezmienną. Ta sfera jest bogata w dynamikę, ona się zmienia, kształtuje, wzrasta lub karłowacieje, jeśli o nią nie dbamy. Na różnych etapach naszego życia, pośród różnych doświadczeń właśnie na modlitwie możemy odkrywać w sposób szczególny naszą kobiecość.

Często dopiero z perspektywy czasu zauważamy, że jesteśmy w tej relacji z Bogiem prowadzone przez różne wymiary naszej kobiecości. Jest czas, kiedy jesteśmy zapraszane do stawania przed Bogiem jako córki – w modlitwie ufności, pokoju, bezpieczeństwa, pewności, że Ojciec patrzy na mnie, widzi wszystkie moje sprawy i On się chce tym wszystkim zająć. Nie zawsze będzie to modlitwa łatwa, prosta; być może czasem stawanie przed Ojcem będzie dla nas drogą uzdrowienia.

Na innym etapie naszego życia Słowo Boże będzie nas prowadzić w kierunku szczególnej intymności, wyłączności. Takie doświadczenie jest nam dawane niezależnie od powołania, jakie realizujemy na co dzień. Zawsze więź z Jezusem nosi w sobie ślad pewnej wyłączności; będziemy zapraszane do tego, żeby kochać bardziej, tęsknić bardziej – do takiej relacji, jaką miała Maria Magdalena: pełnej czułości, która kocha tak, że nie boi się być z Jezusem nawet wtedy, kiedy Jego uczniowie już się wycofują.

Modlitwa to także bycie przyjaciółką Jezusa; to mówienie o wszystkim, dzielenie się tym, co mnie cieszy, tym, co boli. Ale to także bycie w milczeniu obok siebie, kiedy „rozmową staje się sama bliskość” i pewność, że ta druga Osoba mnie rozumie, czuje mój ból, moją tęsknotę, moją wdzięczność, radość. Prawdziwa, głęboka przyjaźń nie ukrywa niczego przed sobą – nie musi, bo za tym stoi doświadczenie przyjmowania siebie w prawdzie, szczerości, z szacunkiem. Ale to nie dzieje się automatycznie, taka relacja kształtuje się nieraz latami – Jezus nigdy się nami nie nudzi, jest Mistrzem cierpliwości, a więź z nami jest dla Niego zbyt ważna, żeby ją przyspieszać czy wywierać presję.

Do duchowości kobiety należy także macierzyństwo. To chyba najbardziej naturalny, instynktowny rys kobiecej modlitwy. Jesteśmy zanurzone w świat relacji, przeżywamy je i niesiemy głęboko i nie powinno zabraknąć w tym przeżywaniu tego rysu. W macierzyństwie objawia się pełnia kobiecości, cała jej płodność, cały dynamizm przyjmowania miłości i jej dawania. Nie można stać się matką, gdy się nie jest córką, oblubienicą, przyjaciółką. Serce kobiety jest stworzone do tego, żeby pozwolić się kochać i dzielić się tą otrzymaną miłością; bez tego usycha, umiera. Dlatego istotą modlitwy nie jest schemat, formuła, ale spotkanie z Osobą, która kocha, czeka na mnie. Nie znaczy to, że te spotkania są zawsze spokojne, łagodne, wyciszające. Czasem będą też terenem walki, krzyku, płaczu czy bólu ale będą szczere i autentyczne i zawsze otulone spojrzeniem Jezusa, które niesie pełnię życia.

 

s. Małgorzata, s. Laura

Może Cię również zainteresować