Laurencja Longo

Sł. B. Maria Laurencja Longo – życiorys cz. II

5 marca 2017

Posługa w szpitalu

Po powrocie do Mediolanu zaczęła odwiedzać szpital Molo Piliero sotto Castel Nuovo, stając się stopniowo jego domownikiem jako niestrudzona i pilna sanitariuszka. Maria liczyła na to, że tu na cichej i ukrytej pracy spędzi resztę życia, ale po około 10 latach posługi w szpitalu nadszedł dzień spotkania z osobą, która spowodowała kolejny zwrot w jej życiu. Ettore Vernazza, notariusz z Genui zainicjował dzieło pomocy dla nieuleczalnie chorych. Było ono przeznaczone dla osób, które nie miały żadnej pomocy i były opuszczone w swoim cierpieniu. Chodziło o dotkniętych przez tzw. chorobę francuską lub kiłę weneryczną, która w Neapolu pojawiła się zwłaszcza po najeździe Karola VIII. Chorzy pokryci byli ropiejącymi ranami, ich twarze były strasznie okaleczone, jak twarze trędowatych. Vernazza jako wdowiec poświęcił się realizacji tego dzieła w duchu swojej mistrzyni św. Katarzyny Fieschi Adorno (z Genui), której napisał również bardzo cenioną biografię. Dostrzegł on w Marii Laurencji osobę właściwą dla swych postanowień: była ona Katalonką, podobnie jak większa część szlachty obecnej w Neapolu, poza tym była bogata, a jej uzdrowienie było sławne wśród neapolitańczyków, którzy szanowali ją również ze względu na miłosierdzie okazywane chorym. Matka Laurencja z hojnym sercem zaangażowała się w pomoc zbierając jałmużnę i zdobywając łóżka dla szpitala św. Mikołaja w Molo. Tu znajdowała się jego siedziba od 27 września 1519 roku aż do czasu znalezienia innego, bardziej przestronnego miejsca. Aż dotąd Matka Laurencja myślała, że wykonała wszystko co do niej należało i próbowała odłączyć się od przedsięwzięcia, które przekraczało jej siły. Natomiast Vernazza wiedząc, że dzieło bez niej mogłoby przestać funkcjonować, podczas rozmowy powiedział jej: „Pani, wy jesteście tą, której Bóg nakazał, aby zarządzała naszym szpitalem”. Gdy pani Longo próbowała się przeciwstawić namowom, przyszło potwierdzenie od Pana. Pewnego poranka idąc na Mszę, usłyszała głos, który pytał ją: „Kochałaś swojego męża?”, ona odpowiedziała po katalońsku: „Mira”, co oznacza: bardzo, głos zapytał jeszcze: „Kochasz swoje dzieci?” i ona znów odpowiedziała: „Mira”. W końcu głos zapytał ją: „To dlaczego nie kochasz Mnie, który uczyniłem ci tyle łask i na końcu zwróciłem ci zdrowie?”. Maria zrozumiała przez oświecenie Ducha Świętego, że powinna zająć się tymi biednymi ponieważ w nich widać oblicze Chrystusa.
Notariusz genueński wspomógł Panią Longo, dopóki szpital nie uzyskał samodzielności organizacyjnej, następnie pewnego dnia, bez wiedzy samej Laurencji, oddalił się po kryjomu z Neapolu. Od tej chwili Maria została postacią pierwszoplanową nowego dzieła. Szpital w pomieszczeniach funkcjonował do 1522 roku, kiedy otwarty został większy budynek na wzgórzu S. Agnello, w miejscu bardziej dogodnym niż stare miasto. W niedzielę, 23 marca 1522 roku, pacjenci starego szpitala wozami zostali przeniesieni w procesji, na której czele szła Pani Longo do nowego gmachu. Obecni byli zastępca króla Cardony oraz dostojnicy miasta Neapol. Od tej chwili przez ponad 10 lat życie Marii Longo będzie przebiegało w szpitalu i dla szpitala. Pracowała tu z wytrwałym zaangażowaniem i wielką pasją. Jej sekret tkwił w wierze i modlitwie, którymi stale się karmiła. Podczas gdy poświęcała się zarządzaniu szpitalem, czyniąc dzieła miłosierdzia wobec chorych, kształtowała swe wnętrze w pokorze poprzez post i modlitwę. Gardziła sobą, posługując innym jak służąca, pielęgnując chorych własnymi rękami, zajmując się najbardziej chorymi z wielką czułością. Dla siebie była surowa i twarda, żyjąc bardzo oszczędnie i poszcząc. Jej pragnienie modlitwy było zawsze bardzo intensywne i nigdy z niej nie rezygnowała. Często była widziana na rozmowie z Bogiem, od którego otrzymywała duchowe poznanie Pisma Świętego. Nawet osoby wykształcone uczyły się od niej głębokich znaczeń Słowa Bożego. Przyjmowała wielu grzeszników. Swoimi modlitwami i napomnieniami przyprowadzała ich na nowo do Ojca miłosierdzia. Między nimi znajdowały się często osoby znane. W końcu jej codzienny kontakt z Panem dał jej przenikające spojrzenie, zdolne przewidzieć sprawy, które potem faktycznie się wydarzały, tak że uważano ją za oświeconą przez Ducha Świętego.

Rozwój dzieła

11 grudnia 1523 papież Klemens VII bullą Ex supernae dispositionis arbitrio zatwierdził poprzednie pozwolenia i poddał szpital pod jurysdykcję ordynariusza miejsca. Stał się on dobrem kościelnym na zawsze. Zakupiono kolejne domy w okolicy. Jednym z pierwszych pomysłów pani Longo w tym czasie było to, by zbudować kościół pod wezwaniem Santa Maria del Popolo, gdzie można by sprawować Boską liturgię. Nawet jeśli imię Maria Longo nie pojawia się w żadnym oficjalnym dokumencie wiemy, że była więcej niż jego inspiratorką, również konkretną i bezpośrednią zarządcą. Kilka razy ocaliła ona szpital przed zamknięciem podczas oblężenia przez generała Lautrek. Raz zabrakło chleba, i gdy służące nie wiedziały, gdzie go zdobyć, dzięki modlitwie Laurencji zobaczyły przed sobą dwa muły obładowane chlebem. Nigdy nie dowiedziały się, skąd one przyszły. Innym razem ubogiej kobiecie, która przyszła prosić o jałmużnę, odpowiedziano, że nic nie ma. Służące, posłane przez Świętą, aby czegoś poszukać wyszły niechętnie i tam, gdzie się tego nie spodziewały, odnalazły dwie skrzynie białego i ciepłego chleba, otrzymanego, jak sądzono, z ręki aniołów. Z powodu zarazy, obawiano się, że pacjenci szpitala mogą również zostać zarażeni i będzie on musiał być zamknięty. Każdego wieczoru przedstawiciele miasta sprawdzali, czy pacjenci są wolni od panującej zarazy. Pani Longo miała w swojej służbie najdroższą towarzyszkę o imieniu Maria. Zachorowała ona i po trzech dniach całkowitego postu umierała. Poza cierpieniem z powodu straty przyjaciółki, Święta obawiała się, że poprzez jej śmierć odkryta zostanie obecność zarazy i szpital zostanie zamknięty. Nie znajdując innej rady, udała się na modlitwę i w prywatnej kaplicy, którą miała w swym mieszkaniu, rzuciła się na kolana przed Krucyfiksem. Modliła się długo i kiedy miała pewność otrzymania łaski, poszła do Marii, polecając jej spełnić posługę, którą ona z gotowością wypełniła, a potem wróciła odpocząć. Laurencja powróciła do modlitwy, by podziękować za otrzymaną łaskę, podczas gdy Maria obudziła się z głębokiego snu zapewniając, że czuje się bardzo rześko. Szpital kontynuował bez przeszkód swą misję niesienia wsparcia potrzebującym w tym tragicznym dla miasta czasie.
Od początku swego dzieła pani Longo cieszyła się, że ma jako towarzyszkę księżną Termoli, Marię Ajerba, z potomków króla Aragonii, wdowę od 1511 roku po Wielkim Kapitanie Andrea di Capua, księciu Termoli. Bez męża i jedynego syna Ferrante, została zdobyta przez święte słowa Pani Longo, która poprzez modlitwę i przykład oderwała ją od marności świata i wprowadziła ją na drogę pokory chrześcijańskiej i przysposobiła do wypełniania dobrych dzieł. To ona bowiem wspierała datkami szpital, aby zdobyć potrzebne domy i znacznie finansowała budowę kościoła Santa Maria del Popolo. Wiemy, że wraz z dwiema Mariami jeszcze inne liczne szlachetnie urodzone kobiety posługiwały chorym. Do tego wieczernika miłosierdzia zostali posłani przez brata Ludwika z Fossombrone i Mateusza z Bascio, pierwsi kapucyni z królestwa Neapolu. Bracia zostali przyjęci przez Longo w szpitalu jako kapelani i mieszkali w domu nabytym przez Marię Ajerbo na ulicy Cornioli, w oczekiwaniu na ich definitywną siedzibę w klasztorze św. Efrema. W 1533 roku przybyli do Neapolu Teatyni. Po 6 miesiącach zmęczeni naleganiami hrabiego Oppido do przyjęcia dochodów, św. Kajetan przyjął zaproszenie pani Longo do zamieszkania czasowego w domach przy ulicy Cornioli, podczas gdy miał kontynuować swoją posługę wobec chorych w szpitalu.

na podstawie tekstu opublikowanego na stronie Klarysek Kapucynek w Neapolu: http://www.cappuccine33.it/

Może Cię również zainteresować

Brak komentarzy

Dodaj komentarz