Laurencja Longo

Sł. B. Maria Laurencja Longo – życiorys cz. III

10 marca 2017

Życie kontemplacyjne

Święty Kajetan – który od początku podjął się kierownictwa duchowego Marii Laurencji, którą uważał za „siostrę i matkę w Chrystusie” – pomógł jej zostawić opiekę nad szpitalem, aby realizować marzenie przebywania w klauzurze. Pragnienie życia bardziej intymnego z Panem zostanie potwierdzone przez słowo Boże. Według „Życiorysu świętego Kajetana”, to on właśnie poradził Marii, aby założyła klasztor świętych dziewic pod regułą świętej Klary. Laurencja pragnęła udać się do Ziemi Świętej, by tam modlić się w miejscach naznaczonych obecnością Zbawiciela. Za radą swego kierownika modliła się do Pana o dobre rozeznanie. Wtedy pogrążona w głębokiej kontemplacji usłyszała we wnętrzu swego serca: „Podobają się z pewnością Bogu te wasze pragnienia pielgrzymowania do Jerozolimy, aby uczcić osobiście tajemnice tam dokonane odkupienia ludzi i aby ucałować tę cenną ziemię skąpaną w Boskiej Krwi, ale będzie Mu droższe jeśli pozostając w Neapolu utworzycie klasztor dziewic pod patronatem i imieniem Santa Maria in Gierusalemme”. Wtedy Maria Longo poznała, że przez usta jej ojca duchowego mówił Duch Święty. Uporządkowała zatem jeden z domów przed dziedzińcem szpitala, i w nim chroniły się odtąd dziewice kandydatki. Pod jego kierunkiem napisała prawa do zachowywania według Reguły świętej Klary. W tym okresie, gdy zajmowała się zakładaniem nowego klasztoru, zachorowała. Chociaż wszyscy jej odradzali, ona kontynuowała realizację swego projektu, chcianego przez Boga, aż otrzymała zatwierdzenie papieskie. Pragnienia Matki Laurencji są zawarte w tekście bulli Debitum Pastoralis Officii z 19 lutego 1535 roku, wydanej przez Pawła III, który mówi wyraźnie w części początkowej: „Obowiązek pasterskiego urzędu, powierzonego nam z Nieba, wymaga od Nas oraz skłania Nas do tego, żebyśmy ochotnie przyjęli i obdarzyli pełnią naszego poparcia pragnienie, które pobudza roztropne dziewice do przyjęcia habitu zakonnego, do ofiarowania swojego dziewictwa jedynemu Oblubieńcowi, Jezusowi Chrystusowi, i do wyjścia z zapalonymi lampami naprzeciw Niemu, który jest najpiękniejszy z synów ludzkich, aby potem wyrosły z tego pełne czci kwiaty, a także owoce szlachetności i dyscypliny zakonnej. Umiłowana w Chrystusie córka, Maria Laurencja Longa, narodowości katalońskiej, przedstawiła nam niedawno petycję, w której mówi się, że ona sama zatroszczyła się o wzniesienie i wybudowanie od podstaw oraz o otwarcie w Neapolu Szpitala Matki Bożej Ludu, dla ubogich nieuleczalnie chorych i że ze stałością oddawała się trosce o nich. Teraz, obciążona chorobami i posunięta w latach, wiedziona gorliwością religijną i pobożnością pragnie się przenieść z życia czynnego do kontemplacyjnego jako bardziej pewnego. Dlatego używając pobożnych jałmużn oraz środków, których Bóg jej udzielił, poleciła rozpocząć budowę klasztoru mniszek pod wezwaniem Matki Bożej Jerozolimskiej, przy wspomnianym szpitalu, w miejscu, które sama określiła. Ponadto przyjęła kilka ubogich niewiast, które codziennie odprawiają tam Oficjum Pańskie, a także – dla rozszerzania pobożności oraz chwały Bożej, jak również dla powiększenia czci dla Bożego Imienia – chce ona dokończyć budowę wspomnianego klasztoru, jeśli pomoże jej w tym upoważnienie ze strony Stolicy Apostolskiej. Toteż wspomniana Maria, która stwierdza, że chce się zamknąć w rzeczonym klasztorze razem z mniszkami i postanowiła prowadzić życie zakonne, poprosiła nas pokornie, żebyśmy łaskawie raczyli udzielić jej upoważnienia na dokończenie owego klasztoru i abyśmy zatroszczyli się o wszystko, co do tego będzie potrzebne”.

Klasztor dla nawróconych kobiet

W Neapolu, który był miejscem wymiany handlowej, pełnym przybyszów z różnych stron, powszechna była prostytucja. Brakowało więc klasztoru dla nawróconych kobiet. Matka Laurencja pełniła od początku wśród chorych grzesznic w szpitalu delikatną posługę prowadzenia ich do nawrócenia. Dla tych, które dawały jej posłuch, troszczyła się o uczciwą pracę. Starała się na wszelkie sposoby wyrwać je z grzechu i jeśli jej się to nie udawało, klękała przed nimi i błagała je, żeby przynajmniej w piątki i soboty powstrzymywały się od grzechu i żeby przez te dwa dni konieczność nie zmuszała ich do prostytucji, dawała im pieniądze. W ich zagubionych sercach Longo usiłowała rozbudzić uczucia religijne, przedstawiając im obraz Ukrzyżowanego i Dziewicy. Łatwo zrozumieć jak wiele z tych biednych kobiet doświadczało odrodzenia i odchodziło od grzechu, słuchając pani. Ona umieszczała je najlepiej jak mogła. Spora ich liczba pociągnięta przez jej przykład poświęciła się dobrowolnie asystencji przy chorych w szpitalu. Po założeniu klasztoru Santa Maria in Gerusalemme w 1535 roku, którego pomieszczenia były jeszcze usytuowane w szpitalu, Maria Longo wraz z Marią Ajerba, św. Kajetanem i kapucynami zdecydowała, jak to było też w Genui i Wenecji, założyć przy szpitalu dla nieuleczalnie chorych Klasztor Nawróconych Kobiet. Wszyscy bowiem uważali za konieczne dać im pewne schronienie, aby uzdrowione na ciele i duszy, dotknięte przez przepowiadanie kapucynów i teatynów obejmowały zdecydowanie życie zakonne w klauzurze. Zapadła decyzja, że odpowiedzialną za to nowe dzieło będzie Maria Ajerba, która nie mogła iść za Marią Longo w wyborze życia kontemplacyjnego. W pobliżu szpitala były pomieszczenia, które były jej własnością, księżna powiększyła je i dostosowała, aby nadawały się na klasztor. 17 grudnia 1537 roku kardynał penitencjarz Antonio Pucci wydał dekret erekcji kanonicznej. Maria Ajerba została jego kierowniczką i matką. Jej szlachetna osobowość wywarła na placówce takie piętno, że zdobyło szacunek i uznanie opinii publicznej. Nie domem prostych pokutnic, ale prawdziwym miejscem ascezy zakonnej stał się pod wpływem jej duchowości ten klasztor, który chciał przyjąć regułę trzeciego zakonu franciszkańskiego. W krótkim czasie pragnęły tam również wstępować kobiety, które nie były grzesznicami, tak że musiał interweniować dekret świętej Penitencjarii, aby zachować pierwotny charakter klasztoru, który miał przyjmować jedynie nawrócone nierządnice. Reguły i ordynacje tego miejsca były bardzo surowe i wymagające, a nierządnice stawały się prawdziwymi zakonnicami, z trzema ślubami regularnymi oraz ślubem ścisłej klauzury.

Ostatnie lata

Maria Longo wspomagana przez doświadczenie i mądrość św. Kajetana przygotowała reguły i ordynacje dla swego klasztoru. Następnie zostały wydane brewe i pozwolenia papieskie vivae vocis oraculo z listami kardynała kurii Andrea Matteo Palmieri. Matka obawiała się bowiem, że bez władzy brewe papieskich jej klasztor, podobnie jak wiele innych fundacji w Neapolu w tym czasie, może przestać istnieć. Między nimi najbardziej znane jest brewe z 30 kwietnia 1536 roku Alias nos, które zezwala na podniesienie liczby sióstr do 33. W 1538 roku w końcu, gdy Teatyni otrzymali kościół św. Pawła, Maria ze swymi 33 siostrami, z welonami opuszczonymi na twarzach, wzięła w posiadanie Santa Maria della Stalletta przekształcając ją na protomonaster Santa Maria in Gerusalemme i powierzając tę rodzącą się wspólnotę braciom mniejszym kapucynom. Poprosiła i otrzymała od papieża Pawła III bullę Cum Monasterium z 10 grudnia 1538 roku, którą kapucyni byli zobowiązani pod karą ekskomuniki latae sententia do opieki nad klasztorem, zważywszy, że zachowywał on już regułę świętej Klary. Ze względu na pogarszający się stan zdrowia, w sierpniu 1539 roku, Maria Laurencja zrezygnowała z posługi opatki i poświęciła się całkowicie kontemplacji. Przed śmiercią, która nastąpiła 21 grudnia 1542 roku, swoim płaczącym siostrom poleciła by były wierne regule, którą ślubowały i napominała je w sposób szczególny, by się kochały i wspierały wzajemnie. Następnie objęła je po kolei z ogromną czułością. U kresu życia modliła się długo, wyspowiadała się swemu ojcu duchownemu bratu Francesco da Liardo i zapowiedziała rozruchy w Neapolu, tzn. zamieszki społeczne z 1542 roku, które dokładnie się spełniły. W końcu siostrom, które podziwiały ją ze względu na wielkie dzieła przez nią spełnione, powiedziała: „Siostry, wam się wydaje, że ja uczyniłam wielkie dzieła, ale ja w niczym nie ufam sobie. Ocaliła mnie odrobinka wiary” i przyciskając do serca Krucyfiks zawołała: „Jezus, Jezus, Jezus” i zasnęła w pokoju sprawiedliwych.
Prawdziwa córka katolickiej Hiszpanii, realizatorka i zarządczyni wielkiego szpitala dla nieuleczalnie chorych, punkt odniesienia dla każdej reformy w Neapolu w XVI wieku, mistyczka uprzywilejowana charyzmatami i matka dusz, założycielka jednej z najbardziej żywotnych rodzin klarysek, po aktywnym i znanym w okolicy życiu, oddala się do klauzury, tam żyje wraz z pokornymi siostrami klauzurowymi i umierając dzieli z nimi wspólny grób.
Aby rozpocząć proces informacyjny w Neapolu, trzeba będzie czekać aż do roku 1880. W 1892 roku Leon XIII rozpoczął jej proces beatyfikacyjny. Po stu latach, w czerwcu 2004 roku, otwarto go ponownie. Według nowych norm dotyczących procesów przeprowadzono konieczne badanie uzupełniające dotyczące opinii świętości czcigodnej Marii Laurencji Longo. 9 maja 2015 roku Konsultorzy zatwierdzili Positio i 1 września tego samego roku zostało ono złożone w Kongregacji.

na podstawie tekstu opublikowanego na stronie Klarysek Kapucynek w Neapolu: http://www.cappuccine33.it/

Może Cię również zainteresować

Brak komentarzy

Dodaj komentarz