Duchowość Modlitwa św. Klara z Asyżu

Ten, który cię stworzył, uświęcił cię, kochał cię czułą miłością.

18 grudnia 2017

Przyglądaliśmy się wcześniej, dając się prowadzić Klarze, pokorze i ubóstwu tajemnicy Wcielenia. Ostatni aspekt, który ona wymienia to miłość. Spróbujmy odkryć tę miłość. Poniekąd w poprzednich tekstach już tego dotykaliśmy, bo są to tajemnice, które się przenikają i w pewnym stopniu są nierozłączne. Nie ma ubóstwa tam, gdzie nie ma miłości i pokory ani pokory bez ubóstwa ani miłości.

Niech wprowadzeniem do tych treści będą słowa Jezusa: ”Kto Mnie zobaczył zobaczył także i Ojca”1. Nikt nie zna Ojca, tak jak Jezus. W pewnym sensie jesteśmy już przyzwyczajeni do tego, że  ziemskie życie Jezusa, Jego działalność, nauczanie, uzdrawianie pokazują nam oblicze Ojca. Ale przecież już moment Wcielenia to oblicze nam odsłania – pokazuje najcenniejszą tajemnicę serca Ojca – miłość.

Niech w tym odnajdywaniu oblicza Ojca pomoże nam Ps 139:

Panie, przenikasz i znasz mnie,
Ty wiesz, kiedy siadam i wstaję.
Z daleka przenikasz moje zamysły,
widzisz moje działanie i mój spoczynek
i wszystkie moje drogi są Ci znane.
Choć jeszcze nie ma słowa na języku:
Ty, Panie, już znasz je w całości.
Ty ogarniasz mnie zewsząd
i kładziesz na mnie swą rękę.
Zbyt dziwna jest dla mnie Twa wiedza,
zbyt wzniosła: nie mogę jej pojąć.
Gdzież się oddalę przed Twoim duchem?
Gdzie ucieknę od Twego oblicza?
Gdy wstąpię do nieba, tam jesteś;
jesteś przy mnie, gdy się w Szeolu położę.
Gdybym przybrał skrzydła jutrzenki,
zamieszkał na krańcu morza:
tam również Twa ręka będzie mnie wiodła
i podtrzyma mię Twoja prawica.
Jeśli powiem: «Niech mię przynajmniej ciemności okryją
i noc mnie otoczy jak światło»:
sama ciemność nie będzie ciemna dla Ciebie,
a noc jak dzień zajaśnieje:
mrok jest dla Ciebie jak światło.
Ty bowiem utworzyłeś moje nerki,
Ty utkałeś mnie w łonie mej matki.
Dziękuję Ci, że mnie stworzyłeś tak cudownie,
godne podziwu są Twoje dzieła.
I dobrze znasz moją duszę,
nie tajna Ci moja istota,
kiedy w ukryciu powstawałem,
utkany w głębi ziemi.
Oczy Twoje widziały me czyny
i wszystkie są spisane w Twej księdze;
dni określone zostały,
chociaż żaden z nich jeszcze nie nastał2.

Nie jesteśmy w stanie prześledzić ten tekst werset po wersecie i wyjaśnić wszystkiego. Jest to tekst bardzo osobisty, intymnej rozmowy z Bogiem. Rozważania te mają być jedynie zachętą do modlitwy.

Swoją rozmowę z Bogiem psalmista rozpoczyna od zachwytu nad wiedzą Boga. Używa tu słowa, które w oryginale oznacza, że ktoś całkowicie przeniknął dany przedmiot, że dogłębnie go zna. Widzimy, że wiedza Boga o nas nie jest powierzchowna, ogólna – nikt nie zna nas tak, jak On. Nie jest Mu obojętne, co robimy.

Siedzieć, wstawać, iść, zatrzymywać się – wiedza Boga dotyka wszystkich aktywności człowieka: jego pracy, odpoczynku, relacji; dzień i noc są objęte Jego spojrzeniem. Módlmy się ta myślą, że to moje życie Bóg przenika, Jego spojrzenie towarzyszy mi w każdej chwili, On patrzy z wielkim zainteresowaniem na moje tu i teraz. Ale możemy odczytać to także w przenośni, jako różne sfery mojego życia – stan duchowy, stan mojej relacji z Nim, z sobą  czy innych – kiedy siedzę (jestem zniechęcona, bierna, może wycofana), kiedy wstaję (gdy mam zapał, światło, pokój i zaangażowanie) – każdy mój stan jest objęty Jego spojrzeniem, towarzyszy mi w każdym czasie, nawet wtedy, gdy jest mi trudno z Nim rozmawiać.

Ogarniasz mnie zewsząd – tłumacząc te słowa dosłownie brzmi to „ z przodu i z tył”; jest to wyrażenie, które oznacza pewnego rodzaju osaczenie, zamknięcie wojska w oblężeniu. Jest to mocny uścisk tak, jak wtedy, gdy wojsko oblega twierdzę. W przypadku Boga jest to uścisk chroniący, opiekuńczy, dający bezpieczeństwo. Dalej psalmista podkreśla, że Bóg nie tylko zna moja sytuację, ale idzie ze mną, a nawet wyprzedza oczekując na mnie. Jakąkolwiek drogę wybiorę, jakąkolwiek podejmę decyzję On już tam na mnie czeka

Ty znasz wszystkie moje drogi – tutaj znów tekst oryginalny poszerza nam spojrzenie, ponieważ to wyrażenie może oznaczać przesiewanie ziarna, które jest oczyszczane z plew. Bóg widzi każda moją drogę, zna każdą myśl, decyzję, ale nie jest to wiedza bierna, On angażuje się, żeby oczyścić to, co nie jest dojrzałe.

Dla ludzi żyjących w starożytności nerki są symbolem najgłębszych pragnień człowieka, jest to siedlisko życia uczuciowego i zmysłowego. Można powiedzieć, że autor cieszy się tym, że jest człowiekiem! Czy te słowa mogłyby stać się naszą modlitwą? Czy potrafię podziękować Bogu, że mnie stworzył tak cudownie? Spróbujmy na modlitwie ucieszyć się sobą, tym, co piękne i dobre w nas, ucieszyć się swoim człowieczeństwem – tym, że myślimy, czujemy, marzymy.

Z tych kilku wersetów wyłania się obraz Boga pełnego czułości, zaangażowanego, zainteresowanego człowiekiem. Kiedy ze słowami tego psalmu wrócimy do Betlejem, objawia się nam taki właśnie Ojciec – przychodzi do nas w swoim Synu dając nam pełnię swojej miłości.

Pewnym rodzajem ćwiczenia, które może nam pomóc w modlitwie, w wejściu w głębię słów Psalmu 139, jest wypisanie sobie czasowników, które w tym świętym tekście odnoszą się do Boga: zna, widzi, przenika, itp. Do tych czasowników można spróbować dopisać różne wydarzenia z własnego życia, w ten sposób możemy ułożyć swój własny psalm, tekst, który może pomóc nam odkryć oblicze Ojca. To może nie być łatwe, być może pojawią się zdania „nie widziałeś, nie prowadziłeś”, ale nie bójmy się powiedzieć Mu tego, wylać przed Nim serce i prosić, żeby On objawiał, pokazywał nam Oblicze miłości, nie braku obecności.

 

Klara bardzo wiele czasu w swoim życiu poświęciła na wpatrywanie się w Zwierciadło: w osobę Jezusa Chrystusa. Rozważając Ewangelię, wcielała ją w życie. Przyglądając się ziemskiemu życiu swego Oblubieńca widziała jak pełen ufności przeżywa swój czas na ziemi od narodzenia po śmierć i zmartwychwstanie. Ponieważ wierzy Ojcu, jest pewien Jego miłości i troski, powierza się w ręce ludzi.

Najpierw są to ręce Maryi i Józefa, zwykłych ubogich, prostych, młodych ludzi. Przychodzi na świat w skromnych warunkach. Wszechmocny Bóg jest powierzony Józefowi, który chroni Go przed Herodem. Idąc i nauczając powierza się tym, którzy Go przyjmują do swych domów i synagog. Pozwala kobietom, aby troszczyły się o Niego ze swego mienia. Daje się ugościć rodzinie przyjaciół w Betanii. W końcu oddaje się w ręce ludzi, którzy skazują Go na śmierć, w bezlitosny sposób torturują i zabijają. Pozwala się w końcu ludziom pochować w grobie.

Dziś nadal każdego dnia oddaje się w nasze ręce w Eucharystii. Daje się nam spożywać, możemy Go adorować, gdy cicho czeka na nas w tabernakulum. W tym darze jest zupełnie bezbronny, możemy z Nim zrobić wszystko i podobnie jak dwa tysiące lat temu przez jednych jest przyjmowany, a przez innych odrzucany, profanowany.

Jezus jest zwierciadłem, a zadaniem zwierciadła jest odbijanie rzeczywistości. Mamy wpatrywać się w Jezusa, w Jego ziemskie życie, ponieważ On objawia nam Ojca. Widzimy, że Pan Jezus mógł oddać się w ręce ludzi, ponieważ wie, że ostatnie słowo należy do Ojca, który Go wskrzesza z martwych. Całe swoje ziemskie życie Pan Jezus wypełnia wolę Ojca, jest Mu posłuszny, ponieważ doświadcza Jego miłości i ponieważ Go kocha. Dzięki tej więzi może przyjąć nawet mękę i śmierć.

Święta Klara czuła się kochana przez Boga, mówi nam wiele zwłaszcza o miłości Boga Ojca. To Jego nazywa „Hojnym Dawcą”, dziękując Mu za dar życia i powołania. Do tego też wielokrotnie zachęca swoje siostry i również nas: do wdzięczności Ojcu. Chyba najpiękniejszym wyrazem jej doświadczania Ojcowskiej, czułej miłości były słowa, jakie wypowiedziała na łożu śmierci:

Idź bezpiecznie, ponieważ masz dobrą eskortę na drogę. Idź, ponieważ Ten, który cię stworzył, uświęcił cię, kochał cię czułą miłością, zawsze troszczył się o ciebie, jak matka o swego syna. A Ty, Panie, bądź błogosławiony za to, żeś mię stworzył3.

Klara przyglądając się życiu Jezusa widzi w nim odbity obraz Ojca, Jego miłość, dobroć i wszechmoc. Ale w tym zwierciadle przegląda się też sama, może dostrzegać w nim własne odbicie. W tej nowej perspektywie może patrzeć na własną historię i wszelkie zdarzenia, również takie, które wiązały się z niebezpieczeństwem.

I tak na przykład podobnie jak na życie małego Jezusa czyhał potężny król Herod, tak siostry przeżywały chwile lęku, gdy ich klasztor został napadnięty przez Saracenów. Ale podobnie jak mały Jezus, tak one – bezbronne kobiety – zostały w cudowny sposób ocalone. Wtedy ocaliło je właśnie Dzieciątko Jezus, bo właśnie dziecięcy głos przemówił: Ja was zawsze będę strzegł4.

Jak Jezus oddawał się cały na służbę ludzi, do których został posłany, nie szczędząc swych sił, a nawet życia, tak Klara pełna oddania służyła siostrom i tym wszystkim, którzy przychodzili do San Damiano prosząc o modlitwę czy radę. Wiele możemy dostrzegać analogii pomiędzy historią Klary, pomiędzy naszą osobistą historią i historią Jezusa Chrystusa, który stając się człowiekiem przyjął WSZYSTKIE nasze doświadczenia poza grzechem.

My również możemy stale przeglądać się w tym Zwierciadle Wieczności, które odnajdujemy w Panu Jezusie. Abyśmy mogli w Nim widzieć własne odbicie, stał się człowiekiem, narodził się w trudnych warunkach, żył nieznany trzydzieści lat w prostocie i ubóstwie, oddał się w ręce ludzi, którzy Go odrzucili i zabili, ale mógł tego dokonać, bo przez cały czas był w rękach kochającego Ojca.

Warto spojrzeć w tym świetle na własne życie. Nie ma, naprawdę nie ma takiej sytuacji w naszym życiu, której nie przeżyłby Jezus. Zawsze więc możemy się w Nim przeglądać, aby odkrywać obecność i miłość Ojca, który nas nigdy nie zostawia, nawet gdy jak Jezus na krzyżu czujemy się samotni i opuszczeni.

Wpatrujmy się wytrwale i jak najczęściej w Zwierciadło Wieczności, by w Nim widzieć odbicie Ojca oraz nasze własne.

Przypisy:

  1. J 14, 9.
  2. Ps 139, 2-16.
  3. LegKl 46, 2-5.
  4. LegKl 22,4.

Może Cię również zainteresować