Modlitwa św. Klara z Asyżu świadectwo

Zwierciadło zawieszone na Drzewie Krzyża

10 marca 2018

W dniach od 2 do 4 marca dobyły się w naszym klasztorze dni skupienia zatytułowane: Zwierciadło zawieszone na Drzewie Krzyża. Był to czas modlitwy wspólnotowej i osobistej, czas zatrzymania się, ciszy i wsłuchania w głos Pana. Działał On z mocą pośród nas, przemawiał i dotykał serc poprzez Słowo, w Eucharystii i w Sakramencie Pokuty i Pojednania. Słowa przewodnie tych dni pochodzą z jednego z listów świętej Klary z Asyżu, w którym dzieli się ona swoim doświadczeniem modlitwy ze świętą Agnieszką z Pragi.

Pomocą w modlitwie miały być przygotowane przez siostry wprowadzenia. Siostra Małgorzata pochylała się nad wybranymi fragmentami z Ewangelii według świętego Jana, dotyczącymi opisu Męki Pańskiej, natomiast siostra Judyta przybliżała niektóre myśli świętej Klary odnoszące się do modlitwy do Ukrzyżowanego, zawarte w jej listach.

W piątkowy wieczór, po wspólnej kolacji i wzajemnym zapoznaniu się, pochylaliśmy się nad opisem Janowym sceny umywania nóg uczniom przez Pana Jezusa. Mogliśmy przyglądać się postawie Pana pełnej miłości, On umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował1. Swoje czułe gesty wypełnia z pełną świadomością i zdecydowanie. On wiedział, że Ojciec dał Mu wszystko w ręce oraz że od Boga wyszedł i do Boga idzie2. W takiej postawie oddania i służby Pan Jezus wchodzi w czas swej Męki. Pochyla się On również nas naszymi stopami – to symboliczny obraz przebytej drogi. Na stopach uczniów musiały być widoczne zmęczenie, brud, może nawet zranienia, gdyż ostatnie lata byli przez cały czas w drodze za Mistrzem. Dziś Pan chce obmywać również naszą historię, być może w doświadczeniu zmęczenia, bólu, zniechęcenia. Jak zareaguję na ten gest? Czy jestem w stanie go przyjąć?

Podczas nabożeństwa Drogi Krzyżowej, mogliśmy rozważać Mękę Pana w oparciu o wybrane fragmenty Słowa Bożego oraz Listów świętej Klary3. Po niej był jeszcze czas na osobistą modlitwę w ciszy.

Kolejny dzień rozpoczęliśmy od wspólnej modlitwy i śniadania. Po nim był czas kolejnego wprowadzenia. Tym razem rozważaliśmy scenę Ecce homo. Pan Jezus stoi samotny, poraniony, upokorzony, doświadczający słabości. Przyglądając się uczniom, którzy pouciekali, którzy musieli przeżywać w tych chwilach strach, ale również zawiedzione oczekiwania, możemy pytać siebie o nasze nadzieje i pragnienia, jakie żywimy wobec Pana. W Jezusie tak oszpeconym możemy dostrzegać siebie, jesteśmy dziećmi Bożymi, obdarzonymi godnością królewską, ale przez grzech zniekształcamy nasze podobieństwo do Boga. Korona z cierni może być obrazem naszych wizji, własnych schematów myślenia, płaszcz purpurowy – żądzy władzy, natomiast szydercze pozdrowienia mogą obrazować nasze oczekiwanie na szacunek ze strony innych. Ale On się obarczył naszym cierpieniem, On dźwigał nasze boleści – ta sytuacja pełna cierpienia jest dobrowolnym wzięciem przez Pana naszego cierpienia. Nie ma takiej rany, takiego bólu w naszym życiu, którego Pan Jezus by nie znał, którego nie przeżyłby podczas swej Męki. Możemy oddawać Mu wszystkie trudne doświadczenia naszego życia, zwłaszcza związane z doznanymi upokorzeniami i zranieniami.

Przedmiotem dalszych rozważań były słowa świętej Klary: Patrz na Tego, który dla ciebie został wzgardzony; stań się dla Niego wzgardzona na tym świecie  i idź za Nim. Dostojna królowo, twój Oblubieniec, najpiękniejszy spośród synów ludzkich, stał się dla twego zbawienia najlichszym z ludzi, był wzgardzony, zbity, poraniony przez biczowanie na całym ciele i zmarł wśród męczarni na krzyżu; wpatruj się w Niego, rozmyślaj o Nim, uwielbiaj i staraj się Go naśladować. Jeśli będziesz z Nim cierpieć, będziesz z Nim królować; jeśli będziesz dzielić z Nim ból, będziesz dzielić radość; jeśli będziesz umierała z Nim na krzyżu męczeńskim, będziesz mieszkała z Nim w niebie w chwale świętych, a imię twoje zostanie zapisane w księdze życia i będziesz sławna wśród ludzi. Dlatego będziesz miała wieczny udział w chwale królestwa niebieskiego zamiast rzeczy ziemskich i przemijających, w dobrach wiecznych zamiast krótkotrwałych i żyć będziesz na wieki wieków. (2LKl 19-23)

Jak możemy zobaczyć, Klara zachęca adresatkę swojego listu do wpatrywania się w umęczonego, wzgardzonego Jezusa nie po to, aby się pognębiać, dołować. Przeciwnie, przed jej oczyma zawsze jest obecny cel, który sięga dalej niż cierpienie i śmierć, jest nim wieczna radość i chwała. Nie jest to więc osoba, która żyje w smutku i samoudręczeniu. Siostry, które spędziły z nią w klasztorze wiele lat opowiadają, że zawsze była pełna radości i entuzjazmu. Jej miłość do Oblubieńca, za którym poszła, była zawsze świeża, jednocześnie bardzo głęboka i coraz dojrzalsza. Słowa powyższego fragmentu są bardzo aktualnie dziś. Wizerunek umęczonego Pana nie jest zbyt popularny, w ogóle jakakolwiek słabość nie jest mile widziana. Żyjemy w kulturze, która promuje młodość, zdrowie, siłę, sukces, niezależność. Doświadczenie i świadectwo tak wielu osób potwierdzają jednak, że zdobycie popularności, prestiżu, bogactwa nie jest w stanie nasycić człowieka. Ludzie, którzy są idolami tłumów, często doświadczają ogromnej pustki, samotności, lęku, cierpią na depresję, popadają w wyniszczające ich nałogi. Proponowane nam dziś pseudowartości pozostawiają najczęściej tylko rozczarowanie, zagubienie i poczucie bezsensu. Klara proponuje inną drogę: drogę śladami Ubogiego Ukrzyżowanego. Ten wizerunek, może na pierwszy rzut oka niezbyt pociągający jest paradoksalnie jedyną drogą do wolności. Pozwala nam bowiem zobaczyć, nazwać i przyjąć naszą słabość, by następnie doświadczyć bliskości Jezusa, który wszystkie nasze słabości zna, ponieważ wziął je na siebie i przeżył je bardzo boleśnie, ostatecznie przyjmując również śmierć. Tylko w relacji z Nim nasze cierpienie, zarówno natury fizycznej, duchowej, psychicznej, jak tej związanej z relacjami, może być uzdrowione. Co więcej, nasza historia, pełna przecież trudnych przeżyć, może nawet postrzegana przez nas jako pasmo nieszczęść i zranień, może nabrać sensu. Dlatego Klara proponuję drogę śladami Ubogiego Ukrzyżowanego, jako drogę do wolności i szczęścia. Nie bójmy się stawać przed Jezusem udręczonym, oddając Mu nasze udręki.

Po czasie adoracji Najświętszego Sakramentu była wspólna Eucharystia, po niej obiad, a następnie możliwość skorzystania z Sakramentu Pokuty i Pojednania oraz z indywidualnych rozmów z siostrami. Cały czas można było trwać na osobistej modlitwie. Po wspólnych nieszporach i kolacji mogliśmy spotkać się razem, aby rozważyć słowa Modlitwy do Pięciu Ran, która jest przypisywana świętej Klarze. Następnie miała miejsce adoracja Krzyża. Odbywała się ona w ciszy, mogliśmy modlić się treściami i przeżyciami całego dnia, których zebrało się bardzo wiele.

Niedzielny poranek rozpoczęliśmy śniadaniem, jutrznią i następnie Eucharystią. Po niej przyglądaliśmy się scenie śmierci Pana Jezusa na Krzyżu. Widzimy, że do końca świadomie przyjmuje On Mękę, wie że już wszystko się dokonało, aby się wypełniło Pismo4. Jezus nie jest bierną postacią historii, jest świadomy – świadomy nie tylko swojej śmierci, okrucieństwa ludzi czy opuszczenia przez uczniów. Jest świadomy, że wypełnia się Pismo – o czym mówi Pismo? Czym ono jest? To historia wybrania Izraela przez Boga, historia przymierza jakie Bóg pragnął zawrzeć z narodem, który sobie wybrał. Śmierć Jezusa dopełnia tego przymierza, Jego pragnieniem było aby każdy człowiek mógł wejść w nowe przymierze z Ojcem; pragnieniem Jezusa jest, żeby każdy mógł poznać Ojca, spotkać się z Nim, doświadczyć Jego miłości. Jego pragnieniem jest jedność każdego człowieka z Ojcem. Jezus mówi z Krzyża Wykonało się. Patrząc na krzyż, słuchając Jego głosu możemy prosić o wiarę – o wiarę w to, że to wykonało się dokonuje się tu i teraz we mnie. Nie jest to zamierzchła przeszłość, ale rzeczywistość, która dotyka mnie dzisiaj. Dzieło pojednania mnie z Ojcem dokonuje się nieustannie, dokonuje się dzisiaj!

W Liście do Filipian5 możemy znaleźć wskazówki dotyczące tego, jak ma wyglądać miłość we wspólnocie: miejcie te same dążenia, miłość, współczucie, patrząc z miłością na druga osobę nie jako na rywala, ale jako na kogoś, komu mogę pomóc, służyć – wyżej stojący ode mnie. Mamy mieć te same dążenia, co Jezus – On ma być dla nas źródłem miłości, On, który przyjął postać sługi.

Widzimy, że również świętą Klarę kontemplacja Ukrzyżowanego prowadziła do służby. Ona również, jak Jezus, umywała siostrom nogi, służyła im w najprostszych pracach, była im oddana pozostając zawsze pełną pokory i uniżenia. To, jak na co dzień żyła Klara, jakie relacje łączyły ją z siostrami i z innymi osobami, które licznie przybywały do San Damiano, jest owocem jej życia zatopionego w kontemplacji, która nie oznaczała odcięcia od rzeczywistości, ale raczej patrzenie na konkrety życia oczyma przenikniętymi światłem Bożym. Potrafiła rozpoznać wokół siebie obecnego, działającego Pana. Jej życie pełne było pokuty, czasem drastycznej, gotowości do służby, ale ponieważ wpatrzona była w Ubogiego Ukrzyżowanego i to dla Niego podejmowała wszelkie działania w swoim życiu, była kobietą szczęśliwą, pełną świeżości i entuzjazmu.

Gdy po wielu latach surowego życia, po doświadczeniu długotrwałej choroby, znajdowała się na łożu śmierci, nie żałowała nic ze swego życia, poza grzechem, była pełna wdzięczności i świadoma bliskiego już spotkania z Umiłowanym, za którym jej serce tak tęskniło. Jak opowiadają jej siostry, na krótko przed śmiercią, tak powiedziała do swej duszy: Idź bezpiecznie, ponieważ masz dobrą eskortę na drogę. Idź, ponieważ Ten, który cię stworzył, uświęcił cię, kochał cię czułą miłością, zawsze troszczył się o ciebie, jak matka o swego syna. A Ty, Panie, bądź błogosławiony za to, żeś mię stworzył6. Niech i dla nas bliskość z Panem, również wtedy gdy idzie na mękę, gdy tak bardzo doświadcza swej słabości, będzie źródłem radości, entuzjazmu, świeżości wiary, a także coraz piękniejszych, dojrzalszych relacji. Obyśmy przy końcu naszego życia byli gotowi dziękować Bogu za dar życia i powołania, jak Klara.

Na zakończenie wspólnego czasu modlitwy nie mogło zabraknąć dzielenia. Podczas niego mogłyśmy się wzajemnie ubogacić i podzielić przeżyciami tych dni. Oddawałyśmy chwałę Bogu, którego mogłyśmy doświadczać we wspólnocie, podczas modlitwy, przyjmowania sakramentów, w Słowie żywym.

s. Małgorzata i s. Judyta

 

Świadectwo uczestniczki:

W dniach 2-4 marca czas dla mnie się zatrzymał. Nie sadziłam, że jestem zdolna do tego by zostawić telefon i pracę (bez której nie potrafię żyć) na cały weekend. Już w piątek miałam mnóstwo pokus by jednak zrezygnować z tych weekendowych rekolekcji, ciągle coś się działo, ale w głębi serca czułam,że Jezus przygotował coś specjalnego dla mnie na ten czas. Nie myliłam się. On wyciągnął do mnie rękę i pozwolił bym na nowo uwierzyła w Jego bezwarunkową miłość do mnie. 2 lata żyłam z dala od Jezusa, to był dla mnie czas umierania. Podczas spowiedzi świętej doświadczyłam wielkiego pokoju serca i poczucia ogromnej radości i miłości, której nie czułam od dawna. Zapragnęłam zmiany. Chociaż będą się one wiązały z ogromnym wysiłkiem,to jestem na to gotowa, bo wiem, że już nie jestem sama, że jest we mnie Chrystus.   S.B.

 

Przypisy:

  1. J 13,1.
  2. J 13,1.
  3. Teksty rozważań tu.
  4. J 19,28.
  5. Flp 2, 1-11.
  6. LgKl 46,1-5.

Może Cię również zainteresować