św. Franciszek z Asyżu św. Klara z Asyżu

Franciszek i Klara – o więzi, która pozwoliła wzrastać

25 września 2021

SPOTKANIE DWÓCH ŚWIATÓW

Klara, zaledwie wyszła na światło, jeszcze jako maleńkie dziecko, zaczęła szybko świecić w ciemności świata i już od wczesnych lat błyszczeć zacnością obyczajów. Przede wszystkim chętnym sercem przyjęła z ust matki pierwsze pouczenia o wierze. Równocześnie Duch Święty dawał jej natchnienie i pouczał wewnętrznie, tak że jako naprawdę najczystsze naczynie stała się naczyniem łaski. (LgKl 3,1)

W mieście Asyżu, położonym na krańcu doliny Spoletańskiej, żył mąż imieniem Franciszek, który od pierwszej swej młodości był wychowywany przez swych rodziców w rażącej próżności świata, a długo naśladując ich mizerne życie i obyczaje, sam stał się jeszcze bardziej próżny i zuchwały. (VbF 1,1)

Choć Franciszek i Klara urodzili się we Włoszech, w niewielkim Asyżu, w odstępie zaledwie dwunastu lat, to wydaje się, że początkowo więcej ich dzieliło niż łączyło. Tak naprawdę należeli do dwóch odrębnych światów: maiores i minores.

Na przełomie XII i XIII wieku, gdy żyli nasi święci, społeczeństwo dzieliło się na dwie odrębne klasy. Do maiores należeli szlachta i rycerstwo, do minores mieszczaństwo i chłopi. Dla należących do niskiego stanu społecznego awansowanie do szlachty było prawie niemożliwe. Zdarzały się jednak takie sytuacje, gdy ktoś z niższej warstwy dysponował dużym majątkiem i w pewien sposób „kupował” sobie awans wspomagając materialnie ubogiego szlachcica. Nie był to jednak sposób chlubny.

Była jeszcze druga możliwość – i ta była aspiracją Franciszka – wykazać się w bitwie u boku wysoko urodzonego rycerza i otrzymać szlachectwo jako nagrodę za zasługi. Franciszka, syna bogatego kupca, stać było na zakupienie konia, zbroi i wszystkiego, co było potrzebne, aby wyruszyć na wojnę. Dlatego próbował swych sił w walce zbrojnej, co nie skończyło się dla niego zbyt szczęśliwie.

Klara urodziła się w rodzinie rycerskiej. Pomimo, że doświadczyła lęku i cierpienia, związanych z przeżyciem wojny i tułaczki, to jednak jej dzieciństwo i młodość przeważnie upływały w dostatku, wygodach i dobrobycie. Otrzymała staranne wychowanie, typowe dla jej pozycji.

Oceniając jedynie ludzkimi kategoriami wydaje się niemożliwe, aby drogi życiowe Franciszka i Klary mogły się skrzyżować, a tym bardziej, że połączy ich głęboka i trwała więź. Mogło się to dokonać dzięki Bożemu Duchowi, który powołał ich oboje do życia wspólnym charyzmatem.

 

WIĘŹ, KTÓRA DODAJE ODWAGI

Słysząc rozmowy o Franciszku, który już wtedy był sławnym jako mąż nowy, z nową mocą odnawiający drogę życia w doskonałości, co już znikła była ze świata, zaraz zapragnęła słyszeć go i widzieć. Natchnął ją do tego Ojciec duchów, od którego oni oboje otrzymali pierwsze natchnienia, chociaż każde z nich w inny sposób. (LgKl 5,1)

Nawrócenie jest zwykle procesem długotrwałym, w którym jednak zdarzają się czasem momenty decydujące, nagłe, przełomowe. zazwyczaj dokonują się one w samotności, w głębi serca, podczas modlitwy osobistej.

W historii Franciszka jeden z decydujących momentów jego nawrócenia dokonał się na oczach całego miasta: w obecności biskupa wyrzekł się swojego dziedzictwa oddając ojcu nawet ubranie, które miał na sobie. Jego przemiana stała się głośna w okolicy.

Klara najprawdopodobniej nie była naocznym świadkiem tego wydarzenia, ale musiała o nim słyszeć. Nie znając wtedy Franciszka osobiście, mogła myśleć o całym wydarzeniu różnie, zwłaszcza, że wielu mieszkańców Asyżu uważało młodego syna Piotra Bernardone za szaleńca.

Jednak, gdy Franciszek w nowym sposobie życia trwał konsekwentnie, jego przykład zaczął przemawiać do rówieśników i dawnych kompanów, którzy przyłączali się do niego. Również Klara, która zmagała się w poszukiwaniu własnej drogi życia została poruszona przez ewangeliczne ubóstwo Franciszka.

O ile jednak dla niego nawrócenie wiązało się z rezygnacją z dawnych ambicji, o tyle dla Klary decyzja o ewangelicznej drodze oznaczała nieodwracalną degradację społeczną. Zmiana jej życia musiała wywołać skandal, jeszcze większy niż franciszkowa publiczna rezygnacja z ojcowizny.

Przyszli święci zaczęli się potajemnie spotykać w obecności swych najbliższych towarzyszy. Wspólnie ułożyli plan realizacji Bożego powołania w życiu Klary. Podobnie jak w przypadku rozeznawania Franciszka, tak również teraz, towarzyszyło im wsparcie i aprobata miejscowego biskupa.

Prosty, niewykształcony kupiec stał się odtąd duchowym przewodnikiem szlachcianki, pomagając jej w rozpoznaniu i wyborze powołania.

 

WIĘŹ, KTÓRA WYZWALA SAMODZIELNOŚĆ

A kiedy przed ołtarzem Najświętszej Maryi, jakby przed łożem Dziewicy, pokorna służebnica przyjęła oznaki świętej pokuty i poślubiła Chrystusa, święty Franciszek natychmiast poprowadził ją do kościoła świętego Pawła z tym zamiarem, że pozostanie ona w tym miejscu tak długo, dopóki wola Najwyższego nie zarządzi inaczej. (LgKl 8,5)

Pierwsze kroki na nowej drodze wymagały od osiemnastolatki wielkiej odwagi i wytrwałości. Franciszek, choć uczestniczył w przygotowaniach, nie był przy niej obecny. Są takie momenty w życiu, które trzeba podjąć samodzielnie. Dojrzała relacja potrafi to uwzględnić.

Klara potajemnie uciekła z domu nocą po uroczystości niedzieli palmowej. Udała się do Porcjunkuli, gdzie czekali na nią Franciszek z braćmi. Tu, po ceremonii przyjęcia do stanu pokutnego, bracia odprowadzili Klarę do klasztoru benedyktynek, gdzie znów została sama. Tam przybyli jej krewni, usiłując przemocą zabrać ją do domu. Nie było przy niej ani Franciszka, ani biskupa, który przecież jej sprzyjał, ani nawet mniszek. Wydaje się, że nikt nie chciał wchodzić w otwarty konflikt z rodem rycerzy. Dziewczyna ukazała krewnym krótkie włosy, które były znakiem jej oddania się Bogu oraz złapała się obrusów ołtarza, szukając w Panu ratunku i bliscy odstąpili.

Niebawem, już w Angelo di Panzo – innym miejscu, w którym żyły pobożne kobiety, podobną próbę przeszła rodzona siostra Klary Agnieszka. W chwili ataku krewnych Agnieszka wołała na pomoc swą siostrę, a Klara mogła się jedynie modlić. Pan Bóg wysłuchał próśb i zainterweniował w sposób cudowny. Młode kobiety osiadły w końcu w San Damiano. Był to niewielki klasztor, przygotowany dla nich przez braci. Tu wkrótce wspólnota zaczęła się powiększać.

Obecność Franciszka jest w tych wydarzeniach ważna, ale nie nieodzowna. Większość zmagań Klara musiała podjąć samodzielnie. Również trudności w początkach życia wspólnoty, gdy przyzwyczajone do wygód szlachcianki zderzały się z biedą, bezsilnością, surowością wybranego przez siebie życia.

 

WIĘŹ, KTÓRA NIE OGRANICZA

Tak tedy świętemu Franciszkowi przyrzekła święte posłuszeństwo i już nigdy nie uchyliła się w żaden sposób od tego przyrzeczenia. A w trzy lata po swym nawróceniu, odrzucając tytuł i stanowisko ksieni, chciała raczej pokornie być podwładną, aniżeli stać na czele, bardziej chciała służyć służebnicom Chrystusowym, niż żeby jej służono. Ale przymuszona przez świętego Franciszka przyjęła w końcu rządy Ubogimi Paniami. To nie zrodziło w jej sercu pewności siebie, ale obawę; nie wznieciło samowoli, ale pomnożyło służbę.

W ciągu kilkunastu lat jakie upłynęły od rozpoczęcia przez Klarę życia ewangelicznego do śmierci Franciszka, nasi święci spotykali się niezmiernie rzadko. Choć Uboga Pani przyrzekła Bratu, którego nazywała Założycielem i Krzewicielem posłuszeństwo, ten nie chciał i nie mógł kierować wspólnotą kobiet. Ojciec kilkakrotnie ingerował jednak w życie Klary. Były to interwencje znaczące, dotyczące ważnych kwestii.

Po trzech latach od zamieszkania w San Damiano, Franciszek osobiście przekonał Klarę aby przyjęła tytuł opatki wspólnoty, przed czym młoda kobieta wcześniej długo się wzbraniała. Prawdopodobnie nie chodziło jedynie o sprawowanie urzędu przełożonej, możemy się domyślać, że Klara w sposób naturalny stała się liderką nowej wspólnoty. Przyjęcie tytułu opatki oznaczało zmianę prawodawstwa. Wcześniej siostrom wystarczyła Forma życia, którą było kilka zdań zachęty Franciszka, jaką do sióstr skierował. Odtąd miała je obowiązywać reguła świętego Benedykta.

Franciszek skłaniając Klarę do tej decyzji miał zapewne na względzie dobro jej wspólnoty. W Kościele tamtego czasu powstawało bardzo wiele wspólnot, które nie stosowały się do ówczesnego prawodawstwa kościelnego i z czasem popadały w herezje i będąc ostatecznie potępiane przez Kościół. Włączenie w wielowiekową tradycję życia monastycznego gwarantowało wspólnocie wiarygodność i akceptację władz Kościoła.

Inna ingerencja Franciszka dotyczyła zbyt surowych postów jakie stosowała Klara. W swojej gorliwości Uboga Pani stosowała bardzo wymagającą ascezę. Odmawiała sobie pokarmu, snu i jakichkolwiek wygód. Prawdopodobnie same siostry musiały poprosić o interwencję z zewnątrz. Franciszek wraz z biskupem nakazali Klarze posilać się przynajmniej raz dziennie. Trudno powiedzieć, czy to biskup poprosił Franciszka o wsparcie swym duchowym autorytetem, czy też Franciszek nie chciał Klarze niczego narzucać, ale skłonić ją do poddania się woli pasterza Kościoła.

Również na polecenie Franciszka schorowana coraz bardziej Klara zaczęła używać za posłanie siennika. Wcześniej spała na witkach winorośli.

Franciszek wyrzekł się jakiegokolwiek formalnego zarządzania wspólnotą sióstr, nie narzucał im sposobu życia, nie wydawał żadnych poleceń. Cieszył się jednak ogromnym autorytetem duchowym, czasami korzystając z niego, aby dawać Klarze wskazówki czy zachęty. Jego przewodnictwo duchowe było dyskretne i ograniczało się do rzadkich interwencji i spotkań.

 

WIĘŹ OTWARTA NA WZAJEMNOŚĆ

Wybrał dwóch braci i wysłał do brata Sylwestra, który widział krzyż wychodzący z jego ust. Brat ten przebywał na górze wznoszącej się nad Asyżem, gdzie cały czas poświęcał się modlitwom. Jemu to polecił Franciszek, aby prosił Boga o odpowiedź na dręczące go pytanie, gdyż chciał, aby ta odpowiedź pochodziła rzeczywiście od Boga. Sprawę tę polecił także świętej dziewicy Klarze, aby poszukiwała woli Pana modląc się razem z siostrami, lub też przez którąś z bardziej czystych i obdarzonych większą prostotą dziewic spośród tych, które żyją pod jej kierownictwem. Czcigodny kapłan i dziewica oddana Bogu, dzięki objawieniu Ducha Świętego, byli przedziwny zgodni, że jest wolą Bożą, aby herold Chrystusa wyruszył na głoszenie słowa Bożego. (1Bon 12, 2)

Zdarzało się, że Franciszek, którego Klara nazywała ojcem i założycielem swojej wspólnoty, prosił o pomoc swą duchową siostrę i córkę.

Raz przysłał do niej chorego psychicznie brata o imieniu Stefan. Poprosił ją, aby uczyniła nad nim znak krzyża, znając skuteczność tego gestu. Rzeczywiście, ten prosty znak przywrócił choremu bratu zdrowie.

Innym razem Franciszek, który pomagał Klarze w rozpoznaniu jej powołania, posłał do niej swych braci prosząc, aby tym razem to ona pomogła jemu dobrze rozeznać wolę Pana. Franciszek był przekonany, że dzięki modlitwie Uboga Pani będzie potrafiła usłyszeć głos Boży i rzeczywiście w duchu posłuszeństwa poszedł za rozeznaniem Klary, jak również jednego z pobożniejszych braci.

Klara potrafiła też krytycznie odnosić się do woli swego ojca. Gdy pewnego dnia przysłał do San Damiano pięć dziewcząt, jako kandydatki do życia ewangelicznego we wspólnocie sióstr ubogich, Opatka nie chciała przyjąć jednej z nich, uznając, że z jakiegoś powodu nie nadaje się do życia zakonnego. W końcu pod presją przyjęła wszystkie dziewczęta, ale ta, wobec której Klara miała wątpliwości odeszła już po pół roku.

Tak jak Franciszek korzystał z duchowego bogactwa Klary i jej sióstr, również ona czerpała z jego doświadczenia modlitwy, odmawiając na przykład ułożone przez niego Oficjum o męce Pańskiej.

Relacja Franciszka i Klary nie była więc jednostronna. Zarówno Franciszek był dla Klary wsparciem i pewnym drogowskazem, jak i odwrotnie. Klara również służyła mu pomocą duchową: modlitwą wstawienniczą oraz darem rozeznania.

 

WIĘŹ, KTÓRA JEST SILNIEJSZA NIŻ ŚMIERĆ

Synowie nieśli ojca, trzoda szła za pasterzem, co śpieszył do Pasterza wszystkich. Doszli do miejsca, w którym on założył zakon i wspólnotę poświęconych dziewic i Ubogich Pań. Złożyli go w kościele świętego Damiana, przy którym mieszkały wspomniane jego córki, co je zdobył dla Pana. Otwarto małe okienko, przez które służebnice Chrystusa zwykły w ustalonych porach przyjmować Sakrament Ciała Pańskiego. Otwarto także trumnę, w której spoczywał skarb o niebiańskich zaletach, w której kilku niosło tego, co zwykł był dźwigać wielu. I oto przyszła pani Klara-Jasna, która naprawdę była jasna świętością zasług, pierwszą matką dla innych, jako że była pierwszą roślinką tego świętego zakonu. Razem z nią wszystkie inne córki, ażeby zobaczyć ojca, co już nie przemówi do nich i co już więcej do nich nie powróci, bo śpieszy gdzie indziej. (VbF 116, 4-6)

Śmierć Franciszka musiała być trudnym przeżyciem dla Klary. Straciła duchowego ojca i przewodnika. To jednak nie osłabiło jej miłości i wierności wobec jego spuścizny. Trwała na straży otrzymanego od Boga i objawionego przez Franciszka charyzmatu. Sama stała się punktem odniesienia nie tylko dla sióstr własnego klasztoru, jak i innych powstających w całej Europie wspólnot, ale również dla braci mniejszych.

Kolejne lata po odejściu Franciszka potwierdziły, że powołanie Klary było autentyczne, że jej miłość do Boga szczera i coraz głębsza. Jej pisma, które powstały po śmierci duchowego ojca świadczą o jej wielkiej gorliwości w zachowaniu ślubowanego ubóstwa, o niegasnącej miłości i gotowości do służby. Z niczego, co polecał jej Franciszek, nie zrezygnowała, co więcej, wiąż dojrzewała w duchowej pielgrzymce.

O niegasnącej przyjaźni pomiędzy Klarą i pierwszymi braćmi Franciszka może świadczyć obecność Leona i Anioła przy łożu umierającej Klary. Bracia ci, którzy byli bliscy Franciszkowi od pierwszych lat jego nawrócenia nie odgrywali żadnej decydującej roli w życiu dynamicznie rozwijającego się Zakonu Braci Mniejszych. Odnaleźli dobre dla siebie miejsce w San Damiano. Tu wciąż żywy był duch i charyzmat Franciszka w całej świeżości i żarliwości pierwszych natchnień Ducha Pańskiego dla rodzącej się wspólnoty braci i sióstr.

 

Judyta Katarzyna Woźniak OSCCap

 

 

 

 

 

 

Może Cię również zainteresować