Święte kobiety

W miłości nie ma lęku – bł. Kamila Baptysta Varano (cz. 2)

28 lutego 2026

Siostra Baptysta, która jeszcze jako młoda księżniczka Kamila pełniła pobożne dzieła i modliła się motywowana głównie lękiem przed karą za swoje grzechy i niewierności, odkryła Bożą miłość. Odtąd zagłębiała się w zażyłą relację z umiłowanym Zbawicielem, kontemplując Jego miłosierdzie, przebaczenie i hojność dla największych nawet grzeszników.

Otwarta na ten szczególny rodzaj Bożego umiłowania i nim przepełniona, stała się jego skutecznym świadkiem dla sióstr i osób spoza wspólnoty. Niosła pojednanie i przebaczenie poranionej społeczności okolic Camerino, gorzko doświadczonej przez walki i nienawiść.

Profesja pełna goryczy

„Dziękuję Ci, Odkupicielu mój najłaskawszy, za wszystkie zwycięstwa, które pozwoliłeś mi odnieść nad wszystkimi moimi wrogami, wadami głównymi. Zwyciężałam tylko dzięki Tobie. Ty, Panie, przez łaskę narodziłeś się w mojej duszy i pokazałeś mi drogę i światłość, i blask prawdy, bym doszła do Ciebie, prawdziwego raju”.

Dzięki Bożej łasce Kamila, rozpieszczona księżniczka, która zwykle osiągała to, czego pragnęła, coraz bardziej zatapiała się w Bożych tajemnicach, stając się pokorną nowicjuszką. Siostra Baptysta – bo takie imię otrzymała podczas obłóczyn – z wielką miłością i entuzjazmem przygotowywała się do złożenia ślubów. Jednak ten upragniony dzień okazał się dla niej pełen goryczy. Przyczyną niezadowolenia były działania ojca, który nie ustawał w wysiłkach, aby sprowadzić córkę bliżej domu. Zaangażował w to władze kościelne, szlachtę i zakonników.

Juliusz Cezar, odwołując się do władzy samego papieża, nabył klasztor benedyktynów w rodzinnym Camerino, przeznaczając go dla wspólnoty klarysek. Oczywiście postarał się również dla niego o zabezpieczenie stałych dochodów i nie poskąpił hojnych darowizn na jego rzecz.

Inicjatywa nie spotkała się z entuzjazmem braci mniejszych i samych klarysek, którzy pragnęli ubogiego życia. W ramach kompromisu zarząd miejski miał wydzielać siostrom rocznie określoną ilość dóbr w naturze. Trudność stanowił również fakt, że w Camerino już wcześniej istniały dwa inne klasztory klarysek.

Bezwarunkowe posłuszeństwo

Juliusz Cezar Varano dopiął swego i na początku 1484 roku Kamila wraz z ośmioma innymi klaryskami wyruszyła z Urbino do nowego klasztoru w Camerino, poświęconego Matce Bożej. Zostały one wprowadzone do niego 3 stycznia przez brata Dominika z Leonessy, który   jako wikariusz prowincjalny sprawował nad nim pieczę. Wydarzeniu towarzyszyły obfite opady śniegu, w czym siostra Baptysta upatrywała znak miłości jej Oblubieńca.

Pomimo że utworzenie nowego klasztoru dzięki staraniom jej ojca wzbudziło wiele zamętu (czego i ona sama nie przyjęła z entuzjazmem), ostatecznie przeżyła całą sytuację w pokoju, pragnąc być posłuszną władzom Kościoła i zakonu. Była przekonana, że dzięki temu nawet trudne sytuacje mogą wydać błogosławione owoce.

Należały do nich niewątpliwie doświadczenia mistyczne, które mniszka przeżyła już w pierwszych miesiącach pobytu w Camerino: wizja zdjęcia Jezusa z krzyża i objawienia Świętej Klary. Z biegiem lat nadprzyrodzonych doświadczeń duchowych było w jej życiu więcej. Poza coraz intymniejszą relacją ze Zbawicielem miała również wizje Świętej Katarzyny z Bolonii.

Prosto z serca

Siostra Baptysta tak bardzo była przepełniona Bożą miłością, że musiała znaleźć ujście dla swych wyjątkowych doznań. Opisy swego życia duchowego, prowadzonej modlitwy, relacji z Panem, a także miłości do bliźnich sporządzała na piśmie.

W sierpniu 1488 roku powstało najbardziej znane i najchętniej czytane jej dzieło: „Cierpienia duchowe Jezusa w czasie Jego męki”. Mniszka sporządziła je w okresie dotkliwego cierpienia spowodowanego „milczeniem Boga”. Zostało ono po raz pierwszy wydane drukiem bez wiedzy i zgody mniszki jeszcze za jej życia.

W kolejnych latach powstały dalsze zapiski, liczne listy, które kierowała do osób zakonnych i świeckich oraz autobiografia, dzięki której można poznać jej życie od samego dzieciństwa.

Rodzinna tragedia

Ród Varano panował w Camerino przez długi czas, mając za sobą lata chwały i pokoju, ale też kryzysów i bratobójczych walk. Na początku XVI wieku na skutek zmian politycznych władza ta została im na krótki czas odebrana. 1 marca 1501 roku papież nałożył na Juliusza Cezara – ojca siostry Baptysty – ekskomunikę, oskarżając go o niepłacenie podatków, przyjęcie zbuntowanej przeciwko papieżowi szlachty i zamordowanie swego kuzyna Rudolfa IV.

Był to dopiero początek tragedii, za którą stał syn papieża, Cezar Borgia. Chciał on usunąć wszystkie wikariaty, podporządkowując je bezpośrednio władzy papieskiej. Przemocą zdobył tereny Romanii i ruszył na Camerino, gdyż Juliusz Cezar nie chciał oddać go bez walki.

Siostra Baptysta musiała uciekać z tamtejszego klasztoru, ponieważ także jej życie było w niebezpieczeństwie. Szukała schronienia w Fermo, jednak nie została tam przyjęta. Azyl znalazła w Królestwie Neapolu u Izabelli Piccolomini Tedeschini, żony księcia Mateusza Acquavivy z Aragonii.

Utrata najbliższych

W lipcu wojska Cezara Borgii zdobyły Camerino, a Juliusz Cezar wraz z synami znalazł się w więzieniu. W październiku do siostry Baptysty doszły wiadomości o śmierci ojca, który został uduszony w twierdzy Pergola. W tym samym czasie i w ten sam sposób w twierdzy Cattolica straciło życie również trzech braci mniszki.

Dopiero w 1503 roku, po śmierci papieża Aleksandra VI, siostra Baptysta mogła wrócić do rodzinnego księstwa, w którym władzę objął jej młodszy brat, Jan Maria. Nie pozostała tam jednak długo, gdyż papież Juliusz II polecił jej udać się do Fermo, gdzie miała zająć się formacją franciszkanek pragnących przyjąć Regułę Świętej Klary. Pozostała tam około dwa lata.

Życiowe udręki

W 1511 roku zmarła Joanna Malatesti, wdowa po Juliuszu Cezarze, która wychowywała Kamilę jak własną córkę. Siostra Baptysta udała się na jej pogrzeb wraz z innymi mniszkami ze swej wspólnoty.

Więcej bólu sprawiły jej jednak krwawe rządy młodszego brata, Jana Marii, który  jako nowo mianowany książę mścił się na wrogach rodu Varano. Walcząc o władzę, zabił nawet własnego bratanka. Siostra Baptysta modliła się żarliwie za swą rodzinę, której członkowie przez wieki przelali wiele krwi.

Swoje cierpienia, choroby i wyrzeczenia ofiarowywała także w intencji Kościoła, błagając Pana o jego odnowę. Bolały ją liczne grzechy dostojników kościelnych, cierpiała również z powodu wielkiego rozłamu, jaki w jej czasach zapoczątkował Marcin Luter.

Gorliwa ksieni

Siostra Baptysta kilkakrotnie pełniła posługę ksieni w swojej wspólnocie. Odznaczała się gorliwością w zachowywaniu Reguły i ślubów złożonych przez wspólnotę. Była troskliwa, pełna miłości i zawsze gotowa do pomocy mniszkom. Ważną rolę w jej posłudze odgrywała formacja sióstr, zarówno z własnej wspólnoty, jak i tych, do których została posłana. Co więcej, poprzez swoje pisma nadal wpływa ona na formację osób spoza zakonu klarysek.

Mniszka okazywała wielką dobroć także ludziom świeckim. Pewnemu dobrodziejowi w 1508 roku podarowała zwierzęta domowe. Kilka lat później wstawiła się za dwoma skazanymi na śmierć obywatelami Camerino. Prosiła również swego szwagra Mucjusza Colonnę o miłosierdzie dla obywateli Trei, którzy okazali hojność klasztorowi. Jednym słowem, używała swych koneksji, aby zabiegać o dobro ludzi i powstrzymać przelew krwi.

Więzienie ciała

Pod koniec życia siostra Baptysta z coraz większą tęsknotą spoglądała w wieczność. W autobiografii pisała o pragnieniu wyjścia z ciała, aby przebywać z Chrystusem: „Pragnienie było tak bardzo gorące i palące, że pozostawanie w ciele zdawało mi się być odczuwaniem udręk piekielnych. Powiem więcej, miałam wrażenie, że są one niczym ochłoda w porównaniu z odczuwaną przeze mnie męką, której nigdy więcej nie chciałabym doznawać, chyba że miałabym umrzeć. Bo gdybym umierała z tym pragnieniem, nie byłaby to śmierć, lecz pójście na gody weselne przy grze organów”.

Palące pragnienie siostry Baptysty, aby opuścić więzienie ciała, zostało wysłuchane, gdy miała sześćdziesiąt sześć lat. Umarła 31 maja 1524 roku, podczas panującej w mieście zarazy. Ponieważ każdy zarażony musiał być oddzielony od zdrowych, przy jej śmierci nie było żadnej siostry. Odeszła w samotności izolatki.

Pożegnanie mniszki

Czuwanie przy ciele zmarłej urządzono w niewielkim klasztornym kościele. Pogrzeb jednak odbył się na dziedzińcu pałacu rodu Varano. Uczestniczył w nim rodzony brat mniszki, Jan Maria, a także przedstawiciele szlachty. Mowę pogrzebową wygłosił uczony brat Paweł Corimbo z Fossombrone.

2 czerwca rano ciało siostry Baptysty zostało przeniesione ponownie do klasztoru i pochowane pod chórem mniszek, gdzie mistyczka przeżywała swoje zjednoczenie z Oblubieńcem na modlitwie. Wszystkie rzeczy osobiste zmarłej zostały spalone, prawdopodobnie ze względu na niebezpieczeństwo panującej zarazy.

6 września 1841 roku Grzegorz XVI pielgrzymował do grobu siostry Baptysty, a niecałe dwa lata później – 7 kwietnia 1843 roku – potwierdził jej kult i zaliczył ją do grona błogosławionych. Następnie papież Leon XIII 19 grudnia 1878 roku polecił otworzyć proces kanonizacyjny klaryski. Kanonizacja odbyła się jednak dopiero w XXI wieku: 17 października 2010 roku. Uroczystościom na placu Świętego Piotra w Rzymie przewodniczył papież Benedykt XVI.

Judyta Katarzyna Woźniak OSCCap,

tekst opublikowany w: Głos Ojca Pio 2_(158) marzec/kwiecień 2026

Polecamy: glosojcapio.pl oraz: e-serafin.pl

Może Cię również zainteresować