Skip to main content

Aniołowie stróżowie w życiu i doświadczeniu mistycznym św. Weroniki Giuliani (1660-1727)

Judyta Katarzyna Woźniak OSCCap

Aniołowie stróżowie w życiu i doświadczeniu mistycznym św. Weroniki Giuliani (1660-1727)

Zgodnie z Katechizmem Kościoła Katolickiego „istnienie istot duchowych, niecielesnych, które Pismo święte nazywa ogólnie aniołami, jest prawdą wiary. Świadectwo Pisma świętego jest tak oczywiste, jak jednomyślność Tradycji”[1]. Choć Bóg mógłby działać sam, to w swojej mądrości lubi posługiwać się stworzeniami. One są sługami Jego najświętszej woli. Pismo Święte pokazuje nam na każdej stronie duchy niebieskie jako posłańców Boga pośród ludzi[2].

Wśród aniołów najbliżsi są nam w codzienności aniołowie stróżowie. Ich istnienie potwierdza również doświadczenie wielu świętych, wśród nich św. o. Pio, czy św. Faustyny Kowalskiej. Obecność aniołów, a szczególnie aniołów stróżów, w mistycznym doświadczeniu św. Weroniki Giuliani układa się w wieloletnią, bliską i rozwijającą się relację, która trwała od najmłodszych lat aż do śmierci stygmatyczki[3].

Warto bliżej przyjrzeć się tej relacji, gdyż jak dotąd nie ukazało się żadne opracowanie w języku polskim, które zbadałoby tę kwestię, a jej przybliżenie może okazać się bardzo pomocne i rozwijające w życiu duchowym chrześcijan. O ile w naszych parafiach i wspólnotach żywy wydaje się kult Świętego Michała Archanioła, o tyle trudno dziś spotkać kult aniołów stróżów, którzy są naszymi codziennymi towarzyszami.

1. Źródła poznania relacji św. Weroniki z aniołami stróżami

      Święta Weronika Giuliani, klaryska kapucynka żyjąca na przełomie XVII i XVIII wieku we Włoszech jest jedną z największych i najbardziej obdarowanych nadzwyczajnymi darami mistyczek i stygmatyczek Kościoła. Posiadamy dwa główne źródła, które pozwalają nam poznać tę świętą kobietę oraz jej mistyczne doświadczenia z różnych perspektyw: wewnętrznej i zewnętrznej.

      Źródłem pozwalającym wniknąć w duchowość stygmatyczki z perspektywy jej samej jest „Dziennik”[4] obejmujący ponad dwadzieścia dwa tysiące stron odręcznych notatek, sporządzanych z polecenia kolejnych spowiedników, biskupów i przedstawicieli Świętego Oficjum, korespondencję oraz poezje[5]. Święta prowadziła go niechętnie, jedynie z posłuszeństwa, nie miała bowiem na to zajęcie zbyt wiele czasu, zdolności ani zdrowia. Tekst prowadzony jest niezbyt starannym pismem, zawiera wiele błędów i pominięć[6]. Jedną z niezwykłych cech pism św. Weroniki jest fakt, że gdy mistyczka była w starszym wieku i miała trudność z przypomnieniem sobie i zapisaniem wszystkich doświadczeń, treść „Dziennika” była jej dyktowana bezpośrednio przez Maryję[7].

      Wgląd w zewnętrze aspekty życia św. Weroniki daje Summarium super dubio de virtutibus[8], tekst, który został opublikowany 24 marca 1753 roku za zgodą Benedykta XIV. Dokument sporządzony w języku starowłoskim, z nagłówkami i marginaliami po łacinie, liczy 571 stron i zawiera czterdzieści siedem świadectw osób, które znały mistyczkę[9]. Świadectwa te są koniecznym uzupełnieniem osobistych zapisków stygmatyczki, pozwalają przyjąć perspektywę jej sióstr, spowiedników, biskupów i innych osób, które miały z nią do czynienia.

      Gdy chodzi o kontakty św. Weroniki z aniołami stróżami od najmłodszych lat, zeznania Summarium potwierdzają to, co sama stygmatyczka zapisała w swoim „Dzienniku”.

      Jak stwierdza wspomniany już wcześniej Katechizm Kościoła Katolickiego, „życie ludzkie od początku (Mt 18,10) aż do śmierci (Łk 16,22) jest otoczone opieką (Ps 34,8; 91,10-11) i wstawiennictwem (Hi 33,23-24; Za 1,12; Tb 12,12) aniołów. Nikt nie zaprzecza, że każdy wierny ma anioła jako nauczyciela i pasterza prowadzącego przez życie. Już na ziemi życie chrześcijańskie uczestniczy – przez wiarę – w błogosławionej wspólnocie aniołów i ludzi, zjednoczonych w Bogu[10].

      Temat anioła stróża bywa wymieniany wśród głównych elementów pobożności św. Weroniki, obok Eucharystii, Męki Pańskiej, Najświętszego Serca Pana Jezusa, Maryi czy dusz czyśćcowych[11]. Niniejsza praca nie sprowadza tematu do opisu jakiejś „pobożności” ale ma ukazać konkretną żywą relację, dlatego przywołanych zostanie wiele rozmaitych sytuacji z życia św. Weroniki, począwszy od jej dzieciństwa aż do pełnej dojrzałości, w których święta miała kontakt ze swoimi aniołami stróżami. Pozwoli to określić rodzaj relacji jaka łączyła tę kobietę z istotami duchowymi, a także głębiej zrozumieć sens i cel obecności anioła stróża w życiu każdego człowieka[12].

      Oczywiście niemożliwe jest, aby przytoczyć tu wszystkie miejsca „Dziennika” oraz Summarium, w których wspomina się o aniołach stróżach św. Weroniki, zostaną wybrane jedynie niektóre, najbardziej reprezentatywne, aby ukazać różnorodność doświadczeń stygmatyczki, a także rozmaite zadania jej duchowych opiekunów.

      2. Początki relacji: anioł stróż w dzieciństwie i młodości Weroniki

          Weronika już od najwcześniejszego dzieciństwa czuła wokół siebie obecność aniołów. W Mercatello, jeszcze jako dziewczynka, wiele razy widziała wokół siebie coś „jakby światło”, a później Pan dał jej poznać, że to światło było jej aniołem stróżem[13]. Anioł pomagał w jednym z ulubionych zajęć Urszuli (takie imię otrzymała na chrzcie świętym późniejsza klaryska kapucynka), które polegało na konstruowaniu i zdobieniu ołtarzyków dla Pana Jezusa i Maryi, przed którymi następnie gromadziła bliskich na wspólną modlitwę.

          I tak teraz przypominam sobie, że wiele razy, gdy musiałam przenieść jakąś deskę lub coś ciężkiego, czego sama nie mogłam unieść, zdawało mi się, że zawsze czułam kogoś obok siebie. I bardzo szybko widziałam, że ołtarzyk był już gotowy; lecz jak to się stało — nie wiem. Czasami widziałam jakby światło obok siebie; lecz nie myślałam o tym i nie rozumiałam, czym ono było. Zdarzało mi się to wiele razy. Dopiero kilka lat temu Pan powiedział mi, że ta osoba i to światło, które mi się ukazywały, były moim aniołem stróżem[14].

          Urszula przyjęła sakrament bierzmowania wraz ze starszą siostrą Ludwiką w 1667 roku. Jej matka chrzestna miała widzieć wtedy przy niej dwóch aniołów. Jest to jedno z nielicznych świadectw osób postronnych, które opowiadają o istotach duchowych, które widziały osobiście, a nie znają tych objawień jedynie z relacji samej stygmatyczki.

          Pewna nasza dawna konwerska, obłóczona wcześniej niż Czcigodna Siostra Weronika, zakonnica wielkiej cnoty zwana siostrą Franciszką, mówiła mi, że gdy Czcigodna Służebnica Boża przyjmowała bierzmowanie, jej matka chrzestna, której imię chciałam tu przywołać, lecz teraz nie pamiętam, jak się nazywała, kobieta dobrych obyczajów, ujrzała dwóch aniołów przy czcigodnej Siostrze Weronice[15].

          Gdy wiele lat później Weronika modliła się za duszę swej matki chrzestnej, ta przez pośrednictwo Maryi przekazała jej 15 września 1721 roku następujące słowa: Następnie dałam ci poznać duszę twojej matki chrzestnej i chciałam, aby powiedziała ci słowa, które miała ci przekazać z Mojego polecenia. Powiedziała więc do ciebie tak: «Powinnaś wiedzieć, że gdy trzymałam cię do bierzmowania, w chwili gdy biskup spełniał zwyczajny obrzęd namaszczenia twojego czoła, ujrzałam przy tobie twojego anioła stróża, który trzymał cię za rękę. I od tego momentu, przez całe moje życie, miałam wielkie nabożeństwo do mojego anioła stróża — czego wcześniej nie posiadałam. Dzięki temu otrzymałam od niego wiele dobrodziejstw i łask; zwłaszcza w wielu okolicznościach, gdy groziła mi obraza Boga, on mnie od niej oddalał, i za jego pośrednictwem zostałam zbawiona»”[16].

          Wizja anioła stróża Urszuli zaowocowała więc w życiu jej matki chrzestnej, która do końca życia prosiła swojego anioła o wsparcie.

          Można tu dostrzec pewną nieścisłość w opisie wydarzenia. W przekazie, który Maryja podyktowała Weronice i który pochodził od nieżyjącej już matki chrzestnej mistyczki, anioł stróż był jeden – i ta wersja wydaje się prawdziwa. W świadectwie złożonym po śmierci Weroniki, siostra Maria Joanna Maggio opowiedziała o tym, co słyszała od nieżyjącej już innej siostry, ta z kolei miała się o tym dowiedzieć „z relacji pisemnych i bezpośrednich wiarygodnych osób z Mercatello”[17]. Zapewne na te pierwsze świadectwa, przekazywane następnie z ust do ust, nałożyła się późniejsza wiedza sióstr o tym, że Weronika posiadała kilku aniołów stróżów.

          3. Dar dodatkowych aniołów stróżów i ich szczególna misja

          W Dzienniku Święta Weronika wspomina o tym, że otrzymała od Maryi najpierw drugiego, a następnie trzeciego anioła stróża[18]. 15 stycznia 1712 roku zanotowała: Zrozumiałam, że Maryja przekazywała tego anioła jako opiekuna mojej duszy, i że oddawała moją duszę pod jego pieczę. Zaraz dołączył on do mojego anioła stróża; a gdy Maryja mu ją powierzała, zdawało mi się widzieć go w geście czci przed Nią, gdy udzielała mu błogosławieństwa. (…) Stałam między tymi dwoma stróżami, którzy odpowiadali za moją duszę. (…) Ponownie oddała mnie pod opiekę tym aniołom[19].

          Biorąc pod uwagę szerszy kontekst zacytowanego tu krótkiego fragmentu Dziennika, drugi anioł stróż miał szczególne zadanie wspierać Weronikę w spowiedzi i rozmowach ze spowiednikiem. Miał dopomagać mistyczce jasno i szczerze wypowiadać wszystko przed o. Karolem Antonim Tassinarim, serwitą, który wówczas posługiwał wspólnocie klarysek kapucynek z Città di Castello jako spowiednik[20], a temu kapłanowi miał pomagać w dobrym rozeznaniu i właściwym prowadzeniu Weroniki[21].

          Ponad dwa lata później, 15 kwietnia 1714 roku stygmatyczka otrzymała trzeciego opiekuna duchowego.

          Tego ranka, podczas Komunii świętej, przeżyłam skupienie połączone z widzeniem Najświętszej Maryi, Jej Syna Jezusa, moich aniołów oraz orszaku świętych. W pewnej chwili do tamtych dwóch aniołów dołączył jeszcze jeden, który również trzymał w ręku kielich; zrozumiałam, że Najświętsza Maryja chciała, aby ten trzeci pozostawał przy mnie jako mój stróż, a tamten drugi, aby był zawsze przy ojcu i przychodził do mnie jedynie wtedy, gdy ojciec go pośle — tak jak czyni to codziennie we wszystkich moich potrzebach[22].

          Nic więc dziwnego, że w wielu miejscach Dziennika Weronika wspomina o swoich aniołach stróżach używając liczby mnogiej. Dla przykładu przytoczony zostanie tu jedynie krótki fragment z października 1712 roku: W pewnej chwili przeżyłam skupienie i zostałam, przez pośrednictwo moich aniołów, przedstawiona Najświętszej Maryi.[23]

          Warto zwrócić tu jeszcze uwagę na fakt, że dodatkowi aniołowie stróżowie zostali przyznani Weronice przez Maryję. Jeden z nich miał pomagać zarówno mistyczce jak i jej spowiednikowi, który był członkiem Zakonu Sług Najświętszej Maryi Panny. W kilku miejscach Dziennika sama Maryja nazywa go „Moim Sługą”[24].

          Trudno więc rozdzielać bliską relację Weroniki z Maryją od jej więzi z aniołami stróżami. W dodatkowych aniołach możemy dostrzec wyraz szczególnej troski Najświętszej Dziewicy o swą duchową córkę i wybranego sługę. Ten ostatni, składając świadectwo już po śmierci penitentki, wspomniał o jej czci ku aniołowi stróżowi: Matka, siostra Weronika, była niezwykle oddana swojemu aniołowi stróżowi i otrzymywała od niego opiekę oraz bardzo szczególne łaski[25].

          4. Anioł stróż jako przewodnik i towarzysz w wizjach nieba, piekła i czyśćca

          W wielu miejscach Dziennika możemy odnaleźć wizje nieba, piekła i czyśćca. Nie można przytoczyć ich wszystkich, wybrane zostały nieliczne, aby ukazać jaką rolę przyjmował anioł stróż w tych niezwykłych, fascynujących, a jednocześnie przerażających dla człowieka miejscach.

          W wizjach nieba rola anioła polegała często na podprowadzaniu mistyczki do Boga. 23 czerwca 1697 Weronika zapisała: Ukazała się ogromna rzesza aniołów, z muzyką i śpiewem; lecz nie mogłam zrozumieć, co śpiewali. Mój anioł stróż zaprowadził mnie tam, przed ten tron”[26].

          Nieraz w tych wizjach nieba anioł stróż prowadzi Weronikę bliżej Boga, czasem czyni to wraz z Maryją. Przyjmuje rolę przewodnika, dodaje mistyczce otuchy, gdyż w obecności Boga przeżywa ona lęk i niepewność, nie wiedząc jak się zachować.

          Zupełnie inne było zadanie anioła stróża, gdy Weronika znajdowała się w piekle. W grudniu 1720 roku Weronika zapisała słowa podyktowane jej bezpośrednio przez Maryję, zgodnie z którymi jeden anioł stróż był przy Weronice w piekle, a dwaj pozostali ofiarowali w jej intencji ofiarę dwóch kielichów zawierających krew Pana Jezusa i łzy Matki Bożej Bolesnej:

          O drugiej w nocy Ja sama powiedziałam twojemu aniołowi stróżowi, by zstąpił z tobą do piekła — bo taka była wola Boga — i by cię nigdy nie opuszczał. Ja zaś udzieliłam ci mojego błogosławieństwa (…) Dwaj inni aniołowie, posłani dla twojej opieki, z mojego polecenia stali zawsze przed tronem Boga, ofiarowując za ciebie te Najświętsze kielichy — i ta ofiara była dla ciebie wielką siłą i pokrzepieniem[27].

          Obecność anioła stróża przy stygmatyczce w strasznym miejscu potępienia miała dawać jej umocnienie, jednak opiekun nie mógł ingerować w żaden sposób w diabelskie udręki. Cierpiała je z woli Boga, sama się na to wcześniej zgodziła. Po ludzku można by oczekiwać, że anioł stróż będzie interweniował, czynnie bronił swej podopiecznej przed diabelskimi atakami, ale najważniejsza dla anioła stróża była wola Boża. W dalszej części tej samej relacji Weronika opowiedziała pod dyktando Matki Najświętszej:

          to znów pędziły cię drogami pełnymi brzytew, noży i ostrych toporów; a wszędzie napotykałaś węże, ropuchy, smoki, które kąsały cię, biły i traktowały najokrutniej. Twój anioł stróż był tuż przy tobie, lecz nie mógł cię uwolnić — bo on dla ciebie pełnił wolę Bożą; i wiedząc, że to wola Boga, by demony cię chłostały i dręczyły, on sam składał Bogu ofiarę z twojego cierpienia[28].

          Obrazowe opisy piekła trzeba odczytywać symbolicznie, jednak cierpienia Weroniki były realne, a pomoc jej aniołów stróżów pozostawała dyskretna.

          3 października 1712 roku Weronika opisała jedną z wielu wizji czyśćca. Często przyjmowała ona cierpienia czyśćcowe zamiast dusz przebywających w tym miejscu oczekiwania na niebo.

          W tej chwili zdawało mi się, że dano mi zobaczyć miejsce, w którym owa dusza tak bardzo cierpiała; i przez moich aniołów, z polecenia Najświętszej Maryi, zostałam tam umieszczona na krótki czas. O Boże! Jakże wielkie męki tam przeżyłam! (…) W jednej chwili Najświętsza Maryja wezwała do siebie ową duszę, i została tam zaprowadzona przez jej anioła stróża[29].

          W zacytowanym fragmencie mistyczka wspomina o tym, że na krótko została umieszczona w czyśćcu przez swoich aniołów stróżów oraz że towarzyszył jej anioł stróż duszy, za którą modliła się i cierpiała.

          Wielokrotnie Weronika ofiarowywała swoje cierpienia i modlitwy w intencji dusz czyśćcowych. Nieraz otrzymywała łaskę widzenia, jak ich męka dobiega końca. W kontaktach z tymi duszami często pośredniczył anioł stróż. W 1708 roku, nie podając szczegółowej daty, opisała widzenie uwalnianej z mąk duszy:

          Innym razem widziałam ją podobnie, lecz nie w tak wielkich cierpieniach. Zdawało mi się, że chce mi coś powiedzieć — lecz nie było jej to pozwolone. Mój anioł stróż powiedział mi: „Jest ona zbawiona dzięki miłości twojego spowiednika. To właśnie chciałaby ci powiedzieć i chciałaby, abyś przekazała to jemu”. W jednej chwili wszystko znikło[30].

          Zdarzało się, że Weronika była świadkiem wyprowadzania dusz z czyśćca przez ich aniołów stróżów[31], na przytoczenie zasługuje fragment przywoływanego już zeznania siostry Marii Joanny Maggio:

          Wielokrotnie ukazywały się dusze święte przebywające w czyśćcu; prosiły matkę s. Weronikę, aby wstawiała się za nimi o ich uwolnienie — co ona czyniła i co otrzymywała, tak iż zostawały uwolnione. Ukazała jej się dusza świętej pamięci Klemensa XI, papieża, za którego modliła się; widziała ją, po upływie kilku dni czyśćca, jak odziana w chwałę wchodziła do raju, prowadzona przez dwunastu aniołów stróżów[32].

          Możemy wnioskować, że dodatkowi aniołowie stróżowie są przydzieleni do pomocy osobom, które otrzymują niezwykle trudną misję. Z pewnością papież potrzebuje wyjątkowego wsparcia w swej posłudze.

          Kontakt człowieka z rzeczywistością piekła i czyśćca wywołuje lęk i ogromne cierpienie. Również niebo — choć jest miejscem szczęścia i bliskości Boga — wywoływało w Weronice lęk i niepewność. Opiekun niebieski był też przewodnikiem i wspierał mistyczkę w tych licznych kontaktach z rzeczywistościami ostatecznymi.

          5. Anioł stróż w codzienności życia zakonnego

          Anioł stróż towarzyszył Weronice nie tylko w nadzwyczajnych doświadczeniach, ale również w codziennych obowiązkach[33], w modlitwie i pracy, a także podczas pisania Dziennika.

          24 sierpnia 1697 roku Weronika opowiedziała o tym, jak miała przygotować dla sióstr posiłek. Praca ta sprawiała jej ból, gdyż miała rozwałkowywać ciasto na makaron zranionymi przez stygmaty dłońmi.

          Pewnego ranka, pośród innych zajęć, mając do przygotowania makaron dla wszystkich mniszek, odczuwałam tak wielki ból w rękach. (…) Gdy znalazłam się przy drzwiach spiżarni, wyszedł mi naprzeciw mój anioł stróż i powiedział: «Bądź spokojna, ja zrobię to za ciebie». W krótkim czasie wykonałam wszystko, chociaż z powodu ran, jakie miałam na rękach, ledwie mogłam posługiwać się wałkiem do ciasta. A jednak zrobiłam tyle samo płatów ciasta, co inna siostra — zdrowa i silna”[34].

          Anioł stróż pomagał Weronice również w porządkach. 19 lipca 1697 roku zapisała w Dzienniku: Wróciłam jeszcze do kuchni po inne rzeczy, a gdy potem wróciłam ponownie, zastałam spiżarnię uporządkowaną i wszystkie przedmioty na swoim miejscu. Szłam tam, aby wykonać te prace, a zastałam wszystko już zrobione. I to również — jak sądzę — uczynił mój anioł stróż. Ponieważ po południu wpadłam w ekstazę, w której Pan powiedział do mnie: «Dalej! Wykonuj śmiało prace życia zakonnego, bo są Mi bardzo miłe; a Ja dam ci szczególną pomoc i sprawię także, że twój anioł stróż będzie ci pomagał, tak jak uczyniłem to dziś rano»[35]

          Stygmatyczka miała do wykonania prace fizyczne, w których wielokrotnie pomagał jej anioł stróż, ale zobowiązana była również do modlitwy chórowej. Gdy wpadała w ekstazę, dzięki pomocy anioła stróża mogła jednocześnie odmawiać brewiarz: Wydawało mi się, że mój anioł stróż pomógł mi odmówić oficjum, a mój umysł był cały skupiony na Bogu[36].

          W innych miejscach zanotowała, że anioł stróż odmawiał oficjum wraz z nią, a także, że podtrzymywał jej brewiarz[37]. Jego zadaniem była więc pomoc w wypełnianiu codziennych zobowiązań mistyczki, z których nie zwalniały jej doświadczenia nadnaturalne, nawet rany stygmatów.

          Innym zobowiązaniem, trudnym do wypełnienia dla Weroniki było prowadzenie Dziennika. Również tu pomocny okazał się anioł stróż. Jego rolą była pomoc podopiecznej w rozwoju duchowym, a nie tylko w ułatwieniu jej życia w ludzkim tylko rozumieniu. Dlatego czasem jego posługa wobec przyszłej świętej może wydawać się nam niezrozumiała. Świadectwo jednej z takich sytuacji znajdujemy w zeznaniu, które po śmierci Weroniki złożyła jej duchowa córka, bł. Floryda Cevoli, przytaczając słowa swej duchowej matki:

          Modląc się tej nocy w swojej celi, trwałam w skupieniu, podczas którego miałam wizję Najświętszej Dziewicy. Anioł stróż przedstawił jej mój zeszyt z pisma­mi, a gdy go oceniła jako zbyt zwięzły, zganiła mnie za nieposłuszeństwo, że nie napisałam o wszystkim wystar­czająco dokładnie, aby móc to przedstawić kierownikowi. Dlatego jako karę poleciła mojemu aniołowi stróżowi usunąć od początku do końca wszystko, co napisałam. Potem kazała mi zrobić to od nowa. W tym skupieniu widziałam anioła stróża, jak wymazuje wszystko, co na­pisałam w tym zeszycie, od początku do końca”[38].

          Po raz kolejny posługa anioła stróża odbiega od ludzkich tylko oczekiwań czy wyobrażeń. Ale on zawsze z pełnym posłuszeństwem wypełniał wolę Bożą, której pragnęła również Weronika.

          6. Anioł stróż w doświadczeniach radości, cierpienia i walk duchowych

          Anioł stróż był obecny przy Weronice zarówno w chwilach pełnych poczucia szczęścia i spełnienia jak i w najdotkliwszych cierpieniach czy ciężkich pokusach. 28 października 1697 roku nastąpiło jedno z wielu odnowień zaślubin mistyczki z Chrystusem.

          W tej chwili mój anioł stróż — jakby lotem — przeniósł mnie przed Pana. O Boże! O Boże! Tego, co wtedy przeżyłam, nie potrafię opisać piórem. Zdawało mi się, że Pan przyciąga mnie do siebie, do najściślejszego zjednoczenia z Nim samym, i że niemal mnie przemienia w siebie. Czułam się cała ogniem i cała, we wszystkim, oddana i utwierdzona w Jego świętej woli[39].

          Opisane doświadczenie miało miejsce po przyjęciu Komunii świętej. To anioł stróż przeniósł Weronikę do bliskości z Oblubieńcem, gdzie mogła przeżyć chwilę szczęścia.

          Niebiański opiekun dyskretnie towarzyszył Weronice również w chwilach największego cierpienia i pokus. 6 stycznia 1721 roku stygmatyczka zanotowała słowa podyktowane jej przez Maryję: Wiele razy w nocy, gdy byłaś w największym opuszczeniu i pokusach, dawałam polecenie twojemu aniołowi stróżowi, aby przyniósł ci jakąś pociechę; a on ofiarowywał cię Mnie, a Ja błogosławiłam twoją duszę. Czułaś tę pociechę, lecz nie rozumiałaś, skąd pochodzi; odnawiałaś swoje prośby, wzywałaś mnie z serca i mówiłaś: „Najświętsza Maryjo, pomóż mi…[40]

          Świadectwem tego, że Weronika w doznawanych walkach duchowych wzywała pomocy Maryi i świętych, powierzając się również aniołowi stróżowi są słowa zanotowane w grudniu 1701 roku.

          Moim odpoczynkiem i pokarmem były nieustanne łzy. Wzdychałam ku Bogu, lecz zdawało mi się, że dla mnie nie ma ani Boga, ani Świętych. Modliłam się do Najświętszej Maryi, aby we wszystkim mi towarzyszyła, abym nigdy — przenigdy — nie popełniła uchybienia ani niewierności wobec Boga. Odnawiałam moje akty oddania; wzywałam moich świętych patronów; modliłam się do mojego anioła stróża, aby trzymał mnie z dala od wszelkiej winy[41].

          Weronika nieustannie była otoczona troską i opieką Matki Najświętszej, świętych patronów i aniołów stróżów, jednak ich obecność pozostawała zazwyczaj ukryta, dyskretna.

          Szokujący może się wydawać fakt, że czasami to sam anioł stróż był sprawcą cierpienia Weroniki. 24 czerwca 1697 zanotowała: W tej chwili Pan polecił mojemu aniołowi stróżowi, aby mnie dobrze wychłostał. Tak też uczynił — i trwało to długo; a nigdy jeszcze nie doznałam takiej boleści. (…) Przy każdym uderzeniu mego anioła otrzymywałam nowe światło — lecz nie potrafię tego opisać ani wyrazić[42].

          Potwierdzeniem jest świadectwo bł. Florydy, zawarte w Summarium: Od ojca Cappellettiego, ówczesnego naszego spowiednika zwyczajnego, wiem, że te cierpienia polegały na odnawianiu się męki pasji Jezusa. Znosiła je raz z własnych rąk, raz od anioła stróża, raz od demonów. W ten sposób Pan pozwalał, aby się w nich wprawiała[43].

          Jednym z trudnych doświadczeń Weroniki były spowiedzi odbywane przed samym Bogiem. Za każdym razem mistyczka przeżywała lęk, miała trudność z wyznaniem grzechów, odczuwając ich ciężar. W tych momentach towarzyszył jej zwykle anioł stróż, który pomagał jej wyznać winy. 2 kwietnia 1697 roku Weronika zanotowała w Dzienniku:

          «Mój Panie, obraziłam Ciebie i przed Tobą się spowiadam». Gdy to mówiłam, ogarnął mnie tak wielki ból z powodu obraz, które wyrządziłam Bogu, że nie byłam już w stanie mówić. Mój anioł kontynuował spowiedź, tak jak Pan chciał, aby się dokonała. Krótkimi słowami oskarżał mnie ze wszystkiego, zawsze zaczynając od rzeczy najcięższych[44].

          Gdy przyszedł moment sądu, za Weroniką wstawiła się Maryja, święci i anioł stróż: A mój anioł stróż powiedział: „Panie, ta dusza była zagubiona pośród tylu nędz, a teraz została odnaleziona przez Twoje rany. Dlatego przebacz jej[45].

          Ostatnie słowa są pięknym świadectwem miłości i miłosierdzia anioła, który zna Boże serce i podobnie postrzega powierzonego sobie grzesznika.

          Fakt wyznawania grzechów Weroniki przez jej anioła stróża potwierdza siostra Maria Joanna Maggio: Jezus Chrystus ukazywał się jej jako Sędzia; wobec Niego stawała zawstydzona i oskarżana przez swego anioła stróża z każdej czynności i z każdego myślenia, w którym znajdował się choćby cień uchybienia.[46].

          7. Anioł stróż a Komunia święta oraz mistyczna ofiara

          Ks. Rajnier Józef Maria Guelfiego, archiprezbiter kolegiaty św. Eustachego w Rzymie, zeznał po śmierci Weroniki: Pragnęła również bardzo gorąco przyjmować Komunię świętą częściej, niż było to zwyczajowo dozwolone; lecz ponieważ spowiednicy nie chcieli jej na to pozwolić, Najświętsza Maryja Panna niekiedy własnymi rękami udzielała jej Komunii świętej, a innym razem była ona komunikowana przez swego anioła stróża[47].

          W wielu miejscach Dziennika sama stygmatyczka wspomina, że przyjmowała Komunię świętą z rąk swego anioła stróża: Wydawało mi się, że słyszę, iż mój spowiednik odprawiał mszę świętą i podczas komunii świętej mój anioł stróż powiadomił mnie, że powinnam przyjąć Komunię świętą duchowo[48].

          Niejednokrotnie w Dzienniku możemy przeczytać, że dwaj aniołowie stróżowie Weroniki, których otrzymała w późniejszym życiu stale trwali przed Bogiem ofiarowując mu kielichy. Z wielu opisów wiemy, że jeden z nich zawierał krew Pana Jezusa, a drugi łzy Matki Bożej Bolesnej. 14 stycznia 1712 Weronika zanotowała: Nagle ujrzałam tych dwóch aniołów z tymi kielichami i Najświętsza Maryja pozwoliła mi zrozumieć, że za każdym razem, gdy mój anioł stróż ofiaruje Bogu kielich z najdroższą krwią Jezusa, otrzyma się jakieś łaski[49].

          1 listopada 1721 roku, w rocznicę profesji, którą Weronika złożyła 1678 roku, Maryja podyktowała mniszce następujące słowa: Zawsze byli przy tobie ci aniołowie, którzy są wyznaczeni do twojej straży; często ofiarowywali Bogu i Mnie te Najświętsze Kielichy za ciebie; a z każdą ofiarą, którą składali, Boska Miłość coraz bardziej wzrastała w tobie[50].
          Przekonanie mistyczki o bliskości i niezawodnej pomocy jej aniołów stróżów wyrażało się nie tylko w modlitwie i prośbach o ich wsparcie, ale także w innych aktach pobożności. Siostra Maria Magdalena Boscaini złożyła świadectwo: Poleciła umieścić wizerunek anioła stróża we wszystkich celach sióstr i pragnęła, aby przy wzajemnym pozdrawianiu się sióstr zawsze oddawano również pełne czci pozdrowienie świętemu aniołowi stróżowi[51].

          Nie sposób w ograniczonych ramach niniejszego tekstu przytoczyć wszystkich sytuacji, w których święta Weronika Giuliani doświadczała obecności i wsparcia swoich aniołów stróżów, ani w pełni ukazać bogactwa form jej relacji z tymi niebiańskimi opiekunami. Pominięto również obszerne opisy męki Pańskiej przeżywanej przez mistyczkę oraz moment otrzymania stygmatów, choć i w tych doświadczeniach towarzyszyli jej aniołowie stróżowie. Tematy te były jednak już wielokrotnie opracowywane, także w języku polskim[52].

          Zebrane świadectwa pozwalają dostrzec anioła stróża jako stałego i dyskretnego towarzysza świętej: tego, który podnosił ją, gdy upadała pod ciężarem krzyża, bronił w chwilach diabelskich napaści, towarzyszył jej w doświadczeniach sądu i duchowych zaślubin, był posłańcem Maryi oraz narzędziem Bożej woli w codziennych obowiązkach życia zakonnego. Anioł pomagał jej w pracy fizycznej, w modlitwie chórowej, w pisaniu Dziennika, a także w wypełnianiu poleceń przełożonych, nierzadko w sposób cudowny i niewidoczny dla innych[53].

          Analiza tych doświadczeń ukazuje, że relacja św. Weroniki z aniołami stróżami nie miała charakteru jedynie nadzwyczajnego ani emocjonalnego, lecz była głęboko zakorzeniona w posłuszeństwie woli Bożej i w codziennej drodze uświęcenia. Anioł stróż jawi się tu nie jako istota spełniająca ludzkie oczekiwania, lecz jako wierny sługa Boga, prowadzący duszę ku pełniejszemu zjednoczeniu z Nim, niekiedy także poprzez cierpienie i oczyszczenie.

          Niech to krótkie studium posłuży nie tylko lepszemu poznaniu ważnego aspektu duchowości św. Weroniki Giuliani, ale również pogłębieniu refleksji nad obecnością anioła stróża w życiu każdego chrześcijanina — obecnością cichą, wierną i obejmującą wszystkie wymiary ludzkiego bytowania, od doświadczeń granicznych aż po najzwyklejszą codzienność.

          Judyta Katarzyna Woźniak OSCCap

          artykuł opublikowano w: „Lignum vitae” 27 (2026), s. 102-118.


          [1] Katechizm Kościoła Katolickiego, II wydanie poprawione i uzupełnione, Poznań 2020, nr 328 (dalej oznaczony skrótem KKK).

          [2] Por. Désiré des Planches, La passione rinnovata, S. Veronica Giuliani, Siena 1981, s. 125.

          [3] Por. Luciano Radi, S. Veronica Giuliani e la mistica dell’espiazione, Città di Castello 1997, s. 141.

          [4] „Dziennik” został opublikowany w języku włoskim w siedmiu tomach: S. Veronica Giuliani, Un tesoro nascosto. Diario, red. P. Pizzicaria, Città di Castello 1969; S. Veronica Giuliani, Un tesoro nascosto. Diario, Volume II, red. P. Pizzicaria, Città di Castello 1971; S. Veronica Giuliani, Un tesoro nascosto. Diario, Volume III, red. P. Pizzicaria, Città di Castello 1973; S. Veronica Giuliani, Un tesoro nascosto. Diario, Volume IV, red. P. Pizzicaria, Città di Castello 1974; Diario di S. Veronica Giuliani, Volume V, Frammenti inediti del diario, relazioni autobiografiche, altri reperti inediti, le poesie, red. L. Iriarte, A. De Felice, Città di Castello 1987; Diario di S. Veronica Giuliani, Volume VI, Le lettere, red. M. Cittadini Fulvi, L. Iriarte, Assisi 1989; Diario di S. Veronica Giuliani, Volume VII, Indici analitici generali, red. L. Iriarte, Assisi 1991; dalej na oznaczenie „Dziennika” będzie stosowany skrót D z numerem tomu i poszczególnych stron, tłumaczenie cytowanych fragmentów własne.

          [5] Por. Święta Weronika Giuliani, Pisma. Modlitwa, red. J.K. Woźniak, Z.A. Rejmak, W. Block, Kraków 2023, s.10.

          [6] Antonio Clementi, Pasja w wizjach i doświadczeniach mistycznych św. Weroniki Giuliani, Kraków 2015, s. 69-72.

          [7] Por. Święta Weronika Giuliani. Pisma. Maryja, red. J.K. Woźniak, Z.A. Rejmak, Kraków 2021, s. 20.

          [8] Sacra Rituum Congregatio, Summarium super dubio an constet de virtutibus, Romae 1753; dalej oznaczone skrótem Summ, tłumaczenie cytowanych fragmentów własne.

          [9] Por. J.K. Woźniak, Siostrzane dusze. Święta Weronika Giuliani we wspomnieniach Błogosławionej Florydy Cevoli, Kraków 2025, s. 43.

          [10] KKK 336.

          [11] Metodio da Nembro, Misticismo e missione di S. Veronica Giuliani (1660-1727), Milano s. 1962, 32.

          [12] Cenne byłoby również prześledzenie życia Pana Jezusa, przedstawionego w Ewangeliach, właśnie pod kątem obecności aniołów, szczególnie w decydujących i trudnych momentach. Por. KKK 333; 358.

          [13] Luciano Radi, S. Veronica Giuliani e la mistica dell’espiazione, Città di Castello 1997, s. 139.

          [14] Così ora mi ricordo che più volte, avendo da portare qualche tavola o cosa pesa, che non potevo da me, mi pareva di sentir sempre come una persona appresso di me. E ben presto vedevo fatto tutto l’altarino; ma come si fosse non lo so. Alcune volte vedevo come una luce appresso di me; ma io non pensavo niente ne comprendevo cosa fosse. Questo mi e avvenuto più e più volte. Pochi anni sono che il Signore mi disse che quella persona

          e quella luce, che mi faceva vedere, era il mio angiolo custode. (D 5, 697).

          [15] Una nostra antica conversa vestita prima della Ven. Suor Veronica, Religiosa di gran virtù chiamata suor Francesca mi diceva, che nell’atto che fu cresimata come sopra la Ven. Serva di Dio, la sua matrina che pure intesi nominare, ma ora non mi ricordo come si chiamasse, donna di buon costumi, vidde due angioli presso la Ven. suor Veronica. (Summ 6).

          [16] Ti feci poi conoscere l’anima della tua Santola  e volli che ti dicesse quelle parole che doveva dirti per ordine mio e furono queste: ella disse a te: «Dovete sapere che quando io vi tenni alla cresima, mentre che il prelato faceva la funzione solita di ungervi in fronte, io vidi presso di voi l’angelo vostro custode il quale vi teneva per mano e io da quel punto in qua in tutta la mia vita ho avuto sempre una gran devozione al mio Angelo Custode, che prima non ve l’avevo. Cosi per questo mezzo io ho ricevuto da esso molti benefizii e grazie, in ispecie in molte occasioni di offesa di Dio esso me ne ha allontanato e per mezzo suo sono salva». (D 4,524).

          [17] Sudetta conversa suor Francesca verne avuto per lettere a voce relazione da persone degne di fede di Mercatello. (Summ 6).

          [18] Por. S. Veronica Giuliani. Esperienza e mistica, red. Lazaro Iriarte, Rzym 1981, s. 78.

          [19] Ho capito che Maria SS.ma mi consegnava quell’Angelo per custode di quest’anima mia e che consegnava l’anima mia al medesimo Angelo. Esso si e subito accompagnato coll’ Angelo mio Custode; e, quando Maria SS.ma gl’imponeva questa, mi pareva di vederlo in atto di riverenza avanti a Lei che gli dava la benedizione. (…) Io stavo in mezzo a quei due Custodi che rispondevano per questa anima (…) di nuovo, mi ha data in custodia a quelli Angeli (D 3,510).

          [20] Por. S. Veronica Giuliani. Esperienza e mistica, red. Lazaro Iriarte, Rzym 1981, s. 40.

          [21] Por. D 508-511.

          [22] Questa mattina, nella santa Comunione, vi è stato il raccoglimento con la visione di Maria SS.ma, del suo Figlio Gesù, dei miei Angeli c della comitiva dei Santi. In un tratto, a quei due Angeli si è accompagnato un altro che anche esso aveva in mano un calice; ed ho capita che questa terzo Maria SS.ma voleva che stesse in mia custodia; e che l’altro stesse, sempre appresso il Padre e solo sarebbe venuto a me, quando il Padre lo manderà, come fa giornalmente, in tutte le mie necessità. (D 3, 776).

          [23] In un tratto, ebbi il raccoglimento, e fui, per mano dei miei Angeli, presentata a Maria SS.ma. (D 3,617).

          [24] Por. D 3,778; 820; 828; 837; 842.

          [25] Era pure divotissima del suo Angelo Custode la Madre Suor Veronica, e ne conseguiva assistenza, e grazie singolarissime. (Summ 70).

          [26] È comparsa una gran moltitudine di Angeli, con suoni e canti; ma non ho potuto capire cosa cantassero. Il mio Angelo Custode mi ha menata ivi, davanti a quel trono. (D 2, 140).

          [27] Alle due ore di notte, io medesima dissi all’ Angelo tuo custode, che ti portasse giù nell’inferno, perché così era volontà di Dio, e che non ti lasciasse mai. I o poi ti diedi la santa benedizione (…) I due altri Angeli che erano per tua custodia, per ordine mia, sona stati sempre avanti il trono di Dio, offerivano per te quei calici ss.mi, e questa offerta era a te di gran forza e vigore. (D 4,350).

          [28] Ora ti facevano correre per strade tutte piene di rasoi, di coltelli, e di mannaie taglienti; e da per tutto trovavi serpenti, rospi, dragoni che ti mordevano, ti battevano e ti trattavano alla peggio. L’Angelo tuo Custode stava appresso di te; ma non poteva liberarti; perché esso, per te, faceva la volontà di Dio, e conoscendo la volontà di Dio, che ti flagellava e tormentava per mano de’ demonii, esso medesimo offeriva a Dio il patire che tu facevi. (D 4,352).

          [29] In questo punto, pare a me che mi fu fatto vedere il luogo ove stava cosi patendo quell’anima, e, per mano dei miei Angeli, per ordine di Maria SS.ma, ivi fui posta, per breve tempo. O Dio ! Che grandi tormenti ebbi! (…) In un tratto, Maria SS.ma chiamo a Se quell’anima che vi fu menata, per mano del suo Angelo Custode. (D 3, 621)

          [30] Un’altra volta pure, la vidi cosi, ma non in tante pene; parevami volesse dirmi un non so che; ma non le fu permesso. Il mio Angelo Custode mi disse: «Ella e salva, mediante la carità del tuo confessore. Questo e quello che ella vorrebbe dirti, e vorrebbe che tu l’ avvisassi al medesimo». In un tratto, spari via tutto. (D 3, 390).

          [31] Por. np. D 3,393.

          [32] Più volte sono comparse le Anime sante del Purgatorio alla Madre Suor Veronica pregandola ad interporsi per la loro liberazione, siccome ella faceva, ed otteneva, che sì liberassero. Gli comparve l’anima della san. Mem. Di Clemente XI. Sommo Pontefice, per cui ella aveva pregato, e la vidde andare vestita di gloria in Paradiso accompagnata da dodici Angeli suoi Custodi dopo alquanti giorni di Purgatorio. (Summ 142).

          [33] Luciano Radi, S. Veronica Giuliani e la mistica dell’espiazione, Città di Castello 1997, s. 141.

          [34] Una mattina, fra le altre, avendo io a fare i maccheroni per tutte le Monache, sentivo un dolore così grande nelle mani (…) Quando fui alla porta della dispensa, misi fece avanti il mio Angelo Custode e così mi disse: «Sta posata, chè io farò per te». In poco tempo feci tutto, mentre per le piaghe che avevo, nelle mani, appena potevo maneggiare il lasagnolo. Contuttociò, feci tante sfoglie io, quante ne fece un’altra Sorella sana e gagliarda. (D 2,226-227).

          [35] lo sono ritornata in cucina, per altre robe e, quando sono ritornata oltre, ho trovato la dispensa acapezzata, e tutte le cose a suo luogo. Ed io che vi andavo per fare dette faccende, ho trovato così ogni cosa fatta. Anche questo penso l’abbia fatto il mio Angelo Custode; perché, dopo passato mezzogiorno, mi è venuto un rapimento nel quale il Signore mi ha detto: «Orsù! Fa pure le fatiche della Religione, perché mi sono molto grate; ed io ti darò aiuto speciale, ed anche ti farò aiutare dal tuo Angelo Custode, come ho fatto, questa mattina». (D 2,191).

          [36] Mi è parso che il mio Angelo Custode mi abbia aiutata a recitare l’Officio, e la mia mente e stata tutta applicata in Dio. (D 3,279).

          [37] Por. D 2, 291.

          [38] Siostrzane dusze…, s. 113.

          [39] In questo punto il mio Angelo Custode mi ha, come: di volo, menato ivi, dal Signore. O Dio! O Dio! Quello che in questo punto ho provato, non posso colla penna descriverlo. Parevami che il Signore mi tirasse a Sè, ad una stretta unione con Essolui e quasi mi tramutasse in Esso stesso. Un poco, mi sentivo tutta fuoco e tutta, in tutto, rimessa e ferma nel suo santo volere. (D 2, 288).

          [40] Più volte la notte, quando stavi in maggiori abbandoni e tentazioni, io davo ordine al tuo Angelo Custode, che desse a te qualche conforto; ed esso offeriva te a me; ed io benedicevo l’anima tua. Tu sentivi questo conforto; ma non capivi donde veniva, rinnovavi le proteste, mi chiamavi di cuore, e mi dicevi: «Vergine SS.ma, aiutatemi». (D 4,403).

          [41] Il mio riposo e cibo erano le continue lagrime. Sospiravo verso Iddio, ma per me non pareva vi fosse nè Dio nè: Santi; pregavo la B. Vergine, chè mi assistesse in tutto, acciò mai e poi mai avessi commesso difetto nè infedeltà a Dio; rinnovavo le proteste; invocavo i miei Santi Protettori; e pregavo il mio Angelo Custode, chè esso mi avesse tenuta lontana da ogni colpa. (D 2,978).

          [42] In questo mentre, il Signore impose al mio Angelo Custode che mi battesse, ben bene. Così fece, e durò gran tempo; ed io mai più ho provato tal pena (…) Ad ogni colpo che mi dava il mio Angelo, avevo nuovo lume sopra di ciò; ma raccontarlo non posso, né descriverlo. (D 2,144).

          [43] Siostrzane dusze…, s. 82.

          [44] «Mio Signore, ho offeso Voi, e mi confesso da Voi». Mentre così dico, mi vien tal pena delle offese fatte a Dio, che più non posso parlare. Il mio Angelo seguita la confessione che vuole il Signore che si faccia. In brevi parole, mi accusa di tutto e sempre comincia dalle cose più gravi. (D 1,883)

          [45] Ed il mio Angelo Custode ha detto: «Signore, questa era persa fra tante miserie, ed ora si è ritrovata, per mezzo delle vostre piaghe. Però perdonatele». D 1,884.

          [46] Gesù Cristo, che gli compariva come giudice, presso cui rimaneva tutta confusa, or veniva accusata dal suo Angelo Custode d’ogni qualunque sua azione, o pensiero, che avesse avuto ombra di difetto. (Summ 140).

          [47] Bramava ancora ardentemente di cibarsene più frequentemente del solito della Communità, ma non volendo i Confessori renderla singolare non glie lo permettevano, e perciò la Vergine Santissima alcune volte colle proprie mani la communicava, ed altre volte veniva communicata dal suo Angelo Custode. (Summ 58).

          [48] Mi è parso sentire che il mio confessore dicesse Messa e nel tempo stesso che stava per comunicarsi, il mio Angelo Custode mi ha avvisato che io dovessi, di nuovo, comunicarmi spiritualmente. (D 3, 275).

          [49] In un subito, ho veduto quei due Angeli con quei calici, e Maria SS.ma mi ha fatto capire che, ogni volta che il mio Angelo Custode offrirà a Dio quel calice del prezioso sangue cli Gesù, si otterrà qualche grazia. (D 3, 509).

          [50] Sempre stettero presso di te quegli angeli che stanno per la tua custodia: spesso offerivano a Dio ed a me quei santissimi calici per te; ad ogni offerta che facevano cresceva il divino amore in te. (D 5, 303).

          [51] Il Santo Angelo Custode, di cui ne fece porre l’imagine in tutte le Celle delle Religiose, e voleva che in salutandosi le Religiose fosse stato diretto il saluto riverenziale al santo Angelo Custode. (Summ 65).

          [52] Por. Antonio Clementi, Pasja w wizjach św. Weroniki Giuliani, Kraków 2015; Luciano Radi, S. Veronica Giuliani e la mistica dell’espiazione, Città di Castello 1997.

          [53] Por. Désiré des Planches, La passione rinnovata, S. Veronica Giuliani, Siena 1981, s. 125-126; Metodio da Nembro, Misticismo e missione di S. Veronica Giuliani (1660-1727), Milano 1962, 32.

          Najnowsze artykuły

          Nie zatrzymujcie miłości!

          08.10.2026
          Franciszek żył w głębokiej relacji z Bogiem Trójjedynym: za natchnieniem Ducha Świętego rozpoczął drogę nawrócenia, następnie wiernie wstępował  w ślady Chrystusa, który z miłości do człowieka oddał swoje siły, czas, zdrowie, a wreszcie życie, umierając na krzyżu. Nie dziwi więc, że życie świętego z Asyżu było ciągłym dawaniem siebie

          Aniołowie stróżowie w życiu i doświadczeniu mistycznym św. Weroniki Giuliani (1660-1727)

          02.10.2026
          Niech to krótkie studium posłuży nie tylko lepszemu poznaniu ważnego aspektu duchowości św. Weroniki Giuliani, ale również pogłębieniu refleksji nad obecnością anioła stróża w życiu każdego chrześcijanina — obecnością cichą, wierną i obejmującą wszystkie wymiary ludzkiego bytowania, od doświadczeń granicznych aż po najzwyklejszą codzienność.

          Miłość Boża

          17.09.2026
          Treść konferencji wygłoszonej 13 września 2026 roku, podczas Triduum ku czci św. Weroniki Giuliani w Gorzowie Wielkopolskim.